– Problem polega na tym, że niedobór żelaza rzadko objawia się spektakularnie. Znacznie częściej rozwija się w tle – obniżając wyniki dzień po dniu – podkreśla Karolina Marzęta‑Tomczyńska z AB Neo.
Coraz więcej danych z ferm pokazuje, że największym przeciwnikiem nie jest ciężka anemia, którą widać gołym okiem, ale anemia subkliniczna. Prosię wygląda „w miarę dobrze”, ale poziom hemoglobiny spada poniżej 110 g/l i zaczyna się ciche „podkradanie” wyniku. Każde 10 g mniej hemoglobiny to średnio 17 g dziennego przyrostu mniej – liczba z pozoru niewielka, która przy kilku tysiącach prosiąt w skali roku zamienia się w realne tony utraconego żywca.
Niedobór na dużą skalę
W marcowym wydaniu top świnie prezentujemy badania z duńskich i hiszpańskich ferm, które jasno pokazują, że standardowa jednorazowa iniekcja bardzo często nie zabezpiecza potrzeb prosiąt w intensywnej produkcji. Stąd rosnące zainteresowanie płynną suplementacją żelaza po odsadzeniu – podawaną z wodą lub mlekiem, w formie lepiej przyswajalnej i wspartej mikroelementami oraz witaminą B12. Specjalistka przekonuje, że w praktyce przekłada się to na wyższe przyrosty, stabilniejsze jelita, niższy poziom E. coli w kale i utrzymanie hemoglobiny na poziomie, przy którym genetyka ma szansę pokazać, co potrafi.
– Organizm prosięcia nie jest w stanie utrzymać wysokich przyrostów bez odpowiedniego poziomu hemoglobiny. Tego nie da się obejść ani technologią, ani genetyką – zaznacza specjalistka.
Okazuje sie zatem, że musimy odejść od myślenia „zrobione – zapomniane” i traktować żelazo nie jak przykry obowiązek, ale jak realne narzędzie do poprawy wyniku produkcyjnego.
Ten artykuł pochodzi z wydania top świnie 3/2026
czytaj więcej
