StoryEditor

Ziemia będzie, ale kto ją uprawi? Brak ludzi może ograniczyć rolnictwo bardziej niż brak gruntów

Naukowcy sprawdzili, czy w przyszłości większym problemem będzie brak ziemi pod uprawy, czy brak ludzi zdolnych ją zagospodarować. Wyniki wskazują, że w wielu regionach dostępne grunty mogą pozostać niewykorzystane, jeśli wydajność pracy nie nadąży za spadkiem zatrudnienia w rolnictwie.

22.07.2026., 21:00h

Ziemia może nadawać się do uprawy, ale to nie znaczy jeszcze, że rolnictwo będzie w stanie ją wykorzystać. Potrzebni są ludzie, maszyny, kapitał i odpowiednia organizacja pracy.

Właśnie na ten problem zwrócili uwagę autorzy badania opublikowanego w czerwcu 2026 r. w czasopiśmie Nature Sustainability. Naukowcy przeanalizowali sytuację w 172 państwach i sprawdzili, co może ograniczać rolnictwo w latach 2030-2100.

Postawili proste pytanie: czy większym ograniczeniem okaże się brak ziemi odpowiedniej pod uprawę, czy brak ludzi i środków potrzebnych do jej zagospodarowania?

Ile ziemi rolnictwo będzie w stanie obsłużyć?

Badacze porównali trzy wartości.

Najpierw oszacowali, ile ziemi może nadawać się pod uprawę ze względu na klimat, gleby i ukształtowanie terenu. Następnie obliczyli, jaką powierzchnię rolnictwo będzie w stanie obsłużyć przy przewidywanej liczbie pracujących i zakładanym wzroście wydajności. Na końcu zestawili wyniki z areałem, który według prognoz będzie potrzebny do zaspokojenia przyszłego zapotrzebowania.

Sens badania można wyjaśnić na prostym przykładzie. Jeżeli warunki przyrodnicze pozwalają uprawiać 100 tys. ha, ale liczba pracowników i dostępne maszyny wystarczą do obsługi 70 tys. ha, to głównym ograniczeniem nie jest ziemia. Problemem stają się możliwości sektora rolnego.

Autorzy nie policzyli jednak przyszłych wakatów ani liczby pracowników sezonowych, których zabraknie w konkretnych gospodarstwach. Analizowali szersze zjawisko: czy przewidywana liczba osób pracujących w rolnictwie, wsparta rozwojem technologicznym, pozwoli obsłużyć potrzebną powierzchnię.

W Polsce wciąż dominują małe gospodarstwa. Najszybciej rośnie grupa 50–100 ha

Czy wydajność nadąży za odpływem ludzi z sektora rolniczego?

Spadek zatrudnienia nie musi automatycznie oznaczać spadku produkcji. Dzięki większym maszynom, nawigacji satelitarnej, automatyzacji i usługom zewnętrznym jedna osoba może dziś obsługiwać znacznie większy areał niż kilkadziesiąt lat temu.

Dlatego autorzy uwzględnili w modelu nie tylko liczbę pracujących, ale także wzrost produktywności rolnictwa. Obejmuje ona m.in. maszyny, kapitał, środki produkcji, wiedzę oraz sposób organizacji gospodarstw.

Rozwój gospodarczy działa jednak w dwóch kierunkach. Z jednej strony daje rolnictwu dostęp do nowoczesnych technologii. Z drugiej strony przemysł i usługi przyciągają pracowników wyższymi zarobkami, stabilniejszym zatrudnieniem lub łatwiejszymi warunkami pracy. Młodzi ludzie wyjeżdżają do miast, a część gospodarstw nie znajduje następców.

Badacze sprawdzili więc, która z tych zmian może postępować szybciej: wzrost wydajności czy odpływ ludzi z rolnictwa.

Wyniki pokazują, że w wielu regionach sama mechanizacja może nie wystarczyć, aby zrównoważyć spadek liczby osób pracujących w sektorze.

Globalnie ziemi może wystarczyć, ale nie wszędzie

W skali świata badacze nie przewidują prostego scenariusza, w którym zabraknie gruntów nadających się pod uprawę. W podstawowych wariantach łączna powierzchnia możliwa do wykorzystania pozostaje wystarczająca.

Problem polega na nierównym rozmieszczeniu ziemi, ludzi i kapitału.

W jednym kraju mogą pojawić się nowe tereny odpowiednie pod uprawy, ale zabraknie tam pracowników, infrastruktury i środków na inwestycje. W innym regionie ludzi może być wystarczająco dużo, lecz produkcję ograniczą susza, jakość gleb lub niedobór ziemi.

Autorzy wskazują, że część nowych terenów odpowiednich pod uprawę może pojawić się na wyższych szerokościach geograficznych, m.in. w Kanadzie, Rosji i północnej Europie. Samo ocieplenie klimatu nie oznacza jednak, że rolnictwo rzeczywiście zagospodaruje te grunty.

Duże znaczenie ma także tempo rozwoju technologicznego. W jednym z wariantów, w którym produktywność rosła wolniej, światowe możliwości obsługi gruntów w 2100 r. pokrywały około 90% prognozowanego zapotrzebowania.

Europa może mieć za mało ludzi do pracy

Wyniki dla Europy są mniej korzystne niż prognoza globalna. Według badaczy w wielu europejskich państwach powierzchnia, którą rolnictwo będzie w stanie obsłużyć, może być mniejsza od areału potrzebnego do zaspokojenia zapotrzebowania. W wielu scenariuszach głównym ograniczeniem okazują się malejąca liczba pracujących oraz niewystarczający wzrost wydajności.

Szczególnie wyraźne ryzyko autorzy wskazują dla Europy Wschodniej. W dwóch szczegółowo opisanych scenariuszach region doświadcza niedoboru przez cały XXI wiek. W jednym z wariantów możliwości obsługi ziemi pod koniec stulecia odpowiadają około 60% prognozowanego zapotrzebowania.

Nie oznacza to, że 40% pól na pewno pozostanie odłogiem ani że każdy kraj regionu znajdzie się w takiej samej sytuacji. Wynik pokazuje jedynie, że bez odpowiedniej liczby ludzi i szybkiego wzrostu wydajności region może nie zagospodarować takiego areału, jakiego będzie potrzebował.

Co badanie pokazuje dla Polski?

Autorzy uwzględnili Polskę w materiałach uzupełniających do publikacji. We wszystkich pięciu centralnych wariantach na 2050 r. powierzchnia, którą polskie rolnictwo będzie w stanie obsłużyć przy prognozowanej liczbie pracujących i założonym wzroście wydajności, pozostaje niższa od przewidywanego zapotrzebowania.

Jednocześnie ilość ziemi odpowiedniej pod uprawę jest w tych obliczeniach większa od potrzeb. W uproszczeniu oznacza to, że około połowy wieku Polska może nadal mieć wystarczający areał, lecz problemem może stać się jego pełne zagospodarowanie.

Nie jest to pewna prognoza. W części scenariuszy zakres niepewności obejmuje również sytuację, w której polskie rolnictwo obsługuje potrzebną powierzchnię.

Wyniki na 2100 r. różnią się jeszcze bardziej. W niektórych wariantach możliwości polskiego rolnictwa przekraczają zapotrzebowanie, a w innych pozostają wyraźnie poniżej niego. Dużo zależy więc od demografii, tempa odpływu ludzi z sektora oraz inwestycji zwiększających wydajność.

W unijnym rolnictwie już ubywa pracowników w rolnictwie

Badanie dotyczy przyszłości, ale proces, który opisuje, już trwa. Według danych Eurostatu w 2025 r. nakłady pracy w rolnictwie Unii Europejskiej odpowiadały około 7,4 mln osób zatrudnionych w pełnym wymiarze. Było to o 2,2% mniej niż rok wcześniej. Od 2010 do 2025 r. ilość pracy wykonywanej w unijnym rolnictwie zmniejszyła się o równowartość około 3 mln pełnych rocznych etatów, czyli o blisko 29%.

Eurostat używa przy tym rocznych jednostek pracy, określanych skrótem AWU. Jedna taka jednostka odpowiada pracy jednej osoby zatrudnionej w pełnym wymiarze przez cały rok.

Nie jest to więc liczba konkretnych osób. Ten sposób liczenia uwzględnia fakt, że wiele osób pracuje w gospodarstwach sezonowo, dorywczo albo tylko przez część roku.

Polska również traci zasoby pracy rolnictwie

Eurostat zalicza Polskę do państw, w których nakłady pracy w rolnictwie zmniejszają się stosunkowo szybko. W latach 2010–2025 spadały średnio o 3,2% rocznie.

Część tego procesu wynika z modernizacji. Większe i wydajniejsze maszyny pozwalają wykonać tę samą pracę w krótszym czasie. Gospodarstwa częściej korzystają też z usług firm zewnętrznych. Drugą przyczyną pozostaje odpływ ludzi do innych sektorów gospodarki.

image

Alarm dla rolnictwa: młodych brakuje, a będzie jeszcze gorzej. Eksperci nie mają złudzeń

Najnowszy sygnał przynoszą również statystyki Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Na koniec marca 2026 r. KRUS wykazywał 561 276 osób ubezpieczonych ze statusem rolnika. Rok wcześniej było ich 587 938.

W ciągu roku liczba ta zmniejszyła się o 26 662 osoby, czyli o około 4,5%.

Danych KRUS nie można utożsamiać z liczbą wszystkich rolników i pracowników rolnych w Polsce. Nie każdy prowadzący gospodarstwo podlega temu systemowi. Statystyki KRUS pokazują jednak, że maleje liczba osób formalnie związanych z rolnictwem poprzez ubezpieczenie rolnicze.

Nie każdą pracę da się zastąpić maszyną

Spadek zatrudnienia może być skutkiem modernizacji, a nie załamania rolnictwa. Jeżeli jedno gospodarstwo dzięki nowym maszynom obsługuje dwa razy większy areał, to mniejsza liczba pracowników nie musi prowadzić do zmniejszenia powierzchni upraw ani produkcji.

Nie każdą pracę da się jednak równie łatwo zautomatyzować. W uprawie zbóż jedna osoba może obsługiwać setki hektarów przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu. Znacznie trudniej zastąpić pracowników w sadownictwie, warzywnictwie, produkcji owoców miękkich czy w niektórych systemach hodowli.

Duże znaczenie ma również dostęp do kapitału. Brak pracowników łatwiej zrekompensuje gospodarstwo, które może kupić automat, robota lub większą maszynę. W trudniejszej sytuacji znajdzie się rolnik, który nie może zatrudnić ludzi, ale nie ma też środków na inwestycje.

Najważniejsze pytanie: czy wydajność nadąży?

Badanie opublikowane w Nature Sustainability nie dowodzi, że za kilkadziesiąt lat pola pozostaną bez gospodarzy. Nie wskazuje też, ilu dokładnie rolników zabraknie w Polsce. Pokazuje jednak, że sama dostępność ziemi nie gwarantuje możliwości prowadzenia na niej produkcji.

O tym, ile gruntów rolnictwo faktycznie wykorzysta, zdecydują także liczba ludzi, poziom mechanizacji, dostęp do kapitału i tempo wzrostu wydajności. Najnowsze dane Eurostatu i KRUS potwierdzają, że zasoby pracy w rolnictwie już się kurczą.

Najważniejsze pytanie na kolejne lata brzmi więc nie tylko: czy wystarczy ziemi? Równie ważne będzie to, czy mniejsza liczba ludzi zdoła ją uprawić.

Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiuk

Maria Khamiuk – dziennikarka pisząca o rolnictwie, rynkach produktów rolnych oraz polityce rolnej Unii Europejskiej. Od ponad pięciu lat przygotowuje artykuły, analizy i reportaże dotyczące sytuacji w rolnictwie oraz międzynarodowego handlu produktami rolnymi, publikowane m.in. na łamach topagrar.pl (Top Agrar), tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy), a także inne portale AgroHorti Media. Najczęściej opisuje to, co dzieje się na rynkach rolnych – takich jak rynek mleka, świń, bydła mięsnego czy zbóż – a także tematy związane z hodowlą zwierząt gospodarskich, chorobami zwierząt i polityką rolną UE. Na co dzień pracuje z danymi statystycznymi, dokumentami instytucji krajowych i unijnych oraz raportami branżowymi, starając się przekładać liczby i przepisy na prosty, zrozumiały język. W swoich tekstach stawia na rzetelność informacji i jasne wyjaśnianie zmian, tak aby rolnicy mogli szybko zorientować się, co nowe decyzje i dane oznaczają w praktyce.
Obszary tematyczne: rynki rolne, polityka rolna UE, Wspólna Polityka Rolna, handel międzynarodowy w rolnictwie, rynek mleka, rynek trzody chlewnej, rynek bydła mięsnego, rynek zbóż, choroby zwierząt gospodarskich.
Kontakt: [email protected]
LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/maria-khamiuk-8b62b226b/

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
22. lipiec 2026 22:01