Wysokie cło zatrzymało australijską wołowinę na granicy Chin, ale chińscy konsumenci na razie niemal tego nie odczuli. Ceny mięsa wzrosły tylko nieznacznie, a dostawy pozostają stabilne.
Jak informuje portal topagrar.com, przyczyną są ogromne zapasy importowanej wołowiny. Chiny sprowadzały wcześniej duże ilości mięsa przede wszystkim z Brazylii i Australii. Teraz handlowcy mogą stopniowo wprowadzać je na rynek.
Tajlandia otwiera się szerzej na polską wołowinę. Cztery nowe zakłady ze zgodą na eksport
Wołowiny nie brakuje, choć dostawy z Australii wyhamowały
Według Murraya Davisa, regionalnego dyrektora Meat & Livestock Australia, w chińskich magazynach może znajdować się około 500 tys. ton brazylijskiej wołowiny. Do tego dochodzi mięso sprowadzone z Australii.
Australia sprzedała w tym roku do Chin około 200 tys. ton wołowiny. Przedstawiciel MLA ocenia, że chiński rynek nie zdążył jeszcze wykorzystać całej tej ilości.
Część zapasów może znajdować się również w państwowych magazynach żywności. Chiny od lat gromadzą między innymi zboża, oleje i produkty pochodzenia zwierzęcego, aby ograniczyć skutki ewentualnych problemów z dostawami. Dokładna wielkość rezerw wołowiny nie jest jednak znana.
Simon Quilty z Global Agritrends porównał obecny poziom zapasów do okresu pandemii. Różnica polega na tym, że dziś nie ma lockdownów, a konsumpcja jest wyższa. Dzięki temu mięso może stopniowo opuszczać magazyny do końca roku.
Nowe cło zmieniło kierunki australijskiego eksportu
Obecną sytuację wywołało przekroczenie kontyngentu, który pozwalał Australii dostarczać wołowinę do Chin bez dodatkowych opłat. Po wykorzystaniu limitu zaczęło obowiązywać cło w wysokości 55%.
W efekcie eksport niemal zamarł, a australijskie firmy muszą znaleźć odbiorców dla około 100 tys. ton mięsa, które planowały sprzedać w Chinach. Według wstępnej oceny MLA część tej wołowiny może trafić do Stanów Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej i na Filipiny. Nie wszystkie rynki mogą jednak bez ograniczeń zwiększyć zakupy.
Australia zbliża się do wykorzystania kontyngentu eksportowego do Korei Południowej. Po przekroczeniu limitu wynoszącego 196 tys. ton zacznie obowiązywać 24-procentowe cło.
Podobny problem dotyczy Brazylii. Jeżeli jej eksport wołowiny do Chin przekroczy 1,1 mln ton, stawka celna ma wzrosnąć do 67%.
Handlowcy już przygotowują dostawy na styczeń
Wysokie cło nie oznacza, że chińscy importerzy zrezygnowali z australijskiego mięsa. Jak podaje topagrar.com, część firm nadal kupuje wołowinę, ale odkłada jej odprawę lub wysyłkę do początku przyszłego roku.
Niektórzy importerzy przechowują mięso w chińskich składach celnych. Chcą odprawić je dopiero 1 stycznia, gdy otworzy się nowy kontyngent i może ponownie zacząć obowiązywać zerowa stawka. Inni pozostawiają zakupiony towar w australijskich magazynach. Planują wysłać go w grudniu, aby dotarł do Chin już w styczniu.
Taka strategia może jednak szybko doprowadzić do wykorzystania przyszłorocznego limitu. W tym roku Australia przekroczyła go w połowie czerwca. Zdaniem Davisa w kolejnym roku może się to wydarzyć kilka miesięcy wcześniej.
Więcej miejsca dla chińskich hodowców
Kontyngenty i wysokie cła mają także wspierać krajową produkcję. Przedstawiciel MLA zauważa, że w chińskich supermarketach pojawia się coraz więcej wołowiny od miejscowych hodowców. Krajowe mięso zajmuje miejsca, które wcześniej przypadały produktom z Australii lub Stanów Zjednoczonych.
Nie oznacza to całkowitego końca australijskiego eksportu. Część firm nadal chce wysyłać do Chin schłodzoną wołowinę mimo dodatkowych kosztów.
Eksporterzy, importerzy i dystrybutorzy mogą podzielić między siebie część obciążeń wynikających z cła. Ostatecznie część kosztów może jednak trafić do konsumentów. Najważniejszym pytaniem pozostaje więc nie to, czy handel będzie kontynuowany, ale czy nadal będzie opłacalny dla wszystkich uczestników rynku.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. topagrar.com
