StoryEditor

Od pierwszych sadzonek do 60 ha. Ceny są wysokie, ale część plantacji i tak pójdzie do likwidacji

Arkadiusz Niezgódka od ponad 25 lat rozwija gospodarstwo jagodowe w Brokęcinie pod Okonkiem. Dziś plantacje zajmują około 60 ha, a sezon 2026 przyniósł wysokie ceny i silny popyt na owoce. Mimo dobrej koniunktury część kwater ma zostać zlikwidowana. Powód nie sprowadza się jednak do tegorocznych cen i wynika z tego, jak przez lata zmieniała się sytuacja na rynku i w samym gospodarstwie.

08.10.2026., 19:00h

Pracował w Niemczech i jeździł ciężarówką. Potem kupił pierwsze sadzonki

Arkadiusz Niezgódka z Brokęcina pod Okonkiem, nim został plantatorem jagodowych, imał się różnych zajęć. Lata dziewięćdziesiąte były trudnym czasem nie tylko dla polskiej wsi, ale i w ogóle czasem transformacji gospodarski i niepewnego jutra. Brakowało pracy, a jeśli nawet była, to niekoniecznie stabilna, a płatna jedynie na tyle, by związać koniec z końcem.

Był to także czas likwidacji PGR-ów i początek nowej rzeczywistości w której nie wszyscy dawali sobie radę. Geograficzna bliskość Niemiec sprawiała, że wydawał się to naturalny kierunek emigracji zarobkowej. Arkadiusz Niezgódka trafił za zachodnią granicę, gdzie pracował m.in. na budowie. Potem także w kraju w charakterze kierowcy ciężarówki.

Tęsknota za domem i powiększająca się rodzina sprawiły ostatecznie, że zdecydował się wykorzystać te okoliczności, które stworzył mu los. Za zaoszczędzone pieniądze zakupił pierwsze sadzonki aronii, porzeczki czarnej i czerwonej. Od przeszło ćwierć wieku rozwija ogrodniczy biznes, który dziś jest już fundamentem finansowym całej rodziny Niezgódków, a nawet kolejnych jej pokoleń.

image
Fragment jednej z plantacji państwa Niezgódków tuż przed zbiorem owoców 16 września 2026 roku
FOTO: Michał Piątek

Dziś mają około 60 ha. Część plantacji zlikwidują mimo wysokich cen

Dziś plantacje Niezgódków zajmują ok. 60 ha, a więc mniej więcej połowę posiadanych gruntów. Dominującym gatunkiem w strukturze upraw jest aronia, która rośnie na ok. 45 ha. Drugim najważniejszym plonem jest czarna porzeczka, zajmująca powierzchnię 12 ha, a dopełnieniem porzeczka czerwona.

image
Owoce i plantacja
FOTO: Michał Piątek

- Aronia jest najważniejsza dla nas i docelowo jej znaczenie będzie jeszcze rosło. Zamierzamy zlikwidować część kwater porzeczkowych i zastąpić je właśnie aronią. Chodzi przede wszystkim o stanowiska z najsłabszą glebą i oddalone od siedziby gospodarstwa, a więc takie, gdzie prowadzenie należytej agrotechniki jest logistycznie utrudnione. Aronia nie wymaga aż tyle troski – informuje Paweł Niezgódka, syn Arkadiusza.

- Nie chcemy tak do końca rozstawać się ani z porzeczką czarną, ani czerwoną. Rzeczywistość jest jednak taka, że nowych nasadzeń tych gatunków, zwłaszcza po drugiej stronie Polski, na Lubelszczyźnie, jest bardzo dużo, więc możliwe, że ceny owoców w kolejnych latach będą spadać. Także ochrona porzeczki staje się coraz bardziej kłopotliwa – wyjaśnia Konrad Niezgódka, brat Pawła.

I faktycznie, niewykluczone, że utrzymujące się wysokie ceny porzeczki czarnej w skupie spowodują wkrótce przeciągającą się dekoniunkturę, taką jak ta, której plantatorzy doświadczyli po 2014 roku. Aronia w tym kontekście wydaje się bezpieczniejsza, choć koniunktura na oba owoce wydaje się rynkowo powiązana. Drugi z wymienionych gatunków zdecydowanie trudniej się jednak rozmnaża, a i szkółek jest niewiele, więc przynajmniej dynamika zwiększania nasadzeń jest w jego przypadku znacznie niższa.

image
Konrad Niezgódka, Bioar
FOTO: Michał Piątek

Własna tłocznia ma zabezpieczać gospodarstwo na sezony z tanimi owocami

- Zdarzało się, że owoce i aronii i porzeczki bywały za bezcen. Przetwórcy w ogóle nie szanowali dostawców surowca i podjęliśmy rodzinną decyzję, że …sami zostaniemy przetwórcami. W Okonku stanęła więc tłocznia Bioar, którą zarządza Konrad Niezgódka. To projekt, który daje nam spore możliwości – informuje Arkadiusz Niezgódka.

image
Tłocznia Bioar, miejsce pracy Konrada Niezgódki
FOTO: Michał Piątek

- Gdy owoce są drogie, nie zawsze jest sens aby tłoczyć z nich sok. Taki produkt jest też drogi, co budzi pewne obawy o jego sprzedaż. Nasza własna tłocznia to jednak przede wszystkim polisa ubezpieczeniowa na sezony z tanimi owocami. W takim przypadku ryzyko związane z niesprzedaniem surowca i samodzielnym jego zagospodarowaniem jest po prostu bardzo małe, nawet jeśli zdecydujemy się na wykonanie soku ze 100 czy 200 t jagód. Oprócz tego świadczymy też usługi – tłoczymy jabłka, buraki i inne jeszcze owoce i warzywa, co także przynosi pewien dochód – mówi Konrad Niezgódka.

Sezon 2026 okazał się dość specyficzny. Zarówno porzeczki jak i aronia były w dobrej cenie i rynek silnie ich poszukiwał. Niezgódkowie zdecydowali się więc na ich sprzedaż w nieprzetworzonej formie. Tylko niewielka część trafiła do tłoczni. Chodzi o zaspokojenie zapotrzebowania stałych nabywców produktów z tłoczni Bioar w Okonku, podtrzymanie dobrych relacji handlowych na sezon, gdy towaru będzie znacznie więcej.

image
Tłocznia Bioar w Okonku
FOTO: Michał Piątek

- Tłoczymy bardzo spokojnie, nie więcej niż 5-8 t owoców dziennie przy maksymalnej wydajności 12 t/dobę. W tym sezonie to wystarcza. Rozważam jednak zakup dodatkowej, bardziej wydajnej linii tak, by w ciągu standardowego dnia pracy można było przetłoczyć jedną naczepę surowca – zdradza ewentualne plany na przyszłość Konrad Niezgódka.

Trzej synowie rozwijają gospodarstwo. „Są na swoim, pracują na nasze nazwisko”

Arkadiusz Niezgódka, choć jego fizyczny wygląd w ogóle tego nie zdradza, został w tym roku dziadkiem. Razem z żoną Joanną, najmłodszemu członkowi klanu Niezgódków, Cezaremu, poświęcają mnóstwo czasu i uwagi. Oboje też wspierają synów w prowadzeniu plantacji i przetwórstwa.

- Bywały różne chwile i dni, czasami naprawdę ciężkie. Kiedy patrzę teraz na to jak zgodnie pracują moi trzej synowie, Konrad, Paweł i najmłodszy Wojtek, czuję satysfakcję. Są na swoim, pracują na nasze nazwisko, uczą się odpowiedzialności i budują swoją przyszłość. Staraliśmy się wpoić im zasady, które uczynią z nich dobrych ludzi i sądzę, że razem z żoną odnieśliśmy na tym polu sukces – mówi Arkadiusz Niezgódka.

Dzierżawią kolejne hektary i inwestują w maszyny. Chcą dalej rozwijać gospodarstwo

Zawodowa przyszłość Wojciecha Niezgódki nie jest jeszcze przesądzona. Najmłodszy syn Arkadiusza ma dopiero 20 lat, ale Konrad i Paweł są zdecydowani by rozwijać rolniczy biznes. Ostatnio wydzierżawili z KOWR-u kilkadziesiąt hektarów ziemi w okolicach Okonka, gdzie być może także założone zostaną plantacje jagodowych.

Trwają tu także inwestycje w park maszynowy. W gospodarstwie już są dwa kombajny porzeczkowe – KPS 3 i Marek, a w planach jest zakup kolejnej półrzędowej maszyny. W tym sezonie trafił tu na wyposażenie także kolejny 2000 l opryskiwacz z Kam-rolu.

Gospodarstwo Niezgódków, to idealny przykład tego jak wbrew rodzinnemu nazwisku zgodna współpraca domowników, stawianie sobie ambitnych celów i ich konsekwentna realizacja popłaca w dłuższej pespektywie.

Michał Piątek
Autor Artykułu:Michał PiątekRedaktor prowadzący portal www.jagodowe.pl. Michał Piątek specjalizuje się w tematyce produkcji i sprzedaży owoców jagodowych. Jest także ekspertem z zakresu pszczelarstwa i autorem bądź współautorem licznych książek i poradników z tego zakresu, wykładowcą. Od lat związany z prasą ogrodniczą i pszczelarską szerzy najnowszą wiedzę z naciskiem na jej praktyczne wykorzystanie w rodzimych gospodarstwach. Sam także uprawia jagodowe i prowadzi średniej wielkości pasiekę.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
08. październik 2026 19:02