Najmocniej wybrzmiało to, że bioasekuracja zaczyna się od ludzi i codziennych nawyków. Jak mówił Bartosz Wnuk z 4RESULTS – sprawmy, żeby przestrzeganie zasad bioasekuracji było tak łatwe, jak to tylko możliwe.
Jego zdaniem nawet najlepsze procedury nie zadziałają, jeśli będą zbyt skomplikowane albo niewygodne w codziennej pracy. Dlatego tak ważne są proste zasady, czytelne oznaczenia, łatwy dostęp do środków dezynfekcyjnych i regularne przypominanie, po co to wszystko się robi.
Nie tylko pomór i grypa
Eksperci przypominali, że zagrożenia biologiczne nie dotyczą tylko ASF, ptasiej grypy czy rzekomego pomoru drobiu. To także wiele infekcji, które nie wywołują spektakularnych ognisk, ale po cichu obniżają wyniki produkcyjne i zwiększają koszty. Jak podkreślała Karolina Krasicka – prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji, bioasekuracja ma nie tylko poprawiać sytuację epizootyczną w kraju i stabilizować opłacalność produkcji, ale też ograniczać zużycie antybiotyków.
Dużo miejsca poświęcono również odpowiedzialności całego środowiska rolniczego. Wielkopolska wojewódzka lekarz weterynarii Joanna Kokot‑Ciszewska mówiła wprost:
– Biosekuracja jest bardzo ważnym elementem w zwalczaniu i profilaktyce chorób zakaźnych. Jej zdaniem bez zrozumienia znaczenia bioasekuracji przez wszystkich uczestników łańcucha – od hodowców po obsługę gospodarstw i lekarzy weterynarii – nie da się skutecznie ograniczyć rozprzestrzeniania chorób.
Mocno wybrzmiał głos praktyków, że bioasekuracja nie może kończyć się na formalnościach. Jak zaznaczał dr Szymon Porowski, lekarz terenowy – Biosekuracja to nie jest mata i niewypełniona książka wejść. To system zarządzania ludźmi, zwierzętami, wodą i technologią. W jego ocenie ferma trzody działa jak żywy organizm, a zagrożenia mogą wejść do niej przez każdy newralgiczny punkt – od ludzi i paszy po wodę.
Szczególną uwagę zwrócono właśnie na wodę i higienę instalacji.
– Ubolewam, że nie doceniamy problemu jakości i czystości wody. Osób, które raz wyczyściły rury, nie trzeba już przekonywać – mówił Porowski, ostrzegając, że zanieczyszczenia w systemie pojenia mogą szybko przełożyć się na problemy zdrowotne całego stada.
Nowe przepisy!
Dla rolników ważna jest też zmiana prawa. Ustawa z 18 marca 2026 r. wpisuje bioasekurację do obowiązków podmiotów utrzymujących zwierzęta i wyraźnie zwiększa odpowiedzialność za zaniedbania. Jak przypomniała Kokot‑Ciszewska – Niespełnienie zasad bioasekuracji do 30 dni przed wystąpieniem ogniska choroby może skutkować obniżeniem odszkodowania od 15 do 60%. W niektórych przypadkach odszkodowanie może nie przysługiwać wcale.
Wniosek z dyskusji był jasny: bioasekuracja to dziś nie formalność, ale codzienne zarządzanie ryzykiem. Ma chronić zdrowie zwierząt, wyniki produkcyjne i bezpieczeństwo ekonomiczne gospodarstwa. I właśnie dlatego dotyczy każdego rolnika, który utrzymuje zwierzęta – bez względu na skalę produkcji i gatunek.
Szerszą relację z tego wydarzenia znajdziesz w kwietniowym wydaniu "top świnie".
