Rynek zbóż
Ostatni moment na korzystna zamianę zboża za nawóz
Ostatnie wzrosty cen zbóż na rynku cieszą rolników, ale wprowadzają też sporo zmieszania, do wcześniej zaplanowanej strategii sprzedaży. Dzwonicie, piszecie SMS-y czy e-maile i pytacie sprzedawać, czy jeszcze czekać? Tym pytaniom się nie dziwę, bo ten kto już nakosił trochę zboża widzi co dzień cenę o 10–20 zł wyższą. No i powstaje naturalna dla człowieka chęć do jeszcze więcej. Lepsze jest wrogiem dobrego, a już samo zastanawianie się czy sprzedawać oznacza, że obecnie z cenami nie jest tak bardzo źle. Co więcej, podobne propozycje znajdziemy na terenie niemal całego kraju, bo do rywalizacji o tegoroczne zboże aktywnie włączyła się największa krajowa firma skupowa i przechowalnicza.
Teraz, teraz, teraz – śpiewała, albo wręcz krzyczała Agnieszka Chylińska w utworze O.N.A. I właśnie teraz, gdy w weekend żniwa mają wreszcie ruszyć na dobre, bo zaplanowane jest solidne okienko pogodowe, może być ostatni czas na uchwycenie trendu rosnących cen pszenicy na jego górnych poziomach. Nie wierzę, że gdy żniwa ruszą dalej ceny będą rosły. Polska jest takim dużym krajem, że zacznie się pojawiać towar w skupach, w portach, a także u przetwórców. Nawet, gdy znów życie, a w zasadzie pogoda spowodują jakąś przerwę, to będzie to już regionalnie, a nakoszone wcześniej zboże i tak będzie się w handlu pojawiać, łatając te pogodowe dziury.
Myślę, że obydwa kraje walczące o utrzymanie żeglugi na Morzu Czarnym dojdą szybko do wniosku, że ceny rosną, ale statki nie będą chciały przypływać i tam też sytuacja się uspokoi. Pszenica na MATIF ciągle nie będzie najdroższą od 3 lat. W efekcie podaży innych zbóż paszowych i wysokiego białka w pszenicach w dłuższej perspektywie zacznie tracić prymat cenowy. W dłuższej, bo najbliższe tygodnie, przy realizacji scenariusza tanienia pszenicy mogą przynieść stabilizację w kukurydzy i umocnienie jej przewagi cenowej. Grono miłośników zakupów kukurydzy jest bowiem ograniczone i bardzo stabilne.
W aspekcie pierwszych zwiastunów rosnących cen nawozów może być to też ostatni moment na korzystną zamianę zboża na nawóz. Już lekko zaczęła drożeć saletra i oczywiście fosfor. Pewnie pozostałe nawozy też przed jesiennym sezonem się odbiją ze spadkowego trendu. Przeliczniki zapewne zmienią się więc na mniej korzystne. Sprzedać zboże, kupić nawóz każdy potrafi, a to powinno być pierwsze przykazanie rolnika. Szczególnie ważne w najbliższych dniach. Kto pierwszy ten lepszy, bo za tydzień już może nie być tak dobrze.
Rynek rzepaku
W rzepaku jeszcze tydzień, a potem niewiadoma
W rzepaku wygląda na to, że czeka nas jeszcze tydzień skaczących cen, bo przecież gasnące kontrakty sierpniowe, a wiec praktycznie bieżące giełda wycenia o 20 euro taniej od listopadowych, Wydaje się, ze dla krajowego rynku wyceniającego już skupowany rzepak właśnie na bazie listopada nie przynosi to istotnych zmian. A jednak...
Na tak wysokich poziomach jaki wskazuje kontrakt listopadowy moment zamknięcia najtańszego sierpniowego giełdowego notowania może spowodować reakcję poszukiwania tych właśnie wartości. Nie zdziwiłbym się, gdyby zaraz na początku sierpnia kursy rzepaku poszły mocno do dołu, tak było choćby przed dwoma laty.
Dla uspokojenia nastrojów mam tez dobra wiadomość, bo moim zdaniem cały sezon będzie obfitował we wzrosty i spadki, tylko czy te wzrosty będą w stanie dorównać obecnym poziomom? To oczywiście rzecz niewiadoma i to niewiadoma obarczona sporą dozą zmiennych. Jeśli ktoś nie dysponuje silnymi nerwami, to proponuję skorzystać z obecnych cen i sprzedawać. Obecna sprzedaż jeszcze mocniej pozwoli popatrzeć pozytywnie na relację uzyskanej ceny za rzepak w stosunku do poziomów na których za chwilę może znaleźć się pszenica. To rzepakowcom, których plony w tym roku nie rozpieszczają może poprawić nieco humory.
Kursy walut
Więcej pieniędzy na rynku, złoty stabilny z tendencją do umocnień
Złotówka utrzymuje stabilny kurs w stosunku do euro i dolara, ale daje się odczuć lekki powiew optymizmu i trend umocnienia, co zaszkodziłoby trochę cenom zbóż i rzepaku. Optymizm ten powoduje ciekawa sytuacja na krajowym rynku monetarnym.
Według danych NBP w czerwcu 2026 r. dynamika podaży pieniądza M3 zwiększyła się do 11,8 proc. rok do roku. Więcej odkładają gospodarstwa domowe, ale ekonomistów najbardziej cieszy fakt, że po raz pierwszy od stycznia 2020 r. mamy dodatnią dynamikę kredytów udzielanych firmom, która wyniosła 3,3% r/r. A kredyty przedsiębiorstwom służą przecież do rozwoju i inwestycji, czeka nas więc lepsza przyszłość.
Juliusz Urban
