Reforma rynku rolnego w UE jest już na ostatniej prostej
Zmiany w unijnych przepisach dotyczących wspólnej organizacji rynków produktów rolnych są dziś bardzo zaawansowane. Jak informował portal topagrar.com, Komisja Rolnictwa Parlamentu Europejskiego 8 kwietnia zatwierdziła kompromis wypracowany między Parlamentem, Radą i Komisją Europejską.
Za przyjęciem zmian głosowała zdecydowana większość europosłów. To ważny sygnał – oznacza bowiem, że kierunek reformy jest dziś w dużej mierze przesądzony. Teraz projekt musi jeszcze przejść przez formalne głosowania w Parlamencie i Radzie UE, ale nie należy spodziewać się większych zmian. Najbliższe posiedzenie plenarne zaplanowano (orientacyjnie) na 18 maja br.
Z punktu widzenia rolnika ważniejsze jest jednak inne pytanie: co ta reforma zmieni w porównaniu z dzisiejszymi przepisami?
Umowa pisemna ma być zasadą, nie wyjątkiem
Jeśli spojrzeć na obowiązujące dziś rozporządzenie (UE) nr 1308/2013 ustanawiające wspólną organizację rynków produktów rolnych, to temat umów między rolnikiem a odbiorcą wcale nie jest nowy. Przepisy już teraz przewidują możliwość zawierania umów pisemnych, szczególnie w sektorze mleka.
Problem polega na tym, że ten system jest nierówny. W jednych krajach i sektorach umowy są standardem, w innych wciąż funkcjonują bardziej elastyczne relacje. Dużo zależy od decyzji państwa członkowskiego i praktyki rynkowej.
Nowa reforma próbuje to uporządkować, ale nie przez wprowadzenie zupełnie nowego narzędzia. Zmiana polega na czymś bardziej subtelnym, a jednocześnie bardzo istotnym: umowa pisemna ma przestać być opcją, a stać się punktem wyjścia.
To odwrócenie logiki. Dziś państwo może wprowadzić obowiązek umów. Po zmianach obowiązek ma być zasadą, a wyjątki będą dopiero określane osobno. W praktyce oznacza to, że sprzedaż produktów rolnych – czy to mleka, zbóż, czy warzyw – będzie znacznie częściej oparta na spisanych zasadach, a nie na bieżących ustaleniach.
Sama umowa nie wystarczy. Liczyć się ma jej treść
Na tym jednak zmiana się nie kończy. Bo nie chodzi tylko o to, żeby umowa była, ale o to, co dokładnie się w niej znajdzie. Dziś przepisy wskazują podstawowe elementy umowy, ale pozostawiają sporo swobody. W praktyce oznacza to, że wiele kwestii bywa niedookreślonych albo ustalanych w sposób bardzo ogólny.
Po zmianach ma się to zmienić. Umowa będzie musiała w sposób jasny i konkretny określać:
- ile produktu jest sprzedawane,
- jakiej jest jakości,
- kiedy ma być dostarczony,
- na jakich zasadach następuje płatność,
- i – co szczególnie ważne – jak ustalana jest cena.
Dodatkowo w trakcie prac nad reformą Parlament Europejski w swoim stanowisku z 8 października 2025 r. (P10_TA(2025)0214) wyraźnie podkreślał, że w umowie powinny być widoczne wszystkie elementy finansowe – także rabaty czy dodatkowe opłaty. W swoich poprawkach PE jasno podkreślił, że umowa może mieć także formę cyfrową.
Największa zmiana dotyczy ceny – i to nie jest przypadek
Jeśli jednak szukać jednego elementu, który może mieć największe znaczenie dla rolników, to nie jest nim sama umowa, tylko sposób ustalania ceny.
Do tej pory w wielu przypadkach wyglądało to dość podobnie: cena była ustalana na podstawie bieżącej sytuacji rynkowej albo narzucana przez odbiorcę. Koszty produkcji rolnika nie zawsze odgrywały tu większą rolę.
Nowe przepisy próbują to zmienić. Zgodnie z wnioskiem Komisji Europejskiej z 10 grudnia 2024 r. (COM(2024)0577) cena w umowie ma być powiązana z obiektywnymi czynnikami – takimi jak koszty produkcji, inflacja czy sytuacja rynkowa. Parlament Europejski poszedł w tej kwestii jeszcze dalej. W swoich poprawkach wskazał, że cena powinna uwzględniać:
- pełne koszty produkcji,
- wynagrodzenie rolnika,
- koszty usług dodatkowych,
- oraz czynniki, które nie mogą być dowolnie zmieniane przez jedną ze stron.
To bardzo ważna zmiana jakościowa. Po raz pierwszy na taką skalę pojawia się próba wpisania do prawa zasady, że cena powinna mieć związek z rzeczywistością gospodarstwa. Czy to oznacza koniec sprzedaży poniżej kosztów? Tego jeszcze nie da się powiedzieć. Ale kierunek jest wyraźny – i dla wielu rolników długo oczekiwany.
Klauzula przeglądowa. Umowa nie ma już „zamrażać” rolnika na kilka miesięcy
Kolejnym problemem, który reforma próbuje rozwiązać, jest sztywność umów. Do tej pory podpisanie kontraktu często oznaczało, że rolnik musi się go trzymać nawet wtedy, gdy sytuacja na rynku zmienia się radykalnie. A ostatnie lata pokazały, że takie zmiany mogą następować bardzo szybko.
Nowe przepisy wprowadzają mechanizm, który ma to częściowo zmienić. W przypadku dłuższych umów pojawia się możliwość ich przeglądu i renegocjacji. Parlament Europejski doprecyzował, że chodzi o konkretne sytuacje, które rolnicy dobrze znają z praktyki:
- gwałtowny wzrost kosztów produkcji,
- susza lub inne ekstremalne zjawiska pogodowe,
- choroby zwierząt,
- czy napięcia geopolityczne.
To oznacza, że umowa nie ma już być „zamrożeniem warunków”, tylko narzędziem, które może reagować na zmiany.
Mniej miejsca na sprzedaż bez formalnej umowy
Ważnym elementem reformy jest też ograniczenie wyjątków od obowiązku zawierania umów. Dziś część sprzedaży odbywa się poza formalnym systemem – szczególnie przy mniejszych transakcjach. Nowe przepisy tego nie eliminują, ale wyraźnie zawężają.
W trakcie prac nad reformą pojawiła się propozycja Parlamentu Europejskiego, by próg zwolnienia z obowiązku umów obniżyć z 10 tys. euro do 4 tys. euro.
Spory między rolnikiem a odbiorcą mają być rozwiązywane inaczej niż dotąd
Nowością, która może mieć znaczenie w praktyce, jest podejście do rozwiązywania sporów. Dotychczas konflikt między rolnikiem a odbiorcą często oznaczał wybór między dalszymi negocjacjami a drogą sądową.
Nowe przepisy wprowadzają dodatkowy etap – mediację. Państwa członkowskie będą musiały stworzyć system, który pozwoli stronom rozwiązać spór przy udziale bezstronnego pośrednika. Co ważne, Parlament chciał, aby mediacja obejmowała nie tylko moment zawierania umowy, ale także jej realizację i interpretację.
To może zmienić sposób rozwiązywania konfliktów, szczególnie w relacjach, gdzie jedna ze stron ma wyraźnie silniejszą pozycję.
Wspólnie łatwiej negocjować – rola organizacji producentów
Równolegle do zmian w umowach UE wyraźnie wzmacnia rolę organizacji producentów. To nie jest nowy element systemu, ale jego znaczenie ma wzrosnąć. Nowe przepisy mają ułatwić tworzenie takich organizacji i poszerzyć ich możliwości działania.
W trakcie prac Parlament Europejski zaproponował, aby z pewnych uprawnień mogły korzystać także podmioty, które dopiero ubiegają się o uznanie. Jednocześnie wprowadzono limity udziału w rynku, żeby uniknąć nadmiernej koncentracji.
Reforma sięga też dalej niż same umowy
Jednym z nowych elementów reformy, który na pierwszy rzut oka może wydawać się mniej istotny, jest wprowadzenie art. 88a. W praktyce dotyczy on jednak czegoś, co rolnicy widzą coraz częściej na rynku – określeń takich jak „uczciwy”, „sprawiedliwy” czy „krótki łańcuch dostaw”. Do tej pory funkcjonowały one głównie jako hasła marketingowe, bez jasno określonych zasad ich stosowania.
Nowe przepisy mają to uporządkować.
„Uczciwy” i „sprawiedliwy” nie będą już pustymi hasłami
Zgodnie z propozycją przepisów, używanie określeń takich jak „uczciwy” czy „sprawiedliwy” ma być możliwe tylko wtedy, gdy spełnione są konkretne warunki.
W trakcie prac nad reformą Parlament Europejski poszedł jeszcze dalej i zaproponował, aby użycie takich określeń:
- było powiązane z realnymi warunkami współpracy,
- a w niektórych przypadkach wymagało zgody rolników lub ich organizacji przedstawicielskich.
To bardzo ważny sygnał. Pokazuje, że UE chce ograniczyć sytuacje, w których hasła o „uczciwym handlu” są wykorzystywane marketingowo, bez realnego przełożenia na warunki, w jakich pracuje producent.
W praktyce może to oznaczać, że nie każdy produkt będzie mógł być oznaczony jako „uczciwy”, a samo użycie takiego określenia będzie musiało być uzasadnione.
Co to właściwie znaczy „krótki łańcuch dostaw”?
Jeszcze ciekawszy jest wątek „krótkiego łańcucha dostaw”. Dziś to pojęcie funkcjonuje szeroko, ale bywa różnie interpretowane. W jednych przypadkach oznacza sprzedaż bezpośrednią od rolnika do konsumenta, w innych – po prostu ograniczoną liczbę pośredników. Nowe przepisy próbują to doprecyzować.
Zgodnie z propozycjami:
- „krótki łańcuch dostaw” ma oznaczać ograniczoną liczbę pośredników,
- a w niektórych przypadkach także bliskość geograficzną – czyli krótki dystans lub czas transportu.
To ważne, bo wprowadza bardziej konkretne kryteria tam, gdzie dziś dominują ogólne hasła. Dodatkowo pojawiają się propozycje:
- ochrony nazw produktów mięsnych,
- promowania krótkich łańcuchów dostaw,
- wspierania lokalnej produkcji, m.in. w zamówieniach publicznych.
Co z tego wszystkiego wyniknie?
Na dziś jedno jest już jasne: kierunek zmian został wyznaczony. Unia Europejska chce większej przejrzystości w relacjach handlowych, mocniejszej pozycji rolnika i zasad, które lepiej odzwierciedlają realia produkcji. Nowe przepisy mogą uporządkować sprzedaż produktów rolnych, ograniczyć najbardziej niejasne praktyki i wprowadzić większą przewidywalność współpracy z odbiorcami.
Warto jednak pamiętać, że reforma nie zakończyła jeszcze całej ścieżki legislacyjnej. Po kwietniowym poparciu w komisji AGRI projekt musi zostać formalnie przyjęty przez Parlament Europejski i Radę UE. Dopiero wtedy zobaczymy ostateczny kształt nowych przepisów, które staną się obowiązującym prawem, a państwa członkowskie będą mogły przystąpić do ich wdrażania.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1308/2013 ustanawiające wspólną organizację rynków produktów rolnych (wersja skonsolidowana, EUR-Lex), „Proposal for a regulation amending Regulation (EU) No 1308/2013…”, „Amendments adopted by the European Parliament…”, komunikat Rady UE z 5 marca 2026 r., topagrar.com
