Od lat w mediach, co jakiś czas pojawiają się informacje o "przełomie" w pracach nad szczepionką przeciw ASF. Rolnicy słyszą, że gdzieś na świecie trwają testy, że pojawili się kandydaci na preparat, że "już za chwilę" problem zostanie rozwiązany. Prof. Małgorzata Pomorska-Mól z UP w Poznaniu studzi te oczekiwania.
– Zawsze jakaś szansa jest, bo może akurat ktoś wpadnie na jakiś rewelacyjny pomysł. Natomiast jeżeli chodzi o szczepionkę, która miałaby faktycznie sprostać wymaganiom chociażby u nas w Unii Europejskiej, to myślę, że jeszcze bardzo dużo do tego brakuje, aby taka szczepionka powstała, została zarejestrowana i była stosowana u nas w Europie – zaznacza specjalistka.
Podkreśla też, że pewien postęp naukowy już nastąpił: wiadomo, że należy szukać szczepionki atenuowanej i że powinna ona silnie stymulować odporność komórkową. Problem w tym, że na razie brakuje realnego kandydata, który przeszedłby europejskie sito bezpieczeństwa i skuteczności.
Zobacz także: Ubój w gospodarstwie na użytek własny. Co musi wiedzieć rolnik?
Światowe doniesienia
– Co jakiś czas faktycznie słyszymy o prowadzonych testach, natomiast żadne z tych testów nie były prowadzone na terenie Europy. Są to testy – trudno powiedzieć, w jaki sposób kontrolowane, jak prowadzone – i póki co wydaje się, że te szczepionki nie spełniają oczekiwań w nich pokładanych. Gdyby tak było, państwa Unii Europejskiej by się nimi zainteresowały – tłumaczy.
Największy problem jest znacznie głębszy niż sama technologia szczepionki:
– Nie jesteśmy w stanie zidentyfikować antygenów ochronnych dla tego wirusa, nie potrafimy wskazać, w jaki sposób on unika odpowiedzi immunologicznej gospodarza i nie potrafimy też w efektywny sposób namnażać wirusa poza organizmem. I to są główne problemy, które – dopóki nie zostaną rozwiązane – sprawią, że tej szczepionki nie będzie – uzasadnia prof. Pomorska-Mól.
Dla producentów trzody oznacza to jedno: w najbliższych latach nie ma co liczyć na "magiczny zastrzyk", który załatwi problem ASF. Kluczowe będzie to, co dzieje się w środowisku – przede wszystkim z dzikami i padliną – oraz konsekwentne wzmacnianie bioasekuracji w chlewniach.
