StoryEditor

Pieniądze z Funduszu, a spotkanie zamknięte. 1100 zł na osobę? „Jaka to jest promocja?”

Film z jednego ze spotkań mających promować wieprzowinę wywołał falę krytyki w Internecie. Autor wpisu zarzuca organizatorowi niegospodarność. Rolnicy grzmią, a w mediach społecznościowych rozpętała się prawdziwa burza. Wiemy kto stoi za tą akcją.

29.10.2026., 14:53h

Nagranie z imprezy w Bochni i wpis o kosztach spotkania ponownie skierowały uwagę na sposób wydawania pieniędzy z Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego. Autor internetowego wpisu – Witold Opiła – twierdzi, że koszt udziału jednej osoby wyniósł około 1100 zł. W poście podaje, że zaplanowano 15 spotkań – średnio 29 tys. zł na jedno. Do tego miało dojść po 4 tys. zł netto za dwóch prelegentów, co daje łącznie 33 tys. zł netto na spotkanie. Autor wpisu wskazuje jednak, że na udostępnionym filmie widać jednego prelegenta. 

Według tej samej publikacji na całą edycję 2026 przewidziano 697,2 tys. zł z Funduszu, a od 2020 r. miało odbyć się siedem edycji projektów o łącznej wartości 3,9 mln zł. Autor nagrania krytykuje również poczęstunek finansowany – jak twierdzi – ze środków Funduszu. Spór dotyczy więc nie tylko wysokości wydatków, ale też tego, czy sposób organizacji wydarzeń odpowiada celom promocji mięsa wieprzowego. Fundusze promocji mięsa są finansowane z wpłat uczestników rynku i mają wspierać działania promocyjne oraz informacyjne. W przypadku tej inicjatywy kluczowe pozostają pytania o zakres umowy, faktyczne koszty, liczbę uczestników i sposób rozliczenia środków. 

Kto stoi za akcją?

Hubert Ojdana nie ukrywa, że to on uruchomił akcję, która doprowadziła do nagrania imprezy. Jak opowiada, najpierw dostał informację o wydarzeniu, a potem zapytał znajomych, czy ktoś z okolicy mógłby sprawdzić, co dzieje się na miejscu.

– Zgłosiło się kilka osób z Małopolski. Poprosiłem ich o nagranie z tego, co dzieje się na miejscu w Barze Bułka z Masłem w Bochni, bo to spotkanie powinno być dostępne dla hodowców, którzy współfinansują Fundusz Promocji – mówi Ojdana.

Usłyszeli jednak, że impreza jest zamknięta. Obsługa ich wypraszała z lokalu. Wtedy do działania wkroczył Witold Opiła, autor nagrania. 

– Chciałem się dowiedzieć, na co wydawane są nasze pieniądze. Nie zamierzałem robić awantury, tylko zobaczyć, jak wygląda takie spotkanie i na czym polega promocja polskiej wieprzowiny – opowiada. Jak podkreśla, nie chciał opierać się wyłącznie na relacjach innych osób.

– Jestem hodowcą, więc czułem, że to wydarzenie dotyczy również mnie – mówi.

Według Opiły w zapowiedzi spotkania nie było informacji, że jest ono zamknięte. Po wejściu do lokalu usłyszał, że wszystkie 30 miejsc zostało zajętych, choć – jak twierdzi – widział wolne krzesła.

– Chciałem porozmawiać z gośćmi, właścicielem restauracji i organizatorem. Chciałem też spróbować tej polskiej wieprzowiny, którą tam promowano – relacjonuje. Mówi, że tłumaczył obecnym, dlaczego przyszedł.

Nie było KOWRU!

– Fundusz przepala pieniądze rolników. Zamiast rosnąć, sprzedaż wieprzowiny maleje, więc efekty są odwrotne od zakładanych – ocenia działania Funduszu rolnik i twierdzi, że rozmawiał z częścią uczestników, a jeden z nich poczęstował go przystawką. Jak dodaje, przy jednym ze stolików miały być zarezerwowane miejsca dla dwóch osób z KOWR, których nie było na spotkaniu. Opiła mówi, że usiadł tam, by nie zajmować miejsca innym gościom. Chciał także porozmawiać z organizatorem i właścicielem lokalu, ale – jak relacjonuje – organizator się nie ujawnił, a właściciel nie chciał rozmawiać. Na miejsce przyjechała policja; według Opiły funkcjonariusze nie spisali go i odjechali.

Największe zastrzeżenia hodowcy dotyczą tego, czy takie wydarzenia przynoszą korzyści producentom.

– Jeśli by Fundusz przyczyniał się pozytywnie do sprzedaży żywności i ta sprzedaż rosła, a polscy hodowcy rośli w siłę dzięki Funduszowi, miałoby to uzasadnienie – mówi. W jego ocenie takiego efektu nie widać.

– A jeśli polski hodowca coraz mniej hoduje świń, jest coraz mniej hodowców w kraju, a Fundusz przepala pieniądze tych rolników, bo nie ma efektów, to jest niezasadne – mówi Opiła i podkreśla, że nie chce finansować działań bez mierzalnych rezultatów.

– Jeśli nie ma efektów, nie powinniśmy dalej finansować działań, które przynoszą rolnikom straty – podsumowuje.

Kontrola Funduszu

Teraz Ojdana zapowiada, że nie zamierza poprzestać na Bochni. 

– Zimą mam czas i będę odwiedzał takie eventy – deklaruje. Mówi, że chce zobaczyć, jak wyglądają imprezy finansowane ze środków, do których dokładają się hodowcy, i pokazać je opinii publicznej. Wskazuje przy tym na planowane wydatki na targi SIAL w Paryżu.

– Poszło lekką ręką, szybko kilka milionów złotych na organizację tych targów – twierdzi. Jego zdaniem to marnowanie pieniędzy, a problemem nie jest samo promowanie wieprzowiny, lecz sposób, w jaki niektóre działania są organizowane.

– Na imprezy? Jaka to jest promocja? Jak zamknięte grono kilku osób spróbuje kiełbasek i to jeszcze prywatnej firmy? – pyta retorycznie.

Ojdana przekonuje, że środki powinny docierać do konsumentów, a nie kończyć się na zamkniętych spotkaniach branżowych. Jako przykład przywołuje kampanie edukacyjne kierowane do dzieci i młodzieży.

– Musimy edukować konsumenta, a nie przepalać kasę – mówi. Jego krytyka jest ostra także wtedy, gdy mówi o efektach wieloletnich działań Funduszu. Zestawia jego historię z kurczącą się liczbą gospodarstw utrzymujących świnie i problemem ASF, a sytuację producentów komentuje z ironią.

– W 2009 roku jak powstawał Fundusz, tucznik kosztował 4,50 zł/kg i dzisiaj też kosztuje 4,50. Idziemy jak burza – Po chwili dodaje – Tylko, w którą stronę idziemy? Czy to nie jest fundusz likwidacji mięsa wieprzowego? 

To mocne oskarżenia, ale na razie pozostają oceną hodowcy. Sam plan finansowy pokazuje kwoty przypisane konkretnym projektom, nie dowodzi jednak, że doszło do nieprawidłowości ani nie rozstrzyga, czy działania przyniosły zakładane efekty. Pytanie o ich skuteczność pozostaje otwarte – podobnie jak pytanie, czy organizatorzy i beneficjenci funduszu odpowiedzą na zarzuty Ojdany.

Plany Funduszu na 2026 r.

Jak sprawdzilismy w założeniach i strategii, Fundusz wieprzowiny stawia na „Produkt Polski”, eksport i odbudowę pogłowia. Co zaplanowano na 2026 rok?

Większa rozpoznawalność polskiej wieprzowiny, wsparcie hodowców i szukanie nowych rynków zbytu – takie cele wyznacza strategia Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego na 2026 r. Największa część budżetu ma trafić na promocję i informowanie o jakości mięsa. Dokument wskazuje jednak, że branża mierzy się z problemami, których sama kampania reklamowa nie rozwiąże.

Strategię przyjęła Komisja Zarządzająca Funduszu 29 lipca 2025 r. Ma ona określać, na jakich działaniach fundusz skupi się w 2026 r. Jej tło jest trudne: według danych przytoczonych w dokumencie pogłowie świń w Polsce spadło z 9,8 mln sztuk w grudniu 2023 r. do 9,1 mln rok później. Jednocześnie w 2024 r. sprowadzono rekordowe 7,73 mln prosiąt i warchlaków, z czego 99% pochodziło z Danii.

Promocja mięsa i znak „Produkt Polski”

Fundusz chce przekonywać konsumentów do polskiej wieprzowiny, a producentom pomóc w budowaniu jej przewagi na rynku. W strategii ważne miejsce zajmuje znak „Produkt Polski”, a także informowanie o jakości, bezpieczeństwie, systemach jakości i pochodzeniu produktów.

Kampanie mają być kierowane również do młodych konsumentów, w tym pokoleń Z i Alfa. Strategia zakłada edukowanie o wartości odżywczej wieprzowiny, jej miejscu w zbilansowanej diecie oraz roli hodowli w krajowym systemie żywnościowym. To odpowiedź na wskazywane w dokumencie problemy wizerunkowe i rosnące zainteresowanie dietami ograniczającymi mięso.

Na co ma pójść najwięcej pieniędzy?

W tym roku do Funduszu przewidywane jest 16 mln zł wpłat, choć na realizację poszczególnych zadań przewidziano nieco ponad 12 mln zł.

Strategia określa udział poszczególnych rodzajów działań w budżecie. Największy przedział – 40–47% – przewidziano na informowanie o jakości i zaletach wieprzowiny oraz promocję jej spożycia. Kolejne 30–37% ma przypaść na udział w targach i wystawach oraz promocję znaku „Produkt Polski”. Na badania rynku, badania naukowe i prace rozwojowe zapisano 10–16%, a na szkolenia producentów i przetwórców – 0–5%. 

Hodowcy, przetwórcy, handel i konsumenci

Odbiorcami działań mają być nie tylko konsumenci. Strategia wymienia także producentów trzody chlewnej, zakłady ubojowe i rozbiorowe, przetwórców, hurtowników, dystrybutorów, sieci handlowe oraz gastronomię i placówki żywienia zbiorowego.

Fundusz zapowiada działania na rynku krajowym i zagranicznym. W Polsce mają wspierać promocję lokalnej wieprzowiny i krótkie łańcuchy dostaw. Za granicą strategia wskazuje m.in. rynek unijny oraz kraje trzecie, takie jak USA, Kanada, Hongkong i Wietnam. Działania promocyjne mają wspierać eksport, choć dostęp do części rynków ogranicza ASF i związane z nim wymogi sanitarne.

Odbudowa pogłowia i bioasekuracja – ambitne cele, poważne bariery

Strategia nie ogranicza się do reklamy. Zakłada także odbudowę pogłowia, zwiększenie roli producentów w łańcuchu wartości, poprawę bioasekuracji i dobrostanu, rozwój cyfryzacji oraz upowszechnianie technologii niskoemisyjnych. Wskazuje też na potrzebę rozwoju krajowej produkcji prosiąt i lepszej współpracy między ich producentami a tucznikami.

Wśród głównych barier wymieniono ASF, rosnące koszty, spadek liczby świń, trudności z uzyskaniem pozwoleń na nowe fermy, niedobór kadr inspekcji weterynaryjnej oraz słabą integrację branży. Problemem pozostaje również zależność od importu prosiąt i mięsa oraz ograniczone możliwości eksportu poza UE.

Strategia wyznacza więc kierunek, ale sama nie gwarantuje odbudowy hodowli ani wzrostu eksportu. O efektach zdecydują konkretne projekty, sposób wydawania środków i to, czy działania promocyjne będą skutecznie łączone z poprawą warunków produkcji. Dokument zakłada ocenę projektów m.in. na podstawie mierzalnych wskaźników, takich jak zasięgi i odsłony.

Na co kasa?

Czy pieniądze z funduszu promocji wieprzowiny są wydawane skutecznie? To pytanie wraca, jak bumerang.

Fundusz ma promować polską wieprzowinę, wspierać eksport i pomagać branży mierzyć się z kryzysem wizerunkowym. Ale czy finansowane z niego kampanie, targi i spotkania rzeczywiście przynoszą efekty? Wśród hodowców i rolników trwa spór o to, czy środki są wydawane celowo i z korzyścią dla producentów.

Zasady Funduszu dopuszczają finansowanie m.in. działań promocyjnych i informacyjnych, targów, badań oraz szkoleń – nawet do 100% kosztów kwalifikowanych. Projekty wpisuje się do planu finansowego po rozpatrzeniu wniosku przez Komisję Zarządzającą. Organizacje realizujące zadania mają publikować informacje o ich przebiegu, a efektywność projektów powinna być oceniana przez niezależny podmiot. Regulamin przewiduje także 5-procentową rezerwę na nieplanowane działania, w tym wizerunkowe i interwencyjne.

Te formalne zabezpieczenia nie kończą jednak dyskusji o tym, jak mierzyć skuteczność promocji. Liczba uczestników wydarzenia czy odsłon internetowych nie odpowiada jeszcze na pytanie, czy kampania zwiększyła sprzedaż polskiej wieprzowiny albo poprawiła sytuację hodowców. A właśnie tego – w kontekście planowanych wydatków – będą chcieli się dowiedzieć krytycy Funduszu.

Fot: AI

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

Anna Kurek – zootechniczka i ekspertka branży wieprzowej, od 2005 zawodowo związana z hodowlą świń oraz rynkiem wieprzowiny w Polsce i Europie. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek specjalizujących się w tematyce trzody chlewnej. Autorka setek reportaży, analiz, komentarzy i wywiadów publikowanych na łamach top agrar Polska oraz na portalu topagrar.pl.
Od lat jest blisko hodowców – zna realia rodzinnych gospodarstw, nowoczesnych chlewni i profesjonalnych ferm, a także mechanizmy rządzące produkcją, rynkiem i polityką branżową. Na bieżąco śledzi zmiany w prawie, ekonomice produkcji, żywieniu, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt, przekładając złożone zagadnienia na praktyczne, zrozumiałe wnioski dla producentów.
Łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktyków, współpracując z czołowymi ekspertami, naukowcami, ośrodkami naukowymi i organizacjami branżowymi. Ceniona za rzetelność, bezpośredniość i umiejętność zadawania trudnych, ale potrzebnych pytań. Aktywnie uczestniczy w planowaniu i realizacji konferencji, forów i debat rolniczych, prowadzi panele dyskusyjne oraz wywiady z kluczowymi postaciami branży. Jej celem jest realne wspieranie hodowców: pokazywanie najlepszych rozwiązań, nowych możliwości i kierunków rozwoju oraz konsekwentne promowanie nowoczesnej, silnej i konkurencyjnej polskiej hodowli zwierząt gospodarskich oraz mięsa.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
29. październik 2026 22:01