StoryEditor

Polski Ursus bez chłodnicy. C-350F do dziś zaskakuje konstrukcją

Ursus C-350F z zewnątrz przypomina znane modele z przełomu lat 60. i 70., ale pod maską kryje rozwiązanie niespotykane w seryjnych ciągnikach z Warszawy. Ten rzadki egzemplarz ma silnik chłodzony powietrzem i dziś należy do kolekcji Muzeum Motonostalgia w Nieborowie.

25.08.2026., 10:00h

Na pierwszy rzut oka przypomina on klasyczne, znane z polskich pól maszyny, jednak bliższe oględziny ujawniają rozwiązanie niespotykane w seryjnej produkcji z Warszawy, czyli silnik chłodzony powietrzem. Ten unikatowy egzemplarz można dziś podziwiać w Muzeum Motoryzacji Motonostalgia w Nieborowie, należącym do Wojciecha Burego, znanego kolekcjonera i pasjonata zabytkowych maszyn rolniczych.

Ursus C-350F wygląda jak klasyczny ciągnik, ale nie ma chłodnicy

Z zewnątrz Ursus C-350F wygląda niemal identycznie jak eksportowe odmiany popularnych modeli C-355 czy C-360. Charakteryzuje go charakterystyczny czerwony lakier, stylistyka maski oraz osprzęt typowy dla ciągników produkowanych na przełomie lat 60. i 70.

Film z Ursusem C-350F poniżej:

Prawdziwa niespodzianka czeka jednak po podniesieniu maski. Dolny blok jednostki napędowej, pompa wtryskowa oraz pozostały osprzęt konstrukcyjny wykazują ogromne podobieństwo do standardowych silników stosowanych wówczas w Ursusach. Różnica tkwi w górnej części, gdyż cylindry nie posiadają płaszcza wodnego ani klasycznej chłodnicy. Zamiast tego zastosowano system chłodzenia powietrzem, oparty na gęstym użebrowaniu oraz specjalnie dopasowanym układzie nadmuchu.

Co istotne, montaż ten nie nosi żadnych cech garażowej, amatorskiej przeróbki. Sposób spasowania elementów i jakość wykonania jednoznacznie wskazują, że ciągnik w takiej konfiguracji opuścił zakłady produkcyjne lub warsztaty prototypowe.

Przeczytaj również: Brytyjski silnik w niemieckim Kramerze. Ten ciągnik dziś jest rzadkością

Czeski silnik i trop prowadzący na eksport

Brak pełnej, oficjalnej dokumentacji fabrycznej sprawia, że wokół Ursusa C-350F narosło wiele pytań. Jak wynika z ustnych przekazów oraz analizy technicznej przeprowadzonej przez pasjonatów, powstanie tego modelu zbiegło się z czasem seryjnej produkcji Ursusa C-4011 i prac nad nową serią średnią pod koniec lat 60.

Jedna z najbardziej prawdopodobnych hipotez wskazuje, że pod maską zamontowano czeską jednostkę napędową Slavia 4S95, czterocylindrowy silnik chłodzony powietrzem. Inżynierowie z Ursusa mogli prowadzić testy nad adaptacją tego napędu z myślą o konkretnych rynkach eksportowych.

W krajach Europy Zachodniej (a w szczególności w Niemczech) ciągniki z silnikami chłodzonymi powietrzem, produkowane m.in. przez markę Deutz, cieszyły się ogromnym uznaniem ze względu na prostotę obsługi i brak ryzyka zamarznięcia płynu w chłodnicy podczas mroźnych zimy. Ursus C-350F mógł być polską odpowiedzią na to zapotrzebowanie i próbą wywalczenia pozycji na wymagających rynkach zagranicznych.

Ostatecznie pomysł nie wszedł do seryjnej produkcji, a projekt, podobnie jak wiele innych koncepcji tamtego okresu, został porzucony na etapie testów.

Prototyp nie trafił na złom. Tak ocalał Ursus C-350F

Jak to się stało, że prototypowy egzemplarz przetrwał do dziś? Zamiast trafić na złom, ciągnik został odkupiony bezpośrednio z zakładowej prototypowni za pośrednictwem sklepu BOMIS. W czasach PRL-u były to punkty przyzakładowe sprzedające materiały niepełnowartościowe, elementy powystawowe czy zużyty sprzęt testowy.

Nowy właściciel wykorzystywał ciągnik do zwykłych prac w gospodarstwie rolnym. Po latach eksploatacji pojazd został odstawiony i na długo zapomniany. Gdy trafił w ręce Wojciecha Burego, silnik maszyny był mocno zużyty i zatarty. Przywrócenie go do pełnej sprawności wymagało specjalistycznej odbudowy, której podjęła się firma Kraft ze Zwolenia.

Gdzie można zobaczyć Ursusa bez chłodnicy?

Dziś w pełni sprawny Ursus C-350F stanowi jedną z największych perełek w bogatej kolekcji Muzeum Motoryzacji Motonostalgia w Nieborowie. Placówka prowadzona przez Wojciecha Burego słynie z gromadzenia unikatowych, często unikalnych w skali świata prototypów oraz rzadkich wersji maszyn rolniczych.

Każdy, kto chce na własne oczy zobaczyć ten niezwykły ciągnik i poznać mniej znaną kartę z historii polskiego przemysłu, może odwiedzić muzeum w Nieborowie. Eksponaty są udostępniane zwiedzającym w każdy weekend sezonu trwającego do końca października.

Źródło: Wiadomości Rolnicze Polska

Karol Wieteska
Autor Artykułu:Karol Wieteska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. sierpień 2026 10:02