W ministerstwie rolnictwa odbyło się spotkanie ministra Stefana Krajewskiego z wicepremierem Ukrainy ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej Tarasem Kaczką. Rozmowy dotyczyły przygotowań Ukrainy do akcesji do Unii Europejskiej, które nabierają tempa. Rozmowy odbyły się na życzenie strony ukraińskiej. Ukraina deklaruje gotowość do wejścia do Unii Europejskiej już w 2027 r., choć sygnały z UE wskazują bardziej na 2030 rok.
Polska wspiera Ukrainę w wejściu do UE
Minister Stefan Krajewski zaznaczył, że Polska wspiera Ukrainę w wejściu do UE, jednak nie może się to odbywać kosztem krajowych producentów.
– Wspieramy Ukrainę, ale nie kosztem polskich rolników i polskich przetwórców. Chcemy, aby te relacje były zrównoważone i oparte na dialogu – podkreślił Krajewski.
Jak dodał, rozmowy dotyczyły m.in. doświadczeń Polski z okresu wejścia do UE oraz warunków, jakie Ukraina będzie musiała spełnić, by funkcjonować na wspólnym rynku.
– Kwestia wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej wymaga spełnienia wielu unijnych norm i wymogów, w tym budowy systemów, budowy instytucji, które są potrzebne, by spełnić wszelkie kryteria dotyczące bezpieczeństwa, ochrony roślin, dobrostanu zwierząt. To nie jest też proces łatwy i będzie trwał – zaznaczył minister.
Dodał, że spotkanie było jednym z wielu i dialog będzie kontynuowany również w innych resortach.
"Interes Ukrainy polega na wspólnym rozwoju, a nie konflikcie"
Wicepremier Taras Kaczka rozpoczął swoją wypowiedź od podziękowań za wsparcie, jakie Polska kieruje do Ukrainy w czasie wojny.
– Dziękuję Polakom i polskiemu rządowi za ogromną pomoc humanitarną. Generatory, wsparcie dla Kijowa i infrastruktury krytycznej to symbol tego, jak Polska wspiera Ukrainę wtedy, gdy jest to najbardziej potrzebne – mówił Kaczka.
Zobacz także: Protesty rolników w gminach nie ustają. Po Błaszkach przyszła kolej na Wróblew
Odnosząc się do rolnictwa, podkreślał, że interes Ukrainy polega na wspólnym rozwoju, a nie konflikcie.
– Integracja Ukrainy z Unią Europejską powinna rozwijać zarówno rolnictwo ukraińskie, jak i polskie. Mamy dużo polskich produktów spożywczych w ukraińskich sklepach. Dostarczamy produkty dla przetwórstwa w Polsce i musimy to robić w sposób, który nie szkodzi, a który rozwija wszystkich nas. I w Polsce, i w Ukrainie rolnictwo jest bardzo rozwinięte. Wejście Ukrainy do Unii Europejskiej będzie dodatkową możliwością rozwoju dla polskiego rolnictwa, w żadnym przypadku nie zagrożeniem – zapewniał.
Zdaniem wicepremiera kluczowe będzie dalsze prowadzenie dialogu między rządami, organizacjami rolniczymi i samymi farmerami.
Choć nasz rząd podkreśla dialog i współpracę, wśród rolników narastają obawy. Główne z nich dotyczą skali ukraińskiej produkcji rolnej, dominacji agroholdingów oraz ryzyka zalania unijnego rynku tańszym towarem.
Polscy producenci wskazują, że Ukraina dysponuje ogromnym areałem, tańszą produkcją i – przynajmniej przez kilka lat – może działać przy znacznie łagodniejszych regulacjach środowiskowych niż rolnicy w UE.
Potencjał ukraińskiego rolnictwa
Na te obawy zwracał uwagę pod koniec 2025 roku redaktor naczelny Tygodnika Poradnika Rolniczego Paweł Kuroczycki. Jak pisał, potencjał ukraińskiego rolnictwa po wojnie może zmienić układ sił w Europie.
- Ukraińcy w ciągu kilku lat potrafili zwiększyć wydajność od krowy z 15 do 45 litrów dziennie, inwestując w technologię i materiał hodowlany. Pójdą drogą, którą my przeszliśmy, tylko szybciej i mocniej, bo potencjał mają znacznie większy. Do tego do 2028 r. będą mogli produkować bez ograniczeń pestycydowych i nawozowych, których my musimy przestrzegać - podkreślał Kuroczycki.
Kamila Szałaj
Fot: Canva/facebook MRiRW
