O pierwszych zachorowaniach związanych z wirusem Shamonda pisaliśmy pod koniec sierpnia. Uwagę hodowców zwróciło wtedy szybkie pojawianie się objawów u wielu krów i spadek mleczności.
Francuscy naukowcy opisali dziewięć stad, w których produkcja mleka spadła o 15–75 proc. Zwierzęta miały też biegunkę, gorączkę, traciły apetyt i były osowiałe. Wyniki dotyczą wybranych gospodarstw z wyraźnymi objawami choroby.
Do wcześniejszych obserwacji z gospodarstw dochodzą teraz nowe ustalenia dotyczące wirusa. Niemiecki Instytut Friedricha Loefflera (FLI) wykrył drugi, odmienny genetycznie wariant Shamonda.
Dwa warianty Shamonda wykryte w europejskich stadach
W komunikacie z 1 września FLI wskazał, że drugi wariant zidentyfikował dzięki analizom materiału genetycznego wirusa w próbkach od bydła z północno-zachodnich i środkowych Niemiec (Nadrenia Północna-Westfalia, Dolna Saksonia, Hesja i Turyngia). Pierwszy znano przede wszystkim z południowych Niemiec, Szwajcarii i Francji.
Naukowcy nazwali je SHAV-EU1 i SHAV-EU2. Według FLI warianty trafiły do Niemiec niezależnie i zaczęły się rozprzestrzeniać. W części regionów ich zasięgi już się pokrywają.
Samo wykrycie różnic genetycznych nie dowodzi, że drugi wariant powoduje cięższą chorobę. Naukowcy badają jego właściwości. Nie wiedzą również, czy zakażenie jednym wariantem daje zwierzęciu wystarczającą ochronę przed drugim.
Dlaczego badania nie zawsze wykrywają zakażenie?
Kolejna aktualizacja napłynęła z Bretanii, na zachodzie Francji. Zajmująca się zdrowiem zwierząt organizacja GDS Bretagne potwierdziła 7 września zakażenia bydła w regionie. Przypuszcza, że chodzi o drugi wariant wirusa, choć ta ocena wymaga jeszcze potwierdzenia. Organizacja informuje również o jego identyfikacji w Niemczech, Holandii i Belgii.
Doniesienie z Bretanii pokazuje problem, z którym mierzą się lekarze i laboratoria: zwierzęta mają objawy choroby, ale pierwsze badania nie zawsze pozwalają potwierdzić zakażenie.
Według GDS Bretagne różnice między wariantami oraz niewielka ilość wirusa w próbkach mogą utrudniać jego wykrywanie metodą PCR. Mogło to wyjaśniać część początkowych wyników ujemnych lub niejednoznacznych. Organizacja dopuszcza więc możliwość, że wirus krążył w Bretanii jeszcze przed jego rozpoznaniem.
Znaczenie ma także termin badania: szwajcarski Instytut Wirusologii i Immunologii (IVI) zaleca pobieranie próbek już podczas gorączki lub pierwszego spadku mleczności, ponieważ wirus pozostaje we krwi krótko.
Więcej poronień we francuskich stadach. Podejrzenia dotyczą Shamonda
Oprócz problemów z mlecznością uwagę zwracają doniesienia dotyczące rozrodu. W komunikacie z 2 września GDS Sarthe wskazała na znaczny wzrost liczby poronień w stadach mlecznych we wschodniej Francji, w departamentach Jura i Doubs. Organizacja podejrzewa udział Shamonda.
Już wcześniej szwajcarski IVI wykrył wirusa w poronionych płodach z różnych gospodarstw. Potwierdził w ten sposób możliwość przedostania się wirusa przez łożysko do płodu, ale badał również inne przyczyny utraty ciąży.
Nadal nie wiadomo, jak często zakażenie prowadzi do poronienia. Francuski komunikat nie podaje liczby przypadków ani danych pozwalających przypisać określoną część strat wirusowi. To nowy sygnał z gospodarstw, który wymaga sprawdzenia, a nie rozstrzygnięcie dotyczące skutków zakażenia.
Do 9 września w przejrzanych publicznych komunikatach nie znaleźliśmy potwierdzenia wykrycia europejskich wariantów Shamonda w Polsce.
