StoryEditor

Wielkopolscy rolnicy nie składają broni! „Będziemy skazani na paszę, a nie żywność dla ludzi”

Dziś w siedzibie Wielkopolskiej Izby Rolniczej wielkopolskie związki i organizacje rolnicze zawarły wspólne stanowisko w sprawie skutków umowy handlowej z krajami Mercosur. Dokument zostanie przekazany ministrowi rolnictwa Stefanowi Krajewskiemu, a także premierowi RP Donaldowi Tuskowi. Jedno jest pewne – rolnicy nie składają broni!

14.01.2026., 18:34h

–  Wspomnę iż Polska stoi m.in. produkcją zwierzęcą, a w ramach tej umowy o wolnym handlu pomiędzy Komisją Europejską a krajami Mercosur te dwa segmenty produkcji zwierzęcej, które są w Wielkopolsce najlepiej rozwinięte – drób i wołowina – mogą być najbardziej zagrożone. Ale też są to naczynia powiązane z innymi dziedzinami rolnictwa Wielkopolskiego. W stanowisku zawarliśmy obawy, a wręcz nasze żądania skierowane do władz RP żeby w sposób szczególny, jeśli dojdzie formalnie do sfinalizowania tej umowy, uruchomić nasze procedury ochronne, krajowe, na które UE pozwala – wyjaśniał Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej.

Apel do władz RP! 

Wielkopolskie związki i organizacje rolnicze żądają:

zaskarżenia umowy handlowej UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE),

przeprowadzenia pełnej analizy prawnej i gospodarczej skutków tej umowy,

odstąpienia od reformy Wspólnej Polityki Rolnej polegającej na rozdzieleniu filarów i przeniesieniu środków z filaru II do funduszy spójności,

zwiększenia budżetu na WPR w celu zrekompensowania rolnikom spadku cen, który nastąpi w wyniku zwiększonego napływu towarów rolnych z obszaru Mercosur,

działań mających na celu obniżenie kosztów produkcji, przez m.in. odbiurokratyzowanie rolnictwa oraz obniżenie wymogów w zakresie emisyjności rolnictwa, przemysłu spożywczego oraz produkcji nawozów.

– Jeśli nie będzie odpowiedzi na to wspólnie wypracowane przez nas stanowisko będziemy podejmować dalsze kroki – mówił wiceprezes stowarzyszenia Kłos Mateusz Zieliński. Jak podkreślił, mają wątpliwości co do zgodności tej umowy z traktatami Unii Europejskiej.

– W naszej ocenie istnieją poważne podstawy do zakwestionowania zgodności umowy z prawem pierwotnym UE, w szczególności z naruszeniem zasad kompetencyjnych Unii. Umowa wykracza poza klasyczne ramy wspólnej polityki handlowej, obejmując obszary wrażliwe, tj. rolnictwo, standardy sanitarne i środowiskowe oraz bezpieczeństwo żywnościowe – mówił o kazusach Zieliński. To jednak tylko kamyczek do przysłowiowego ogródka. Które zatem sektory powinny obawiać się najbardziej?

Które sektory mogą ucierpieć najbardziej?

– Myślę, że jeśli chodzi o zagrożone produkty, to na pewno cukier, ponieważ można go najłatwiej przetransportować. I tutaj nie ma takich problemów z jakością, jak w przypadku produkcji zwierzęcej. Jeśli chodzi o drób, to nie widzę większych możliwości dużych mas towarowych z Brazylii, która jest dużym producentem drobiu, na rynek europejski, ze względu na to, że po pierwsze, trzeba go zamrozić, co generuje koszty, a po drugie, przewieźć, a więc mowa o śladzie węglowym. No i jakość produktu nie jest jeszcze najwyższa. Natomiast jeżeli chodzi o wołowinę – tutaj pewnie istnieje największe zagrożenie, szczególnie o wołowinę wysokiej jakości, bardziej konkurencję z Francuzami niż z Polakami, którzy produkują wołowinę w oparciu o rasy mleczne – tłumaczył Andrzej Przepióra z Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Niemniej, jak podkreślił ekspert, rynek rolny jest taki, że nawet najmniejszy wpływ dodatkowej partii towarowej powoduje od razu presję cenową i obniżenie cen.

Zniwelować skutki umowy - tylko jak?

Wejście w życie tej umowy wydaję się być przesądzone, a zatem należy podjąć wszelkie działania, które pozwolą zniwelować negatywne skutki umowy z Mercosur. Andrzej Przepióra wskazywał tutaj na obniżenie kosztów produkcji, szczególnie w obszarze produkcji nawozów.

– Komisja Europejska powinna podjąć decyzję w kierunku obniżenia wymogów co do emisyjności przy produkcji nawozów, opłaty tam są bardzo duże. Są już też zapowiedzi obniżenia cen na nawozy. To kwestia obniżenia kosztów produkcji, a w przypadku Polski integracji i budowania struktur rynkowych, tak żeby lepiej sprzedawać, to co dziś produkujemy. Rolnicy przez okres transformacji skupili się na produkcji, która mocno poszła do przodu, natomiast trochę zawalili sprawę swojej pozycji na rynku, w łańcuchu dostaw, marek, czy grup producentów. Tutaj dużo przed nami – podsumował Przepióra.

Dominika Mulak
Autor Artykułu:Dominika Mulak Dziennikarka portalu topagrar.pl
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
14. styczeń 2026 20:01