Jeden zabieg nie wystarczy
Za sprawą m.in. ocieplenia klimatu, zwiększenia areału rzepaku, nowych odmian o wysokim wigorze oraz wycofania zapraw neonikotynoidowych, zagrożenie przez śmietkę kapuścianą wzrosło do poziomu, w którym zabiegi nalistne muszą być powtarzane.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ile razy trzeba opryskiwać. W ciepłych rejonach standardem stają się 3 zabiegi nalistne jesienią. Oczywiście, oprócz śmietki zwalcza się także inne szkodniki, takie jak pchełki czy mszyce. Nie można jednak określić fazy rozwojowej rzepaku, kiedy taki zabieg musi być wykonany.
Zobacz także: „Czwórka będzie z przodu”. Rolnik zdradza, co zrobił w rzepaku i liczy na dobry plon
Najlepiej wyposażyć się w pułapkę feromonową i w chwili odłowienia pierwszych z nich wykonać zabieg. Ważne jest, aby środek miał działanie kontaktowe (wyłącznie takie wykazują np. cypermetryna, deltametryna, lambda-cyhalotryna) na owada, co pozwoli zatruć go w chwili, gdy siada na opryskanych roślinach. Ograniczymy w ten sposób liczbę składanych jaj.
Środki układowe nalistne nie mają wystarczającej skuteczności tą drogą, ale np. acetamipryd działa też kontaktowo na owady. Pewne działanie wykazują natomiast zaprawy nasienne (cyjanotraniliprol, flupyradifuron), ale te chronią tylko na pierwszych etapach rozwoju rzepaku.
Ten artykuł pochodzi z wydania top agrar Polska 8/2026
czytaj więcej
