StoryEditor

Ukryta anemia prosiąt zjada zysk. Jedna „obowiązkowa” dawka żelaza już nie wystarcza

Na wielu fermach schemat wygląda tak samo: zastrzyk z żelaza w pierwszej dobie życia, odhaczona procedura i temat z głowy. Tymczasem nowoczesna produkcja – duże mioty, szybkie tempo wzrostu, wysoka presja zdrowotna – sprawiła, że takie podejście zwyczajnie nie nadąża za realnymi potrzebami prosiąt.

18.03.2026., 18:00h

– Problem polega na tym, że niedobór żelaza rzadko objawia się spektakularnie. Znacznie częściej rozwija się w tle – obniżając wyniki dzień po dniu – podkreśla Karolina Marzęta‑Tomczyńska z AB Neo.

Coraz więcej danych z ferm pokazuje, że największym przeciwnikiem nie jest ciężka anemia, którą widać gołym okiem, ale anemia subkliniczna. Prosię wygląda „w miarę dobrze”, ale poziom hemoglobiny spada poniżej 110 g/l i zaczyna się ciche „podkradanie” wyniku. Każde 10 g mniej hemoglobiny to średnio 17 g dziennego przyrostu mniej – liczba z pozoru niewielka, która przy kilku tysiącach prosiąt w skali roku zamienia się w realne tony utraconego żywca.

image
Karolina Marzęta-Tomczyńska AB Neo
FOTO:

Niedobór na dużą skalę

W marcowym wydaniu top świnie prezentujemy badania z duńskich i hiszpańskich ferm, które jasno pokazują, że standardowa jednorazowa iniekcja bardzo często nie zabezpiecza potrzeb prosiąt w intensywnej produkcji. Stąd rosnące zainteresowanie płynną suplementacją żelaza po odsadzeniu – podawaną z wodą lub mlekiem, w formie lepiej przyswajalnej i wspartej mikroelementami oraz witaminą B12. Specjalistka przekonuje, że w praktyce przekłada się to na wyższe przyrosty, stabilniejsze jelita, niższy poziom E. coli w kale i utrzymanie hemoglobiny na poziomie, przy którym genetyka ma szansę pokazać, co potrafi.

– Organizm prosięcia nie jest w stanie utrzymać wysokich przyrostów bez odpowiedniego poziomu hemoglobiny. Tego nie da się obejść ani technologią, ani genetyką – zaznacza specjalistka.

Okazuje sie zatem, że musimy odejść od myślenia „zrobione – zapomniane” i traktować żelazo nie jak przykry obowiązek, ale jak realne narzędzie do poprawy wyniku produkcyjnego.

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

Anna Kurek – zootechniczka i ekspertka branży wieprzowej, od 2005 zawodowo związana z hodowlą świń oraz rynkiem wieprzowiny w Polsce i Europie. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek specjalizujących się w tematyce trzody chlewnej. Autorka setek reportaży, analiz, komentarzy i wywiadów publikowanych na łamach top agrar Polska oraz na portalu topagrar.pl.
Od lat jest blisko hodowców – zna realia rodzinnych gospodarstw, nowoczesnych chlewni i profesjonalnych ferm, a także mechanizmy rządzące produkcją, rynkiem i polityką branżową. Na bieżąco śledzi zmiany w prawie, ekonomice produkcji, żywieniu, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt, przekładając złożone zagadnienia na praktyczne, zrozumiałe wnioski dla producentów.
Łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktyków, współpracując z czołowymi ekspertami, naukowcami, ośrodkami naukowymi i organizacjami branżowymi. Ceniona za rzetelność, bezpośredniość i umiejętność zadawania trudnych, ale potrzebnych pytań. Aktywnie uczestniczy w planowaniu i realizacji konferencji, forów i debat rolniczych, prowadzi panele dyskusyjne oraz wywiady z kluczowymi postaciami branży. Jej celem jest realne wspieranie hodowców: pokazywanie najlepszych rozwiązań, nowych możliwości i kierunków rozwoju oraz konsekwentne promowanie nowoczesnej, silnej i konkurencyjnej polskiej hodowli zwierząt gospodarskich oraz mięsa.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
19. maj 2026 11:33