– W rzepaku, w zbożach ozimych już się tej pogody, tego deszczu nadrobić nie da – mówi wprost Marcin Sobczuk, prezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego.
Jak podkreśla, tegoroczna wiosna przyniosła dramatyczny deficyt opadów, a rośliny już dziś pokazują skutki suszy.
Rolnicy liczyli, że po zastosowaniu nawożenia azotowego sytuacja pogodowa poprawi się i pozwoli roślinom wejść w intensywny wzrost. Tymczasem – jak zaznacza Sobczuk – przez trzy miesiące spadło zaledwie kilkanaście milimetrów deszczu, co "nie pokrywa potrzeb roślin.
Efekty widać już na polach. Problemy dotyczą nie tylko zbóż czy rzepaku, ale także skuteczności ochrony roślin.
– Środki ochrony roślin też nie działają tak, jak byśmy sobie tego życzyli, jak przyzwyczailiśmy się w normalnych latach – podkreśla prezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego.
Koszty rosną, ceny płodów rolnych stoją
Największe emocje wśród rolników budzi dziś jednak nie tylko pogoda, ale przede wszystkim ekonomika produkcji. Zdaniem Sobczuka wielu gospodarzy znalazło się pod ogromną presją kosztową.
– Paliwo nam w ciągu ostatnich kilku miesięcy zdrożało kilkadziesiąt procent, nawozy idą nam do góry, a ceny, które uzyskujemy dzisiaj za płody rolne, są jednymi z niższych cen w ujęciu kilkudziesięciu ostatnich lat – zaznacza.
W jego ocenie skutki mogą być bardzo poważne. Wielu rolników już teraz ogranicza wydatki i odkłada decyzje inwestycyjne na później.
– Niektóre gospodarstwa będą miały wielkie problemy z odnowieniem produkcji po żniwach tego roku – ostrzega Sobczuk.
Jak dodaje, kryzys szczególnie mocno odczuwa branża maszynowa. Rolnicy inwestują dziś głównie tam, gdzie wiążą ich wcześniej uruchomione programy pomocowe. Poza tym dominują ostrożność i wyczekiwanie.
Mniejsze plony nie oznaczają wyższych cen
Choć tegoroczne zbiory mogą okazać się słabsze, rolnicy nie mają pewności, że przełoży się to na poprawę cen skupu. Zdaniem prezesa Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego rynek pozostaje silnie uzależniony od sytuacji globalnej.
– Cenami rządzi świat, giełdy – mówi Sobczuk, zwracając uwagę, że nawet przy niższych plonach w Polsce ceny po żniwach wcale nie muszą wzrosnąć.
To oznacza ryzyko kolejnego trudnego sezonu finansowego dla gospodarstw, które już dziś funkcjonują przy bardzo niskiej rentowności.
Jednocześnie Sobczuk zauważa, że obecne niskie ceny częściowo ograniczyły napływ produktów rolnych z zagranicy. Jak podkreśla, Polska pozostawała konkurencyjna m.in. w eksporcie zbóż i kukurydzy.
Młodzi coraz częściej rezygnują z rolnictwa
Zdaniem przedstawiciela rolników najbardziej niepokojące są jednak długofalowe skutki obecnej sytuacji. Kryzys ekonomiczny i niepewność coraz mocniej wpływają na decyzje młodych ludzi dotyczące przyszłości na wsi.
– Mają wielkie obawy, a wręcz niechęć do wiązania swojej przyszłości z tą gałęzią gospodarki – ocenia Sobczuk.
Jak dodaje, dla wielu młodych osób bardziej atrakcyjna staje się stabilna praca poza rolnictwem niż prowadzenie nawet własnego gospodarstwa.
– Dzisiaj płace minimalne w innych sektorach są już na tyle atrakcyjne, że wielu młodych woli podjąć pracę zarobkową niż zajmować się własnym gospodarstwem – podkreśla.
W opinii rolników może to w przyszłości oznaczać jeszcze większe problemy z rozwojem gospodarstw i utrzymaniem produkcji rolnej w wielu regionach kraju.
Rolnicy: bez inwestycji gospodarstwa zaczną się cofać
Sobczuk zwraca uwagę, że bez zwiększania skali produkcji i inwestycji trudno dziś utrzymać konkurencyjność gospodarstw.
– Jeśli nie będziemy inwestować i się powiększać, to kółko się zamyka i niestety droga jest w dół – podsumowuje.
Krzysztof Zacharuk
