StoryEditor

Nowa ferma bydła ma zielone światło. Zatrzyma ją plan ogólny?

Nowa ferma bydła w Bądkach jest blisko decyzji środowiskowej i ma pozytywne uzgodnienia kluczowych instytucji. To jednak nie kończy sprawy, bo inwestorzy obawiają się, że projekt może jeszcze utknąć na etapie planu ogólnego gminy Zalewo pod presją protestów mieszkańców.

22.04.2026., 13:00h

Mimo, że inwestycja została zaplanowana wzorowo a właściciele nowej fermy chcą merytorycznej rozmowy z mieszkańcami, opór jest ogromny, a rolnicy załamują ręce. Nie chcieli konfliktu, ale kolejnej mlecznej perełki w regionie. Mimo spełnienia wszelkich formalności, mogą pojawić się komplikacje przy budowie nowoczesnego obiektu. Na jakim etapie?

Większość hodowców bydła i osób powiązanych z branżą rolną w Polsce i nie tylko, zna doskonale Fortune sp. z o.o. z siedzibą w Cieszymowie. To znakomicie zarządzana ferma bydła mlecznego w woj. pomorskim, w której na pierwszym miejscu stawia się na dobrostan zwierząt i nowoczesne technologie. Na ten temat pisaliśmy wielokrotnie na łamach naszych portali i top agrar Polska. Ostatnia publikacja znajduje się TUTAJ.

Nasza Redakcja wielokrotnie była na miejscu, ponieważ odbywają się tam liczne wyjazdy studyjne, pokazy czy prezentacje nowoczesnych urządzeń i maszyn, a gospodarstwo jest otwarte na współpracę i dzielenie się specjalistyczną wiedzą z innymi rolnikami.

- Od ponad 20 lat prowadzimy znacznie większe, od planowanego w Bądkach, gospodarstwo mleczne w Cieszymowie, które jest wizytówką regionu odwiedzaną przez krajowych jak i zagranicznych gości i współpracującą ze szkołami rolniczymi. Nasze gospodarstwo w Cieszymowie to ferma z największym na świecie systemem doju grupowego. Na przykładzie tego gospodarstwa, stosując najlepsze światowe rozwiązania, chcemy wybudować mniejszą fermę w Bądkach. Nasze dotychczasowe doświadczenie hodowlane potwierdza, że zastosowanie takich rozwiązań skutecznie ograniczy wpływ gospodarstwa na najbliższą okolicę – zaznaczają właściciele Gospodarstwa KREKI Sp. z o.o., które zajmuje się planowaną inwestycją.

Nowa ferma na 1,2 tys. szt. krów dojnych w Bądkach

W odległości około 25 km w linii prostej od Cieszymowa podjęto decyzję o budowie kolejnego obiektu na wzór Fortune sp. z o.o., w miejscowości Bądki w gm. Zalewo.

Jak wyjaśniają właściciele miałyby powstać budynki dla 1232 szt. krów dojnych wraz z młodzieżą (w sumie 3752 szt. bydła) oraz hala udojowa.

image
FOTO: Gospodarstwo Kreki Sp. Z O.o.

Działka pod inwestycję znajduje się na terenie wiejskim, ferma zlokalizowana ma być w odległości 500 m od najbliższych zabudowań mieszkalnych. Oprócz budynków ferma miałaby być wyposażona w biogazownię rolniczą o mocy nieprzekraczającej 1 MW. Biogazownia będzie działać jedynie na własnych substratach - gnojowicy, oborniku, pozostałościach z pasz i kiszonek - zamykając obieg materii na terenie fermy. Planując inwestycję inwestorzy wybrali najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne dostępne na rynku.

Właściciele tłumaczą, że ewentualne dokuczliwości zapachowe będą miały charakter incydentalny. Gospodarstwo KREKI sp. z o.o. podkreśla, że inwestycja pozostaje w zgodzie nie tylko z obowiązującymi przepisami, lecz również dobrymi praktykami formułowanymi przez ekspertów.

- Wszystkie procedury administracyjne zostały przeprowadzone zgodnie z prawem. Spółka złożyła wniosek o decyzję środowiskową z raportem o oddziaływanie na środowisko w maju 2024 r. i przez ponad półtora roku dokumentacja była weryfikowana i uzupełniana zgodnie z zaleceniami organów odpowiedzialnych za ocenę wpływu na środowisko pod kątem m.in. zapachu, transportu, wpływu na wody czy na warunki sanitarne. Wszystkie organy oceniły inwestycję pozytywnie wskazując konieczne do spełnienia warunki i wydały stosowne uzgodnienia. Następnym etapem po uzgodnieniach jest etap konsultacji społecznych, które zostały również w zgodzie z prawem obwieszczone przez Urząd Gminy Zalewo – podaje Gospodarstwo rolne KREKI.

To nie będzie kompleks przemysłowy!

"Wskazywanie w mediach społecznościowych uciążliwości zapachowej w odległości 5 km od inwestycji jest fikcją nie popartą żadnymi analizami ani badaniami, obliczoną wyłącznie na wywołanie niepokoju wśród lokalnych mieszkańców.

Uważamy, że obawy mieszkańców wsi Bądki w sprawie uciążliwości zapachowej, emisji gazów i pyłów, hałasu czy gryzoni i owadów wynikają z nieznajomości nowoczesnej hodowli oraz dodatkowo są podsycane przez pojawiające się w przestrzeni publicznej nieprawdziwe informacje. Budowa tak nowoczesnego gospodarstwa rolnego przyniesie szereg korzyści dla lokalnej społeczności i dla regionu. Powstaną nowe miejsca pracy, m.in. dla kształcącej się młodej kadry w okolicznej szkole o profilu rolniczym. Zwiększenie konkurencyjności na lokalnym rynku pracy wpłynie korzystnie na wynagrodzenia oraz wymusi poprawę warunków pracy u innych lokalnych pracodawców. Powstaną tez nadwyżki ciepła z planowanej biogazowni, które będzie można zagospodarować lokalnie. Podkreślamy z całą stanowczością, że nie tworzymy w Bądkach kompleksu przemysłowego, a naszym jedynym celem jest rozwój polskiej wsi oraz nowoczesnego polskiego rolnictwa."

Protest przeciwko budowie fermy i Stowarzyszenie "Czyste Bądki"

Jak podkreśla Iwona Siedlecka, reprezentująca Gospodarstwo KREKI, inwestycja oczekuje na wydanie decyzji środowiskowej. - Mamy trzy pozytywne opinie organów weryfikujących nasz raport oddziaływania na środowisko. Postępowanie wciąż trwa, ponieważ mieszkańcy zaczęli wnosić uwagi, petycje i wnioski w różnorakiej formie – mówi Iwona Siedlecka. Sprzeciwiają się budowie, bo obawiają się, że ferma będzie wytwarzać nieprzyjemny zapach, na okoliczne pola będzie trafiał poferment z biogazowni, a na drodze pomiędzy Zalewem a Bądkami pojawi się wzmożony ruch dużych pojazdów i maszyn. Jako wyraz sprzeciwu przeciwko inwestycji powołano Stowarzyszenie "Czyste Bądki". Stowarzyszenie podało, że do 31 marca br. pod protestem dotyczącym budowy fermy podpisało się już około 600 osób, a do Urzędu Gminy wpłynęło również wiele indywidualnych sprzeciwów.

Mieszkańcy argumentują, że nie chcą takiej inwestycji w gminie, ponieważ uważają, że ferma spowoduje:

1. Obniżenie poziomu jakości życia

2. Odór 24h/dobę wyczuwalny w promieniu do 5 km od inwestycji

3. Wywóz pofermentu i gnojownicy na tysiące hektarów pól w obrębie miasta i Gminy Zalewo

4. Degradację środowiska, obniżenie poziomu wód gruntowych

5. Brak przeprowadzonych konsultacji społecznych z mieszkańcami Gminy Zalewo

W związku z tym przedstawiciele Stowarzyszenia wnioskują o odrzucenie wniosku inwestora, przeprowadzenie pełnej oceny oddziaływania na środowisko, z udziałem społeczeństwa Gminy Zalewo, uwzględnienie interesów mieszkańców oraz konieczności ochrony środowiska Gminy Zalewo.

Jak do inwestycji podchodzi Burmistrz Gminy Zalewo?

Burmistrz gminy Zalewo podkreślał w rozmowie z TVP3 Olsztyn, że jeżeli wszystkie dokumenty będą zgodne z prawem, nie widzi przeszkód do powstania fermy bydła w Bądkach i uważa, że inwestycja przyniesie korzystne zmiany w gminie, jak chociażby nowe miejsca pracy. Właściciele zaznaczają, że zdają sobie sprawę z tego, że Burmistrz jest całkowicie bezstronny i musi rozpatrzyć każdy wniosek i każdą uwagę, dlatego cierpliwie czekają na kolejne kroki.

Właściciele zaprosili mieszkańców Gminy Zalewo do Cieszymowa, żeby zobaczyli na żywo, jak takie gospodarstwo funkcjonuje, czy generuje uciążliwe zapachy oraz jak prowadzona jest produkcja.

- Moim zdaniem wiele wątpliwości udałoby się rozwiać właśnie wtedy, kiedy mieszkańcy Bądek zobaczyliby to na miejscu. Niestety na spotkanie przyjechały osoby, które nie sprzeciwiają się inwestycji, a te które mają obawy nie skorzystały z naszego zaproszenia – zaznacza Iwona Siedlecka.

Podkreśla, że niedawno odbyło się również spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie na temat planowanej inwestycji, ale przedstawiciele gospodarstwa się na nim nie pojawili, gdyż na grudniowym, podobnym spotkaniu z mieszkańcami Bądek nie było przestrzeni na merytoryczną rozmowę. Trudno było odpowiedzieć na jakiekolwiek pytania, a wszelkie rzeczowe próby rozwiania wątpliwości spotykały się z oporem uczestników. Na spotkaniu w marcu na pytania mieszkańców odpowiadał zatem Burmistrz, a Gospodarstwo KREKI sp. z o.o. postanowiło odnieść się do pytań pisemnie.

- Wówczas wszelka próba zajęcia głosu spotykała się z zagłuszaniem lub ignorowaniem podawanych informacji. Nie było przestrzeni na konstruktywną rozmowę. Ubolewamy również, że Stowarzyszenie odmówiło udziału w zorganizowanym przez nas w dniu 14 marca 2026 r. wyjeździe na fermę w Cieszymowie, która była okazją do osobistego zapoznania się ze sposobem funkcjonowania tego typu inwestycji, a także do zadawania pytań. Niewątpliwie wizyta ta rozwiałaby szereg wątpliwości, a zignorowanie uczestnictwa w niej każe przypuszczać, że celem Stowarzyszenia jest blokowanie inwestycji rolniczej a nie wyjaśnianie kwestii merytorycznych – zaznaczają przedstawiciele gospodarstwa.

Plany może pokrzyżować wprowadzenie Planu Ogólnego Gminy

- Kompletnie nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy – mówi Iwona Siedlecka. Zaznacza, że mimo uzyskania wszystkich zgód oraz spełnienia wymagających norm, właściciele obawiają się nacisku na Radę Gminy i zmianę rolniczego przeznaczenia terenu w Planie Ogólnym, który jest obecnie przygotowywany. Gospodarstwo obawia się, że mimo pozytywnych opinii ekspertów przeciwnicy spróbują zablokować inwestycję na etapie prowadzonych przez gminę procedur planistycznych.

Na razie działki właścicieli Gospodarstwa są terenem rolniczym z możliwością zabudowy inwentarskiej, jednak nacisk przeciwników może wpłynąć na dalsze decyzje.

- Rozumiemy wątpliwości mieszkańców, bo każdy z nas ma świadomość tego, że oddziaływania rolnictwa nie da się zamknąć w obrębie działki ewidencyjnej. To jest po prostu niewykonalne. Ale pojawiają się niedorzeczne informacje ze strony tego Stowarzyszenia dotyczące rzekomego całodobowego oddziaływania zapachowego w odległości kilku kilometrów od planowanej fermy. Nasze gospodarstwa w nieodległym Cieszymowie jest dla nas dumą i wizytówką. Uważam, że zarówno właściciele, jak i my jako pracownicy, mamy się czym chwalić. Warto byłoby przyjechać i zobaczyć – mówi Iwona Siedlecka i podkreśla, że jako producenci mleka działają od ponad 20 lat i wiedzą jak produkować mleko i hodować zwierzęta bez szkody dla otoczenia.

Jednak mieszkańcy gminy twierdzą, że w promieniu 5 km będzie czuć "fetor". W Raporcie o Oddziaływaniu na Środowisko instytucje zaznaczyły, że ferma nie będzie w negatywny sposób oddziaływać na zdrowie okolicznych mieszkańców, ale te informacje nie są akceptowane przez Stowarzyszenie.

- RDOŚ nałożył już warunek zachowania dla budynków inwentarskich odległości 0,5 kilometra od budynków mieszkalnych. Jesteśmy w stanie zachować tę odległość, ale w promieniu 1,5 kilometra zaczyna się granica miasta Zalewo. Myśleliśmy, że jeżeli przejdziemy procedurę środowiskową, czyli odpowiemy na wszystkie uzupełnienia i wyjaśnienia dla RDOŚ, Wód Polskich i Sanepidu, i jeśli mamy już pozytywne opinie tych wyspecjalizowanych instytucji, to nie będzie aż tak wielkiego sprzeciwu. Oczywiście zakładaliśmy konieczność tłumaczenia naszych planów, ale nie aż na taką skalę– podkreśla Iwona Siedlecka.

Decyzja środowiskowa będzie lada dzień

Właściciele czekają na decyzję środowiskową, spodziewając się pozytywnej odpowiedzi.

- Tracimy czas, którego nikt nam już nie zwróci. Po transmisji z marcowego spotkania Stowarzyszenia wiemy już, że współpracujący ze stowarzyszeniem prawnik wskazał wyraźnie, że jeśli nie uda się zablokować decyzji środowiskowej, to zrobią to poprzez zagospodarowanie przestrzenne, czyli przez plany ogólne i zakaz zabudowy – podkreśla Iwona Siedlecka. Zaznacza, że właściciele nie chcieli medialnego szumu. Chcieli partnerskiej rozmowy z sąsiadami i mieszkańcami, w oparciu o merytoryczne, racjonalne argumenty.

image
Stanowisko Polskiej Federacji Hodowców i Producentów Bydła Mlecznego w sprawie inwestycji Gospodarstwo Kreki Sp. z o.o. w miejscowości Bądki.
FOTO: Kolasińska

Teren pod zabudowę został zgłoszony już dawno, na etapie składania wniosków do Planu ogólnego gminy. Obecnie jest na etapie analiz planisty pracującego nad planem ogólnym.

- Nie wiemy, czy gmina, po otrzymaniu szeregu pism, wniosków i zaskarżeń, nie ugnie się pod naciskami przeciwników i nie zmieni przeznaczenia tego obszaru w planie ogólnym. Jako inwestor, byliśmy przekonani, że to będzie typowa i pewna procedura administracyjna, której może oczekiwać każdy polski rolnik: składamy wniosek z raportem oddziaływania na środowisko, raport jest analizowany, uzupełniamy dokumenty, dostajemy decyzję pozytywną albo negatywną i na tym nasza rola się kończy. Nie zakładaliśmy, że będziemy musieli w prasie, telewizji i przed urzędami, bronić tego, że chcemy zrealizować na wsi przedsięwzięcie służące produkcji rolnej. Mamy wrażenie, że świat staje na głowie. Nikt z nas, włącznie z mieszkańcami nie jest ekspertem od oddziaływania na środowisko. Od tego są organy, specjaliści i osoby wykształcone w tym zakresie. To one analizują, czy oddziaływanie jest negatywne – zaznacza Iwona Siedlecka. 

Ustawa o funkcjach produkcyjnych wsi a plany ogólne gminy

Ostatnio głośnym tematem w mediach były dwa projekty ustaw o funkcjach produkcyjnych wsi. Jednocześnie pojawił się projekt ustawy przygotowany przez ministra Krajewskiego i prezydenta Nawrockiego. W niektórych obszarach się pokrywają, w niektórych różnią, ale wspólny mianownik jest ten sam – wieś jest miejscem produkcji rolnej, a rolnik ma się tam czuć bezpiecznie.

- Rozumiemy, że współczesna wieś ma zróżnicowany charakter, jednak jej podstawową funkcją musi pozostać produkcja żywności, kluczowa dla bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju. Cytując Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi "Bez silnego rolnictwa i silnej wsi nie będzie silnej Polski" jeszcze raz zwracamy uwagę, iż nasza inwestycja to ferma mleczna, która ma zapewniać produkcję polskiego mleka i rozwój polskiego rolnictwa – zaznaczają przedstawiciele Gospodarstwa KREKI.

Okazuje się, że sama ustawa o funkcjach produkcyjnych wsi może nie wystarczyć, jeśli nie będą dopilnowane kwestie planowania przestrzennego i planów ogólnych gmin. Na tym etapie w zasadzie każdą rolniczą inwestycję będzie można zablokować, jeżeli plan ogólny gminy nie będzie zezwalał na rolniczą zabudowę.

Nie dotyczy to tylko dużych ferm, ale każdego rolnika zajmującego się produkcją zwierzęcą. Sprawa wymaga uporządkowania i dokładnej analizy. Codziennie słyszymy historie, że "wieś się kurczy", "produkcja zwierzęca się likwiduje", "młodzi rolnicy rezygnują". Niestety ustawa o funkcjach produkcyjnych wsi w tym przypadku jak widać nie wystarczy. Mieszkańcy wsi naciskając na burmistrzów, czy wójtów mają nadal sporą siłę rażenia, jak możemy zobaczyć na załączonym powyżej przykładzie.

- Chodzi o to, żeby inni polscy rolnicy mieli tego świadomość, ale też żeby publicznie dostrzec, że to jest problem, który w Polsce narasta. Rozwój wsi jest blokowany przez naciski osób szukających na wsi rekreacji a nieświadomych tego, że grunty wiejskie są przede wszystkim wykorzystywane do produkcji rolnej.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
23. kwiecień 2026 23:01