Podczas, gdy u nas żniwa zaczynają dobiegać końca, to nie kończą się problemy z logistyką eksportową z basenu Morza Czarnego. Pozwala to na większa aktywność naszych eksporterów, którzy swoimi cenami kuszą rynek. Także skupy z terenu całego kraju chcąc przyciągnąć do siebie końcówki towary schodzącego z pól podnoszą ceny. Najmocniej korzystają na tym pszenica i kukurydza, ale i pozostałe zboża idą do góry.
Północ jeszcze kosi, ale zbliża się do końca
W północnych rejonach kraju żniwa jeszcze chwile potrwają, ale już zbliżają się do końca. – Łatwo nie jest, bo regionalnie wciąż popaduje ale zboża ozime z większości pól poznikały, została tylko część zbóż jarych – informuje skupujący z Mazur. W innych regionach żniwa przeważnie zostały zakończone i handel zaczyna się wyciszać. – Jeszcze trochę zbóż do nas przywożą, ale jest już o wiele spokojniej – słyszymy od przedstawicielki elewatora na Lubelszczyźnie.
Taki obraz jest w większości firm skupujących zboże. – Skup już raczej ustał, przywozi ten kto chce jeszcze opróżnić ze zboża przyczepy – słyszymy od właściciela skupu w woj. świętokrzyskim. Nie inaczej jest na Kujawach. – Na tę chwilę jest już zdecydowanie mniej dostaw, teraz czekamy aż zacznie się kukurydza. Może jeszcze potrzeby finansowe na zakup nawozów spowodują jakiś większy ruch, ale na razie cisza – słyszymy od pracownika elewatora w woj. kujawsko-pomorskim.
Różny obraz skupu ma jeden wspólny mianownik, którym są słabsze plony
O efektach ilościowych tegorocznych żniw skupujący mówią różnie, bo są tacy, którzy dosłownie w dwa tygodnie żniw kupili więcej niż w całym okresie zbiorów przed rokiem i są tacy, którzy mówią, że tegoroczne żniwa to porażka i ilości są bez porównania niższe.
I jednych i drugich łączy jeden wspólny mianownik, mniejsze plony u rolników w obsługiwanym regionie są niezaprzeczalnym faktem. Ci skupujący, którzy kupili więcej już liczą się, że jest to tylko efekt przyspieszonych żniw i w dłuższej perspektywie z powodu późniejszej słabszej podaży w regularnym obrocie ilości się niestety wyrównają.
Dlatego skupy, zarówno te zadowolone z ilości, jak i te, które chcą straty jakoś nadrobić podnoszą swoje cenniki, a największym beneficjentem tych zmian staje się pszenica i kukurydza.
Dalsza eskalacja na Morzu Czarnym
Po kolejnym ataku ukraińskich dronów na Noworosyjsk rosyjskie ministerstwo rolnictwa ogłosiło utworzenie specjalnego sztabu, który będzie koordynował transport zboża. Trzeba przypomnieć, że gra idzie tu o wielką stawkę, bowiem w pierwszej połowie tego roku trzy terminale zlokalizowane w Noworosyjsku obsłużyły ok. 8,4 mln ton zbóż, podczas gdy cały basen Morza Bałtyckiego obsłużył około 1,2 mln t rosyjskich zbóż. Porty Morza Bałtyckiego, Morza Kaspijskiego oraz porty na dalekim wschodzie Rosji nie są w stanie zastąpić portów zlokalizowanych na południu przy Morzu Czarnym. Eksperci uważają, że spadek eksportu w sierpniu jest praktycznie nieunikniony i światowy handel może stracić w sierpniu połowę rosyjskiego zboża. Według IKAR, potencjał eksportu zbóż w sezonie 2026/27 wynosi 60 mln t, a w sierpniu tego roku, według wstępnych danych eksport pszenicy może wynieść 2,1–2,6 mln t.
Taki stan rzeczy powoduje, że pszenica na paryskiej giełdzie MATIF podąża do góry i na czwartkowym (20.08.26 r.) zamknięciu w kontraktach grudniowych kosztuje już 241 €/t. Mamy więc pszenicę o 8 euro droższą w stosunku do poprzedniego tygodnia, a oferty naszych eksporterów, którzy korzystają nieco na czarnomorskiej blokadzie powodują, że pszenica w portach jest wyceniana na 960–965 zł/t.
Pszenica mocno do góry
W krajowych skupach, pszenica znów mocno drożeje. Pszenica o parametrach konsumpcyjnych z 12,5% białka podskoczyła w tydzień o 16 zł, a pszenica o parametrach paszowych o 12 zł. Tym samym końcówka żniw pszenicę konsumpcyjną wyniosła do średniej 847 zł/t, a paszówkę do 792 zł/t. Konsumpcja jest skupowana po 800–900 zł/t, a pszenica paszowa po 720–880 zł/t.
Żyto zachowywało się już bardziej stabilnie, ale i ono w żniwa zdrożało o ok. 15 zł/t. Ten tydzień zmian dużych nie przynosi i na koniec drugiej dekady sierpnia średnia cena żyta dochodzi do 600 zł/t, a skupy wciąż poszukujące okazji do zakupu oferują 550–690 zł/t.
Rozwój sytuacji z cenami jęczmienia może nieco zaskakiwać. Pierwsze próby podołowania cen spełzły na niczym i w tym tygodniu znów mamy wzrost o 3 zł w efekcie od początku żniw jęczmień podrożał o 26 zł do średniej przekraczającej 660 zł/t. Krajowe skupy na koniec żniw oferują ceny 580–770 zł/t.
Pszenżyto początkowo reagowało na wzrosty cen pszenicy, ale potem zrobiło sobie małą przerwę. W ostatnim tygodniu mamy wzrost ceny o 2 zł, a o 18 zł podrożało w całym okresie żniw. Średnia cena jest teraz o 10 zł wyższa od jęczmienia, a skupy za pszenżyto płacą 620–720 zł/t.
Owies od startu żniw zachowuje się dość stabilnie. W połowie sierpnia kosztuje 509 zł/t, czyli praktycznie tyle samo, ile zaraz po połowie lipca, a skupy nadal za owies proponują 470–560 zł/t.
Kukurydza skacze jeszcze mocniej, ciekawe oferty na mokrą
Giełda MATIF zdecydowanie drożej od pszenicy wycenia kukurydzę, której listopadowe notowania w czwartek (20.08.26 r.) na koniec dnia osiągają 262,75 €/t i ten ruch znajduje też odwzorowanie na krajowym rynku.
Kukurydza stała się znów najmocniej drożejącym w okresie żniw zbożem, ale prześcignęła pszenicę dosłownie w ostatniej chwili, bo tylko w ostatnim tygodniu jej cena średnia wzrosła o 23 zł. I choć te zbożowe żniwa kukurydzy nie dotyczą, to właśnie duża odległość do zbiorów spowodowała, że od połowy lipca podrożała ona o 60 zł, do średniej 879 zł/t. Ceny kukurydzy w skupach wynoszą 790–1000 zł/t.
Z każdą chwilą w cennikach pojawia się coraz więcej ofert na kukurydzę mokrą. O dostawach fizycznych oczywiście nikt jeszcze nie myśli, ale już dziś kukurydzę do suszenia ze zbioru 2026 r. można zakontraktować po 500–600 zł/t.
