Rynek zbóż
Sprzedać choć część zboża?
Choć na wykresie uwidoczniony jest jeszcze kurs pszenicy na wrzesień, to cały świat handlowy operuje już grudniowymi kontraktami, a tu mamy wyskok na 241 €/t. Ten wyskok przynosi też dobre informacje z krajowego handlu, których tak łatwo pomijać nie wolno. Żaden z producentów nie powinien przechodzić obojętnie obok podwyżek cen swojego produktu, który ma do sprzedaży. Ta obojętność może się bowiem zemścić w przyszłości.
Wiemy, że generalnie mamy do czynienia ze słabszymi plonami. Wiemy też, że zboże dla rolnika jest najważniejszą lokatą, „monetą” której posiadanie w magazynie pozwala mu przez cały rok na kontrolowanie sytuacji i pokrywanie kosztów. Znamy też niechęć do szybkiego wyciągania z magazynów, tego co z trudem niedawno do niego wsypaliśmy.
Jednak obecne podwyżki są po pierwsze spowodowane czynnikami geopolitycznymi, które mogą niespodzianie zniknąć, a po wtóre chęcią skupujących do nadrobienia zmniejszonych wolumenów tegorocznych zakupów. Za chwilę wyleje się na kraj towar od firm handlowych, które będą musiały część sprzedać i taka fala zaspokoi przetwórców.
Dlatego trzeba szybko przemyśleć i nawet przemodelować strategię sprzedażową na ten sezon i pozbyć się części zboża, szczególnie, że właśnie nadchodzące dni mogą jeszcze przynieść ponowne wzrosty, na których możemy skorzystać. Skupujący z Północy, którzy wcześniej w związku ze startem żniw w tym regionie ceny obniżyli, teraz zaczną je podnosić. Również reszta kraju zacznie się dostosowywać do kontraktów portowych, które w pszenicy dochodzić zaczęły do 960–965 zł/t.
Rynek rzepaku
Trzeciej tak dużej górki może nie być, ale..
Ostatni skok notowań rzepaku na giełdzie MATIF pozwolił, tym którzy trzymają rękę na rynkowym pulsie sprzedać rzepak znów niemal w tak korzystnych cenach, jakie były oferowane na samym początku tego sezonu. Czyżby oczekiwanie na start żniw i czas ich podsumowania przyniosły podobne efekty? Może i tak, ale nie zapominajmy o reakcji rzepakowej giełdy na sytuację geopolityczną, bo to głównie ona steruje teraz trendami notowań rzepaku.
Trendami, bo już nie samymi wycenami. Uważni obserwatorzy zauważą, że rzepak na takie rewelacje, jak choćby określenie Cieśniny Ormuz amerykańskim terytorium reaguje bardziej nerwowo od ropy naftowej. To świadczy o ogromnej podatności rzepakowych kontraktów na wszelkie boczne wiatry. Nie ma przecież podstaw do podwyżek, gdy rośnie prognoza światowych zbiorów.
Szkopuł w tym, że giełda MATIF jest giełdą europejską, a tu w imporcie rzepaku, przypadającym na pierwszą połowę tego sezonu mamy zarówno ograniczenia na Morzu Czarnym, jak i zablokowane suszą kanały rzeczne. Tyle, że lato będzie się kończyć i stan rzeka zacznie się stabilizować, więc trzeciej tak mocnej górki na MATIF może już nie być.
Dlatego warto odnotować zmiany baz rozliczeniowych. Wcześniej przetwórcy przy obliczaniu cen bazowali na formule –12 € do MATIF, a teraz pojawia się – 5, a słyszeliśmy nawet o – 2 € na warunkach niemieckich. Od razu przynosi to efekt w realizacji rzeczywistych transakcji, bo jak informują sami przetwórcy sporo firm handlowych, które wcześniej zawierało kontrakty na przechowywanie z późniejszym ustaleniem ceny teraz zwraca się do nich o wycenę i sprzedaje złożony rzepak.
Dla przetwórców jest to wiadomość i dobra i zła. W gruncie rzeczy ten rzepak już był w ich posiadaniu, tylko brakowało kropki nad i w postaci ceny. Teraz ta kropka została postawiona i należy za ten rzepak zapłacić, co zmniejsza potencjał zakupowy i powoduje takie nieco kręcenie się w koło. Bowiem zamiast kupować kolejne ilości zajmujemy się tym rzepakiem, który już do nas trafił.
Jest to jednak oczywista gra handlowców, którzy wcześniej kupili droższy rzepak, a potem giełda im odjechała i już liczyli straty. Teraz znów mogą odetchnąć i spieniężyć rzepak odzyskując swobodę finansową do kolejnego obracania towarem. Handlowcy pootwierali też u przetwórców pozycje sprzedażowe i tu teraz będzie można skorzystać z niezłych ofert, które nawet przy spadku notowań mogą te korekty przez chwilę zbuforować.
Pełny pakiet wiedzy o rzepakowym rynku ściągniesz w postaci darmowego PDF
Kursy walut
Złotówka znów się umacnia, najbardziej do dolara
Nasza krajowa waluta umacniając się nieco w stosunku do euro zaczyna wracać w okolicę 4,31 zł/€, ale największymi umocnieniami reaguje w stosunku do amerykańskiej waluty. To pewnie zasługa pozbawionych sensu działań związanych z czysto graficznym zajęciem obszaru Cieśniny Ormuz.
Nam nieco przypomina to czasy, gdy Rosja część Ukrainy na mapach zaczęła oznaczać jako swoje terytorium. I jedno i drugie jest zdarzeniem mocno kompromitującym. Na pierwszym stracił rubel, a na drugim dolar.
