StoryEditor

25 tys. zł kosztów na hektar i 60 ha ziemniaka frytkowego. Jak to się opłaca?

Przy kosztach sięgających 25 tys. zł na hektar i 60 ha ziemniaka frytkowego pytanie o opłacalność nasuwa się samo. W tym gospodarstwie odpowiedź nie sprowadza się jednak tylko do ceny za tonę, ale do kontraktacji, nawadniania i inwestycji, które od kilku lat krok po kroku budują stabilniejszy model produkcji.

10.07.2026., 07:42h

– Dziś uprawiamy ziemniaki frytkowe na powierzchni 60 ha, bazujemy na umowach kontraktacyjnych. Dość optymistycznie patrzymy na uprawę ziemniaka dzięki pewnym rynkom zbytu. Nie byłoby to jednak możliwe, gdybyśmy kilka lat temu nie podjęli decyzji, że rezygnujemy z uprawy ziemniaków skrobiowych, inwestujemy w nawadnianie i przechowalnię – mówi Jan Odważny, który wraz z rodzicami, bratem i narzeczoną prowadzą gospodarstwo w wielkopolski Szewcach (pow. poznański).

– Ziemniaki w gospodarstwie są od ponad 25 lat i była to początkowo częściowo pasza dla zwierząt, ponieważ prowadzimy produkcję trzody chlewnej. Kiedyś było to 60 loch w cyklu zamkniętym, dziś zredukowaliśmy do połowy, ze względu na brak opłacalności. Jedyną korzyścią dziś jest gnojowica…

Kilka lat temu na próbę zasadziliśmy 5 ha ziemniaków frytkowych, resztę areału nadal stanowił ziemniak skrobiowy.  Po tym próbnym roku spojrzeliśmy na bilans finansowy z hektara i stwierdziliśmy, że nie ma się nad czym zastanawiać. Skoro mamy sprzęt do uprawy, zbioru, infrastrukturę do nawadniania to zrezygnowaliśmy z uprawy ziemniaków skrobiowych na rzecz ziemniaków frytkowych. Systematycznie przez kilka lat go zwiększaliśmy do obecnych 60 ha.

Zmiana frontu na warzywa

Gospodarstwo Odważnych ma powierzchnię około 140 hektarów z dzierżawami. W płodozmianie dominują warzywa, co oznacza, że muszą z okolicznymi rolnikami wymieniać się gruntami, aby mieć dobre stanowisko pod ziemniaki. Oprócz ziemniaków uprawiają 20 ha cebuli (15 ha jarej i 5 ha zimowej), 25 ha marchwi, 6 ha pasternaku, 2 ha selera oraz 20 ha zbóż (pszenicy i pszenżyta), które wykorzystują na paszę w produkcji trzody.

– Wszystkie warzywa, oprócz cebuli, są zakontraktowane. Kontrakt to jedna sprawa, ale kluczem do sukcesu jest nawadnianie. Nie mam na myśli tylko samego plonu, który zyskujemy, bo jest on większy i stabilniejszy. Ale fabryki wymagają od nas także surowca dobrej jakości, a nawadnianie jest jednym z kluczowych czynników. Jesteśmy w Wielkopolsce, która w ostatnich latach, podobnie jak i wiele innych regionów kraju, zmaga się z suszą. Woda daje nam ciągłość równego wzrostu, a co za tym idzie mamy parametry, których wymaga od nas fabryka – mówi młody rolnik.

Cena zależy od jakości, a główny parametr to zawartość suchej masy. Odbiorca, czyli Farm Frites Poland wymaga surowca od przynajmniej O.W.G. z 5 kg 365, co oznacza 20,0% suchej masy i 13,7% skrobi.

– W zeszłym rekordowym roku zebraliśmy średnio 62 t/ha plonu handlowego. Generalnie to był bardzo dobry rok i ziemniaki narosły wszystkim. Jednak przy takim plonie trzeba się liczyć z tym, że walczy się o parametry – mówi Jan Odważny.

Cały areał uprawy ziemniaków jest deszczowany

Odważni, kilka lat temu systematycznie zaczęli inwestować w infrastrukturę do nawadniania. Wywiercili 3 studnie głębinowe od 56 do 72 m, położyli ok. 7 km rurociągów, kupili 3 deszczownie szpulowe.

image
ziemniak nawadnianie deszczownia Jan Odważny Szewce
FOTO: Śliwiński

– To były potężne koszty. Łącznie z pozwoleniami wodno-prawnymi zainwestowaliśmy ok. 600 tys. zł, ale rozłożone na kilka lat – mówi rolnik. – Dziś cały areał możemy nawadniać. Nie tylko ziemniaki, ale także cebulę, marchew, pasternak i nawet zboża.

Wydatek dzienny cieczy w ziemniaku to ok. 25-30 mm/m2, w tym roku deszczownie zaczęły pracować w maju. Średnio koszt nawadniania 1 ha wliczając wodę i prąd to ok. 160 zł/ha, a jeśli studnia pracuje na agregacie trzeba doliczyć jeszcze 20 zł/ha.

– W tym roku już widzę, że nie będzie tak rekordowych plonów. W zeszłym roku ziemniaki zawiązały średnio 12 a 16 bulw, a w tym roku jest to między 6 a 12 bulw. Niezależnie od odmiany. Zdecydowała w dużej mierze chłodna wiosna – tłumaczy plantator. – Uprawia 3 odmiany: dominującą jest Innowator oraz Zorbę i Quintera.

Cena surowca w kontrakcie nie jest taka sama przez cały sezon, zależy od jakości surowca (premia, bądź potrącenia w zależności od zawartości suchej masy) i także od terminu dostawy. Uśredniając jednak zeszły sezon było to ok. 900 zł/t, a w tym roku będzie niższa – ok. 800 zł/t, ze względu na problemy jakie miał cały sektor.

– Średnie koszty w moim gospodarstwie są na poziomie ok. 25 tys. zł/ha, ale przyznaję, że nie liczę w tym naszej pracy, którą wkładamy. Pracujemy wspólnie – rodzice, mój brat i narzeczona. Jak choćby noce, które zarywamy przestawiając deszczownię – mówi Jan.

Przechowalnia ziemniaków zamyka obieg

Nawadnianie i kontrakt to jedna kwestia, ale zbudowanie zaplecza przechowalniczego, daje jeszcze większe możliwości stabilizacji dochodów.

– Jesteśmy w trakcie budowy przechowalni, którą chcemy uruchomić już tej jesieni. Będziemy mogli w niej przechować ok. 3 tys. ton ziemniaków i cebuli. Jest ona podzielona na pięć komór technologicznych. Zakończenie budowy planowane jest do końca września –  planuje młody rolnik.

Budynek ma wymiary 24 na 50 m, podzielony na cztery komory technologiczne, oddzielone od siebie, z czego jedna duża komora, może być przedzielona ścianą mobilną na dwie mniejsze.

– Trzy komory będą wyposażone w podziemne kanały wentylacyjne i przykryte rusztem drewnianym, a dwie komory są na posadzce gładkiej z mobilnymi kanałami wentylacyjnymi ustawionymi na posadzce. Nie zdecydowaliśmy się na instalację systemu chłodzenia, dlatego surowiec będziemy mogli przechowywać maks. do marca – wyjaśnia Jan Odważny. – Mam nadzieję, że nic nie pokrzyżuje nam planów i w tym roku będziemy mogli zmagazynować

ziemniaki z ok. 10 ha, a w kolejnych zwiększyć dwukrotnie tą ilość, zakładając, że cena zrekompensuje nam w przyszłości tę inwestycję.

W tym roku Odważni podpisali kontrakt z Farm Frites Poland oraz Top Farms. W połowie października kończą okres sprzedaży ziemniaków prosto z pola i planuje zacząć sprzedaż z magazynu.

– Zależność jest taka, że odstawiając ziemniaki z pola co tydzień cena maleje, ale później gdy zaczynają się odstawy z magazynu, cena co tydzień wzrasta. Im dłużej przechowujesz, tym cena jest wyższa – wyjaśnia. – Na razie nie planujemy zwiększać areału uprawy ziemniaka, bo ogranicza nas ziemia. Jeżeli by się udało zwiększyć areał gospodarstwa, myślę, że będziemy zwiększać uprawę ziemniaków.

Maria Walerowska
Autor Artykułu:Maria Walerowska

Dr Maria Walerowska – agronom i doradca praktyk, od wielu lat związana z redakcją „top agrar Polska”. Absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (dawniej Akademii Rolniczej na Wydziale Rolniczym) w Katedrze Łąkarstwa, gdzie także obroniła pracę doktorską. W 2006 r. rozpoczęła pracę na stanowisku dziennikarz/redaktor w dziale Uprawa w redakcji top agrar Polska. Obecnie redaktor naczelna czasopisma oraz kwartalnika Ziemniaki.
Jako redaktor naczelna „top agrar Polska” odpowiada za kierunek merytoryczny pisma, nadzór nad treściami oraz rozwój oferty dla nowoczesnych gospodarstw. Jest cenionym prelegentem konferencji i szkoleń dla rolników oraz doradców. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z szeroką pojętą agrotechniką roślin uprawnych, od uprawy gleby, przez nawożenie aż po ich ochronę. Z wykształcenia i zamiłowania zajmuje się także optymalizacją produkcji na użytkach zielonych. W swojej pracy łączy doświadczenie naukowe z praktyką polową. Pomysłodawczyni i autorka videobloga poradnika rolniczego: Pogotowie polowe top agrar Polska, w którym na bieżąco pokazuje sytuację na polach, omawia aktualne zagrożenia i proponuje praktyczne zalecenia dopasowane do warunków pogodowych i polowych.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
10. lipiec 2026 11:02