Szef resortu rolnictwa zaprzecza, aby wpływał na ocenę wniosków żony lub decyzje dotyczące przyznania jej dofinansowania. Podkreśla również, że 50 tys. zł wskazywane w kontekście sprawy przyznano w 2022 roku, zanim objął stanowisko w resorcie rolnictwa.
Polityk: nie wpływałem na decyzje dotyczące żony
Stefan Krajewski w piątek wydał oświadczenie w związku z informacjami dotyczącymi środków otrzymanych przez jego żonę. Minister stanowczo zaprzecza, aby miał wpływ na procedury związane z przyznaniem jej dofinansowania.
"W związku z pojawiającymi się nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi środków otrzymanych przez moją żonę oświadczam, że nigdy nie wpływałem na żaden konkurs, ocenę żadnego wniosku ani decyzję dotyczącą przyznania jej dofinansowania" – napisał Krajewski.
Jak podkreślił, jego żona składała wnioski na takich samych zasadach jak inni beneficjenci. "Procedury te nie były prowadzone przeze mnie i nie podejmowałem w nich żadnych decyzji" – zaznaczył.
Minister zapowiedział również udostępnienie dokumentacji dotyczącej postępowań. "Dokumentacja dotycząca tych postępowań jest obecnie kompletowana i zostanie przedstawiona, aby każdy mógł sam zobaczyć, w jaki sposób odbywała się ocena wniosków i jakie były kryteria" – poinformował.
50 tys. zł przyznane w 2022 roku
W swoim oświadczeniu Krajewski odniósł się szczególnie do wsparcia w wysokości 50 tys. zł przyznanego jego żonie w 2022 roku. Sprzeciwił się przedstawianiu tych środków jako "dotacji od ministra".
"Szczególnie absurdalne jest przedstawianie jako »dotacji od ministra« wsparcia w wysokości 50 tys. zł przyznanego w 2022 roku. Wtedy nie byłem ani ministrem, ani wiceministrem rolnictwa" – napisał.
Chronologia wskazana przez ministra znajduje potwierdzenie w oficjalnych materiałach rządowych. Stefan Krajewski był sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi od 18 grudnia 2023 roku do 24 lipca 2025 roku. Tego dnia został powołany na stanowisko ministra rolnictwa.
"Do Ministerstwa Rolnictwa jako sekretarz stanu przyszedłem dopiero w grudniu 2023 roku" – przypomniał Krajewski.
Minister wskazał również na rolę samorządu województwa podlaskiego. "W 2022 roku województwem podlaskim kierował zarząd z marszałkiem Arturem Kosickim z PiS a to właśnie ten organ decydował o wypłatach środków" – napisał.
W tym miejscu istotne jest rozróżnienie między ogólną odpowiedzialnością za realizację poszczególnych programów a konkretną procedurą, w której przyznano środki żonie ministra. O tym, kto oceniał konkretny wniosek i kto podejmował decyzję, powinny przesądzić dokumenty dotyczące danego naboru.
Minister chce pokazać dokumenty
Krajewski zapowiada, że dokumentacja dotycząca postępowań zostanie przedstawiona opinii publicznej. Ma ona pokazać, w jaki sposób oceniano wnioski oraz jakie kryteria obowiązywały w konkretnych postępowaniach.
To właśnie dokumenty mogą pozwolić zweryfikować przebieg procedury: od złożenia wniosku, przez jego ocenę, po decyzję o przyznaniu wsparcia.
Wcześniejsze publikacje medialne wskazywały również na drugą kwotę – 199,9 tys. zł, którą żona ministra miała otrzymać w 2025 roku w związku z działalnością na obszarze Lokalnej Grupy Działania "Brama na Podlasie". Informacje o obu kwotach stały się elementem publicznej i politycznej dyskusji dotyczącej ministra.
Krajewski w swoim oświadczeniu koncentruje się jednak przede wszystkim na tym, że nie uczestniczył w procedurach dotyczących wniosków żony i nie podejmował decyzji w sprawie przyznania jej pieniędzy.
Minister potwierdza rozmowę ze starostą
Druga część oświadczenia dotyczy rozmowy telefonicznej ze starostą zambrowską Edytą Marchelska-Groszfeld. Starosta wcześniej zarzucała ministrowi, że podczas rozmowy miał kierować pod jej adresem oraz wobec jej rodziny groźby.
Krajewski potwierdza, że rozmowa się odbyła, ale zaprzecza, aby groził staroście lub jej rodzinie. "Rozmowa miała miejsce. Nie wypieram się jej. Nie groziłem jednak pani staroście ani jej rodzinie" – oświadczył.
Minister wyjaśnił również powód telefonu. Jak twierdzi, starosta poparła w mediach społecznościowych materiał, w którym krytykowano zarówno jego działalność polityczną, jak i jego żonę.
"Powodem mojego telefonu było to, że pani starosta poparła w mediach społecznościowych materiał, w którym uderzano nie tylko we mnie jako polityka, ale również w moją żonę" – napisał.
Krajewski podkreślił przy tym, że jego żona nie jest osobą publiczną. "Powiedziałem, że moja żona nie jest osobą publiczną i nie powinna być wciągana w polityczne rozgrywki" – zaznaczył.
Spór o słowa dotyczące rodziny
Minister przyznał, że podczas rozmowy odniósł się także do kariery zawodowej męża starosty. Przedstawił jednak inną interpretację tych słów niż ta, którą wcześniej przedstawiała Marchelska-Groszfeld.
"W rozmowie odniosłem się także do kariery zawodowej męża pani starosty. Sens mojej wypowiedzi był prosty: skoro ktoś chce oceniać i prześwietlać rodziny polityków, musi się liczyć z tym, że takie same pytania mogą być zadawane wobec innych osób" – napisał.
Według wcześniejszych relacji medialnych starosta prowadziła rozmowę podczas posiedzenia Zarządu Powiatu Zambrowskiego w trybie głośnomówiącym. Jej przebieg został następnie opisany w protokole z posiedzenia. Według publikowanych informacji w dokumencie znalazły się twierdzenia dotyczące słów ministra o rodzinie starosty i karierze zawodowej jej męża.
Protokół nie jest jednak nagraniem rozmowy. Dlatego należy oddzielić jego treść od niezależnego zapisu audio, którego – według dostępnych informacji – nie ma. Relacje ministra i starosty dotyczące dokładnego przebiegu rozmowy pozostają odmienne.
Krajewski zaprzecza groźbom użycia służb
Minister odniósł się również do zarzutu, że podczas rozmowy miał sugerować wykorzystanie służb państwowych do działań wobec starosty lub jej rodziny. "Nie było żadnej groźby użycia służb do politycznej zemsty. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, powinien przedstawić dowody, a nie insynuacje" – stwierdził Krajewski.
Starosta przedstawiała wcześniej inną wersję rozmowy. W relacjach medialnych pojawiły się informacje, że według niej minister miał mówić m.in. o „zrobieniu porządku” z jej rodziną oraz sprawdzeniu kariery jej męża. Informacje te pochodziły z protokołu posiedzenia, podczas którego rozmowa była prowadzona w trybie głośnomówiącym.
Krajewski zaprzecza, aby jego wypowiedzi miały charakter groźby.
"Jestem gotów odpowiadać na pytania"
Na zakończenie oświadczenia minister podkreślił, że jest gotów odpowiadać na pytania dotyczące swojej działalności publicznej. Jednocześnie sprzeciwił się przedstawianiu informacji dotyczących jego rodziny, które uważa za nieprawdziwe, jako faktów.
"Jestem gotów odpowiadać na pytania dotyczące mojej działalności publicznej. Nie zaakceptuję natomiast sytuacji, w której nieprawdziwe informacje dotyczące mojej rodziny są przedstawiane jako fakty" – napisał.
Krajewski zapowiedział również możliwość podjęcia kroków prawnych wobec osób, które – jego zdaniem – świadomie rozpowszechniają nieprawdziwe informacje. "Osoby, które będą świadomie rozpowszechniały takie informacje, muszą liczyć się z odpowiedzialnością prawną" – ostrzegł.
Sprawa ma dwa główne wątki: środki otrzymane przez żonę ministra oraz rozmowę ze starostą zambrowską. W pierwszym przypadku Krajewski zapowiada przedstawienie dokumentacji dotyczącej postępowań. W drugim strony przedstawiają odmienne relacje dotyczące przebiegu rozmowy.
Na tym etapie stanowisko ministra jest jednoznaczne: zaprzecza wpływaniu na procedury dotyczące dofinansowania żony oraz odrzuca zarzuty dotyczące gróźb wobec starosty. Dalsza ocena sprawy będzie zależała od dokumentów dotyczących przyznanych środków oraz materiałów pozwalających zweryfikować przebieg rozmowy.
Krzysztof Zacharuk
