StoryEditor

Inalca Poland stawia na rozwój marki wołowiny i współpracę z hodowcami. Jakie plany?

Inalca Poland działa w Polsce od trzech lat jako zakład uboju bydła i międzynarodowy dostawca wołowiny, wywodzący się z włoskiej grupy Cremonini. Firma stawia na rozwój marki w Polsce oraz współpracę z hodowcami, o czym przekonywała podczas XII Forum Wołowiny na początku lutego w Warszawie.

22.02.2026., 19:00h

– Inalca Poland to zakład uboju bydła i międzynarodowy dostawca wołowiny. Nasza główna baza i cała historia pochodzą z Włoch – wywodzimy się z grupy Cremonini. Zakład w Polsce funkcjonuje od trzech lat, niedaleko Płońska na Mazowszu. Prężnie się rozwijamy i budujemy markę na rynku polskim – mówi Monika Żochowska, kierownik ds. zapewnienia jakości i zrównoważonego rozwoju w łańcuchach dostaw firmy Inalca Poland. Jak podkreśla, produkty firmy są już dostępne na półkach sklepowych, a kluczowe filary działalności to jakość, niskoemisyjność i zrównoważony rozwój.

image
Monika Żochowska, Inalca Poland
FOTO: Beba

– Koncentrujemy się na jakości, niskoemisyjności i zrównoważonym rozwoju. Bardzo uważnie analizujemy nasz łańcuch dostaw i zwracamy szczególną uwagę na dobrostan zwierząt – zaznacza Żochowska.

Niskoemisyjność i ESG: rolnicy muszą nadrobić wiedzę

Jednym z głównych tematów XII Forum Wołowiny w Warszawie była niskoemisyjność i wymagania ESG. Inalca mocno akcentuje konieczność podnoszenia kompetencji rolników w tym obszarze.

– Zakład uboju wołowiny nie jest dziś jedynie producentem mięsa, ale pośrednikiem i weryfikatorem podmiotów w zakresie odpowiedzialności produkcji żywności. Z punktu widzenia zakładów, brak transformacji w krajowych systemach dekarbonizacji znacznie utrudni sprzedaż produktów - wskazuje Monika Żochowska. Przykładem mogą być kraje skandynawskie, które maja jedne z najbardziej restrykcyjnych wymogi bezpieczeństwa żywności i śladu węglowego. Dostawcy i przetwórcy maja się wykazywać certyfikatami wykorzystania OZE w łańcuchu produkcji.

image
Michał Siwek, Waldemar Pawlak, Aleksandra Majda, Marcin Hydzik, Monika Żochowska
FOTO: Beba

– Idziemy w tym kierunku, aby rolnictwo było coraz bardziej świadome i żeby rolnicy mieli coraz więcej szkoleń z zakresu niskoemisyjności. Nadal tych szkoleń brakuje – ocenia Żochowska. Wskazuje przy tym na rolę organizacji branżowych, które wspierają ten proces, m.in. Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła, QMP czy Związku Polskie Mięso, które działają właśnie w tym obszarze. Jej zdaniem rolnicy powinni jak najszybciej zacząć korzystać z narzędzi do wyliczania emisji.

– Dla rolników istotne jest, by zacząć korzystać z kalkulatorów niskoemisyjności i stopniowo wdrażać odpowiednie praktyki w gospodarstwie – podkreśla.

Dofinansowania i darmowe kalkulatory śladu węglowego

Koszty wdrażania praktyk niskoemisyjnych to jedna z największych barier wśród gospodarstw. Branża – w tym Inalca – zabiega, aby rolnicy nie zostali z nimi sami.

– Wspólnie z organizacjami branżowymi zabiegamy o to, aby powstały programy dofinansowań i schematy wsparcia dla rolników. Chodzi o to, by nie musieli oni ponosić całości kosztów z własnej kieszeni, tylko aby pojawiło się wsparcie ze strony państwa – wyjaśnia Monika Żochowska. Zwraca przy tym uwagę, że już dziś dostępne są bezpłatne narzędzia do liczenia śladu węglowego.

Warto obliczyć ślad węglowy gospodarstwa – są dostępne darmowe kalkulatory, które pokazują, jak ten ślad liczyć i jak w kolejnych latach może się to przełożyć na obniżanie emisyjności – mówi.

Co ważne, presja na liczenie emisji nie wynika tylko z unijnych regulacji, ale bezpośrednio z oczekiwań rynku.

– Z perspektywy naszych klientów – sieci handlowych i konsumentów – widzimy, że ten kierunek będzie coraz ważniejszy i coraz mocniej rozwijany – dodaje.

image
Monika Żochowska (Inalca Poland) podczas XII Forum Wołowiny
FOTO: Firmowe

Czy ślad węglowy przełoży się na wyższą cenę dla rolnika?

Coraz więcej gospodarstw zaczyna liczyć ślad węglowy. Czy takie dane mogą przełożyć się na wyższą stawkę za żywiec?

– To temat do dyskusji. Skup żywca na pewno wziąłby taki element pod uwagę, bo również nasi klienci coraz inaczej patrzą na kwestie emisyjności, a razem z nimi zmienia się cały łańcuch dostaw – ocenia Żochowska. Dlatego – jak zaznacza – warto rozmawiać o tym bezpośrednio z odbiorcą i omówić tę kwestię indywidualnie.

Kiedy liczenie śladu węglowego stanie się koniecznością?

Choć nie ma jeszcze jednego, oficjalnego terminu, po którym bez danych o śladzie węglowym sprzedaż będzie utrudniona, kierunek zmian jest – według Inalca Poland – jednoznaczny.

– Nacisk na dokumentowanie śladu węglowego będzie z roku na rok coraz większy – już to obserwujemy. Nie wyznaczono jeszcze jednego, sztywnego terminu. W dużej mierze zależy to od tego, do jakiego przedsiębiorcy rolnik sprzedaje, ilu pracowników ma ten przedsiębiorca i jakie osiąga roczne przychody – tłumaczy Monika Żochowska. Firmy takie jak Inalca, działające na rynkach międzynarodowych i obsługujące duże sieci, już dziś przygotowują się na nowe realia.

– Możemy jasno powiedzieć, że oczekiwania dotyczące zmniejszenia emisyjności oraz prośby o dane, w tym o ślad węglowy, będą pojawiały się coraz częściej – podsumowuje Żochowska.

Jan Beba
Autor Artykułu:Jan Bebaredaktor „top agrar Polska”, specjalista w zakresie techniki rolniczej.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
23. luty 2026 08:01