Światowy rynek mięsa właśnie zaczyna największe przemeblowanie od dekad, a wieprzowina stoi na linii frontu.
– W ciągu najbliższych 10 lat globalna produkcja i konsumpcja mięsa zwiększy się o ponad 40 mln ton – czyli mniej więcej tyle, ile dziś produkuje cała Unia Europejska. To nie jest kosmetyczne wahnięcie, tylko dobudowanie „drugiej UE” do obecnego rynku – mówił podczas jubileuszowego, X Forum Rolników i Agrobiznesu w Poznaniu Knud Buhl - szef Duńskiej Rady Mięsa i Wieprzowiny.
Pytanie brzmi: kto ten dodatkowy popyt obsłuży – i czy wśród wygranych będzie jeszcze miejsce dla Polski?
Gdzie wzrosty produkcji?
Dane są bezlitosne i fascynujące zarazem. Drób już wyraźnie wyprzedził wieprzowinę i z roku na rok powiększa przewagę, ale to nie znaczy, że wieprzowina znika. Wręcz przeciwnie – w perspektywie 20 lat globalny rynek wieprzowiny będzie rósł. Sęk w tym, że centrum grawitacji przesuwa się w stronę Chin i Azji Południowo‑Wschodniej, a Europa coraz wyraźniej zostaje w tyle.
Chiny już dziś odpowiadają za niemal połowę światowej produkcji wieprzowiny, a po odbudowie stad po ASF przegoniły UE także pod względem spożycia na mieszkańca. To tam, a nie w Brukseli, zapadają decyzje, które wyznaczają światowe ceny żywca. Europa tymczasem miota się między ambicją „zielonego ładu”, wojnami celnymi z Chinami i USA, własnymi wewnętrznymi konfliktami o dobrostan, etykietowanie czy ograniczenia środowiskowe. Globalny tort rośnie, ale europejski kawałek jest z roku na rok cieńszy – a polska produkcja, mocno wpięta w unijny łańcuch dostaw i problemy z ASF na własnym i hiszpańskim podwórku, odczuwa to wyjątkowo boleśnie.
Handel międzynarodowy wieprzowiną
Do tego dochodzi handel: bez niego nie da się dziś sprzedać całej tuszy z zyskiem. Żeberka lepiej płacą w USA, głowy i ogony – w Chinach, a w środku tego wszystkiego ląduje europejska wieprzowina obłożona cłami antydumpingowymi, regulacjami antywylesieniowymi i coraz droższymi wymogami środowiskowymi.
Jednocześnie dane pokazują, że jako łańcuch – od prosięcia do tucznika – w wielu okresach zarabiamy. Tyle że pieniądze rozkładają się chaotycznie: raz wygrywa warchlak, raz tucz, a rolnik żyje z poczuciem, że gra w ruletkę, nie w biznes – mówił o tym zaproszony specjalnie dla Was ekonomista – dr Łukasz Kryszak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
W najnowszym "top świnie" rozbieramy ten obraz na czynniki pierwsze: pokazujemy, gdzie faktycznie rośnie popyt, kto przejmie kontrolę nad rynkiem wieprzowiny, dlaczego Europa „stoi w miejscu”, gdy świat przyspiesza, oraz czy i jak można w takich warunkach stabilizować marżę w polskim łańcuchu prosię–tucznik. Sprawdź, jakie są perspektywy i przeczytaj cały artykuł.
Ten artykuł pochodzi z wydania 1/2026
czytaj więcej
