Czy niemiecki rynek tuczników osiągnął już dno, czy ceny mogą jeszcze spadać?
Myślę, że jesteśmy blisko dna. Pierwsza połowa tego roku była bardzo trudna, ale jesienią mogą pojawić się jeszcze bardziej wymagające tygodnie, szczególnie w październiku. W tym okresie wielu Niemców wyjeżdża na urlopy, często do krajów o cieplejszym klimacie. Pogoda się pogarsza, a dodatkowo trwają dwutygodniowe ferie jesienne. To może utrudnić sprzedaż tuczników. Z drugiej strony w październiku i listopadzie na rynek trafi sporo świń. Zwierzęta dobrze rosną i szybko przyrastają. Obecnie w Niemczech ubija się ok. 720–725 tys. świń tygodniowo. W listopadzie liczba ta może wzrosnąć do 750–760 tys. sztuk. Taka podaż może wywierać presję na ceny. W drugiej połowie listopada i w grudniu sytuacja powinna się jednak poprawić ze względu na przygotowania do świąt. Popyt może być wtedy nieco większy.
Wtedy wzrosną też ceny, a kiedy można spodziewać się wzrostu cen prosiąt?
Rynek prosiąt powinien zacząć się poprawiać pod koniec listopada lub w grudniu. W styczniu, a także w kolejnych miesiącach, ceny mogą już wyraźnie wzrosnąć. Wielu producentów prosiąt miało za sobą bardzo trudne miesiące pod względem ekonomicznym. Część gospodarstw zakończyła produkcję. Podobna sytuacja występuje w Holandii, gdzie hodowcy utrzymujący lochy rezygnują z produkcji albo sprzedają swoje prawa do emisji azotu. Jednocześnie od grudnia, przez styczeń, luty i marzec, hiszpańscy tuczarze zaczynają kupować więcej prosiąt. W poprzednich latach sprowadzali je przede wszystkim z Holandii, ale także z Niemiec. Większy popyt ze strony Hiszpanii może przynieść dodatkową premię do ceny. Jestem dość optymistycznie nastawiony do rynku prosiąt od końca listopada i w pierwszych miesiącach 2027 r. Ceny mogą utrzymać się na wysokim poziomie nawet do czerwca lub lipca. Mam również nadzieję, że wczesną wiosną 2027 r. zaczną rosnąć ceny tuczników w Niemczech.
Co najbardziej wpłynie na odbudowę rynku w 2027 r.?
Najważniejszy będzie popyt konsumentów. Sytuacja gospodarcza jest trudna. W sklepach wszystko drożeje, a konsumenci muszą płacić coraz więcej za podstawowe produkty. To nie sprzyja rynkowi mięsa. Mimo to jednak nie sądzę, abyśmy stracili tak dużo w konsumpcji wieprzowiny, jak w 2022 czy 2023 r., w okresie dużych zawirowań gospodarczych związanych z pandemią. Mam nadzieję, że spożycie wieprzowiny się ustabilizuje.
Czy rosnąca popularność drobiu będzie ograniczać popyt na wieprzowinę?
Tak. Uważam, że w 2027 r. spożycie mięsa drobiowego nadal będzie rosło. Ten trend prawdopodobnie się utrzyma. Z drugiej strony wołowina jest obecnie bardzo droga. To może być korzystne dla sektora wieprzowiny, ponieważ konsumenci szukają tańszych produktów. Pytanie brzmi jednak, co będzie spadać szybciej – konsumpcja czy produkcja.
Czy liczba loch w Niemczech będzie nadal spadać?
Tak. Obecnie w Niemczech utrzymywanych jest ok. 1,4 mln loch. Moim zdaniem w ciągu najbliższych 5–7 lat liczba ta spadnie do ok. miliona. Oznacza to ubytek ok. 400 tys. loch. Wpływ będą miały m.in. nowe przepisy i wymagania prawne, dotyczące utrzymania zwierząt. Kolejne zmiany czekają sektor do 2036 r.
Jak wyższe ceny pasz i energii wpłyną na opłacalność produkcji?
To bardzo ważne pytanie. Ceny gazu rosną obecnie szybciej niż ceny ropy. Gaz jest potrzebny zarówno w sektorze porodowym, jak i w tuczarni, dlatego będzie to miało bezpośredni wpływ na koszty produkcji. Rosną także ceny zbóż. W ostatnim czasie obserwowaliśmy wzrosty cen pszenicy na giełdach w Chicago i Paryżu. Rozpoczęły się również zbiory kukurydzy, ale w wielu regionach Niemiec są one słabe. Najgorzej wygląda sytuacja w południowych landach, m.in. w Bawarii i Badenii-Wirtembergii. W północnych Niemczech, w Dolnej Saksonii, zbiory nie są aż tak złe, ale również nie można ich uznać za dobre. Wiele gospodarstw wykorzystuje kukurydzę na kiszonkę i CCM w żywieniu tuczników. Jeśli ceny zbóż i energii nadal będą rosły, koszty produkcji w przyszłym roku ponownie mocno wzrosną. Gospodarstwa, które wcześniej zawarły kontrakty na zakup pasz lub zbóż mogą być w lepszej sytuacji. Dla pozostałych rok 2027 może być bardzo trudny.
Jak mniejszy import Chin wpłynie na europejski eksport?
Chiny mają obecnie bardzo niskie ceny świń. Według danych Komisji Europejskiej wynoszą one ok. 1,55 euro za kilogram, czyli mniej niż niemiecka cena rynkowa. Trzeba jednak pamiętać, że Chiny to ogromny kraj i jedna średnia cena nie pokazuje całego obrazu. Ceny niektórych elementów, np. nóżek i innych produktów, których Europejczycy nie spożywają w dużych ilościach, są znacznie wyższe. To może być szansa dla Hiszpanii oraz innych krajów, które mogą eksportować wieprzowinę do Chin. Dotyczy to m.in. Danii, Francji i Holandii, o ile nie są objęte ograniczeniami związanymi z ASF. Jeśli Chiny otworzyłyby się szerzej na import europejskich szynki i wartościowych elementów tuszy, rynek eksportowy mógłby stać się bardzo trudny. Obecnie silną pozycję na światowym rynku ma również Brazylia, która eksportuje duże ilości mięsa po konkurencyjnych cenach. W dłuższej perspektywie wyzwaniem może być także rynek drobiu. Konkurencja ze strony mięsa drobiowego będzie dla wieprzowiny coraz większa.
Jakie są prognozy dla rynku?
Najtrudniejsze mogą być jeszcze jesienne miesiące tego roku. Wysoka podaż tuczników może wywołać presję na ceny, ale od końca listopada sytuacja na rynku prosiąt powinna zacząć się poprawiać. Wzrost cen prosiąt będzie wyraźnym sygnałem, że podaż zaczyna się kurczyć. Jeśli ten trend się utrzyma, wiosną 2027 r. możemy zobaczyć również odbudowę cen tuczników. Niestety nie oznacza to jednak szybkiego powrotu do bardzo dobrej opłacalności produkcji świń. Wysokie ceny energii, pasz i rosnące wymagania prawne będą nadal mocno obciążać gospodarstwa.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Anna Kurek
