– Dziś uprawiamy ziemniaki frytkowe na powierzchni 60 ha, bazujemy na umowach kontraktacyjnych. Dość optymistycznie patrzymy na uprawę ziemniaka dzięki pewnym rynkom zbytu. Nie byłoby to jednak możliwe, gdybyśmy kilka lat temu nie podjęli decyzji, że rezygnujemy z uprawy ziemniaków skrobiowych, inwestujemy w nawadnianie i przechowalnię – mówi Jan Odważny, który wraz z rodzicami, bratem i narzeczoną prowadzą gospodarstwo w wielkopolski Szewcach (pow. poznański).
– Ziemniaki w gospodarstwie są od ponad 25 lat i była to początkowo częściowo pasza dla zwierząt, ponieważ prowadzimy produkcję trzody chlewnej. Kiedyś było to 60 loch w cyklu zamkniętym, dziś zredukowaliśmy do połowy, ze względu na brak opłacalności. Jedyną korzyścią dziś jest gnojowica…
Kilka lat temu na próbę zasadziliśmy 5 ha ziemniaków frytkowych, resztę areału nadal stanowił ziemniak skrobiowy. Po tym próbnym roku spojrzeliśmy na bilans finansowy z hektara i stwierdziliśmy, że nie ma się nad czym zastanawiać. Skoro mamy sprzęt do uprawy, zbioru, infrastrukturę do nawadniania to zrezygnowaliśmy z uprawy ziemniaków skrobiowych na rzecz ziemniaków frytkowych. Systematycznie przez kilka lat go zwiększaliśmy do obecnych 60 ha.
Zmiana frontu na warzywa
Gospodarstwo Odważnych ma powierzchnię około 140 hektarów z dzierżawami. W płodozmianie dominują warzywa, co oznacza, że muszą z okolicznymi rolnikami wymieniać się gruntami, aby mieć dobre stanowisko pod ziemniaki. Oprócz ziemniaków uprawiają 20 ha cebuli (15 ha jarej i 5 ha zimowej), 25 ha marchwi, 6 ha pasternaku, 2 ha selera oraz 20 ha zbóż (pszenicy i pszenżyta), które wykorzystują na paszę w produkcji trzody.
– Wszystkie warzywa, oprócz cebuli, są zakontraktowane. Kontrakt to jedna sprawa, ale kluczem do sukcesu jest nawadnianie. Nie mam na myśli tylko samego plonu, który zyskujemy, bo jest on większy i stabilniejszy. Ale fabryki wymagają od nas także surowca dobrej jakości, a nawadnianie jest jednym z kluczowych czynników. Jesteśmy w Wielkopolsce, która w ostatnich latach, podobnie jak i wiele innych regionów kraju, zmaga się z suszą. Woda daje nam ciągłość równego wzrostu, a co za tym idzie mamy parametry, których wymaga od nas fabryka – mówi młody rolnik.
Cena zależy od jakości, a główny parametr to zawartość suchej masy. Odbiorca, czyli Farm Frites Poland wymaga surowca od przynajmniej O.W.G. z 5 kg 365, co oznacza 20,0% suchej masy i 13,7% skrobi.
– W zeszłym rekordowym roku zebraliśmy średnio 62 t/ha plonu handlowego. Generalnie to był bardzo dobry rok i ziemniaki narosły wszystkim. Jednak przy takim plonie trzeba się liczyć z tym, że walczy się o parametry – mówi Jan Odważny.
Cały areał uprawy ziemniaków jest deszczowany
Odważni, kilka lat temu systematycznie zaczęli inwestować w infrastrukturę do nawadniania. Wywiercili 3 studnie głębinowe od 56 do 72 m, położyli ok. 7 km rurociągów, kupili 3 deszczownie szpulowe.
– To były potężne koszty. Łącznie z pozwoleniami wodno-prawnymi zainwestowaliśmy ok. 600 tys. zł, ale rozłożone na kilka lat – mówi rolnik. – Dziś cały areał możemy nawadniać. Nie tylko ziemniaki, ale także cebulę, marchew, pasternak i nawet zboża.
Wydatek dzienny cieczy w ziemniaku to ok. 25-30 mm/m2, w tym roku deszczownie zaczęły pracować w maju. Średnio koszt nawadniania 1 ha wliczając wodę i prąd to ok. 160 zł/ha, a jeśli studnia pracuje na agregacie trzeba doliczyć jeszcze 20 zł/ha.
– W tym roku już widzę, że nie będzie tak rekordowych plonów. W zeszłym roku ziemniaki zawiązały średnio 12 a 16 bulw, a w tym roku jest to między 6 a 12 bulw. Niezależnie od odmiany. Zdecydowała w dużej mierze chłodna wiosna – tłumaczy plantator. – Uprawia 3 odmiany: dominującą jest Innowator oraz Zorbę i Quintera.
Cena surowca w kontrakcie nie jest taka sama przez cały sezon, zależy od jakości surowca (premia, bądź potrącenia w zależności od zawartości suchej masy) i także od terminu dostawy. Uśredniając jednak zeszły sezon było to ok. 900 zł/t, a w tym roku będzie niższa – ok. 800 zł/t, ze względu na problemy jakie miał cały sektor.
– Średnie koszty w moim gospodarstwie są na poziomie ok. 25 tys. zł/ha, ale przyznaję, że nie liczę w tym naszej pracy, którą wkładamy. Pracujemy wspólnie – rodzice, mój brat i narzeczona. Jak choćby noce, które zarywamy przestawiając deszczownię – mówi Jan.
Przechowalnia ziemniaków zamyka obieg
Nawadnianie i kontrakt to jedna kwestia, ale zbudowanie zaplecza przechowalniczego, daje jeszcze większe możliwości stabilizacji dochodów.
– Jesteśmy w trakcie budowy przechowalni, którą chcemy uruchomić już tej jesieni. Będziemy mogli w niej przechować ok. 3 tys. ton ziemniaków i cebuli. Jest ona podzielona na pięć komór technologicznych. Zakończenie budowy planowane jest do końca września – planuje młody rolnik.
Budynek ma wymiary 24 na 50 m, podzielony na cztery komory technologiczne, oddzielone od siebie, z czego jedna duża komora, może być przedzielona ścianą mobilną na dwie mniejsze.
– Trzy komory będą wyposażone w podziemne kanały wentylacyjne i przykryte rusztem drewnianym, a dwie komory są na posadzce gładkiej z mobilnymi kanałami wentylacyjnymi ustawionymi na posadzce. Nie zdecydowaliśmy się na instalację systemu chłodzenia, dlatego surowiec będziemy mogli przechowywać maks. do marca – wyjaśnia Jan Odważny. – Mam nadzieję, że nic nie pokrzyżuje nam planów i w tym roku będziemy mogli zmagazynować
ziemniaki z ok. 10 ha, a w kolejnych zwiększyć dwukrotnie tą ilość, zakładając, że cena zrekompensuje nam w przyszłości tę inwestycję.
W tym roku Odważni podpisali kontrakt z Farm Frites Poland oraz Top Farms. W połowie października kończą okres sprzedaży ziemniaków prosto z pola i planuje zacząć sprzedaż z magazynu.
– Zależność jest taka, że odstawiając ziemniaki z pola co tydzień cena maleje, ale później gdy zaczynają się odstawy z magazynu, cena co tydzień wzrasta. Im dłużej przechowujesz, tym cena jest wyższa – wyjaśnia. – Na razie nie planujemy zwiększać areału uprawy ziemniaka, bo ogranicza nas ziemia. Jeżeli by się udało zwiększyć areał gospodarstwa, myślę, że będziemy zwiększać uprawę ziemniaków.
