Rolnicy z Mazowsza i Podlasia zorganizowali pikietę pod biurem poselskim ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego w Zambrowie. Jak podkreślają, ich celem jest obrona 35-letniego mężczyzny, który kilka dni temu trafił do tymczasowego aresztu po tym, jak wylał gnojowicę przed domem ministra.
Demonstracja miała charakter pokojowy i jak podkreślają uczestnicy była wyrazem solidarności z ich kolegą. – Dzisiaj tylko zademonstrujemy, że jeżeli nie ustąpią, to będziemy kontynuować nasze działania – mówił Łukasz Komorowski, rolnik z Mazowsza i działacz rolniczej Solidarności. – Jeżeli sytuacja się nie zmieni, w przyszłości będziemy rozważać kolejne formy protestu – dodał.
"Marcin zrobił to dla nas i my go nie zostawimy"
Rolnicy podkreślają, że chcą doprowadzić do zmiany decyzji o tymczasowym areszcie.
– Marcin zrobił to dla nas i my go nie zostawimy. W domu czeka na niego żona i trójka dzieci – mówił Łukasz Komorowski. – Oczekujemy, że pan minister doprowadzi do jego zwolnienia. Domagamy się jego uwolnienia i sprzeciwiamy się represjom wobec osób, które stają po stronie rolników – dodał.
Podobnie wypowiadał się inny uczestnik pikiety.
– Musimy pomóc koledze. Uważamy, że to, co się stało, zostało potraktowane zbyt surowo – mówił rolnik biorący udział w proteście.
Rolnicy zapowiadają - to nie jest ostatnia akcja
Uczestnicy protestu zapowiadają, że jeśli decyzja o areszcie nie zostanie zmieniona, będą kontynuować swoje działania. – Jeżeli nie będzie reakcji, będziemy wracać. Będą kolejne pikiety – zapowiadał Łukasz Komorowski.
Rolnicy nie wykluczają również pojawienia się pod domem ministra w Wólce Zambrowskiej.
– To nie jest ostatnia nasza akcja – zaznaczają uczestnicy pikiety.
Kamila Szałaj
Fot: Screen Z Nadesłanego Filmu
