Konkurencyjność i niższa emisja zamiast strachu przed regulacjami
Zarzecki wskazuje, że podstawową rekomendacją dla polskiego i europejskiego sektora wołowiny jest postawienie na konkurencyjność oraz obniżenie emisji, ale traktowane jako szansa, a nie tylko obowiązek.
– Pierwsze rekomendacje to poprawa konkurencyjności, obniżenie emisji i traktowanie tego jako wyzwania, a nie kary. To wyraźnie wybrzmiało w debacie z udziałem dwóch byłych komisarzy rolnictwa, którzy pokazali, jak zmieniła się wspólna polityka rolna i podejście Komisji Europejskiej do rolnictwa – mówił Zarzecki w wywiadzie z red. Janem Bebą.
Szczególnie ważne były jego zdaniem, słowa komisarza Hansena, który mocno opowiedział się za produkcją zwierzęcą i zapowiedział strategię dla tego sektora.
– To głos, na który czekaliśmy. Ta strategia daje nadzieję na stabilną przyszłość produkcji zwierzęcej – zaznacza Zarzecki, przyznając, że nie spodziewał się, iż z taką nadzieją będzie komentował słowa komisarza rolnictwa w sytuacji po umowie Mercosur i przed decyzjami w sprawie umowy z Australią.
Umowa z Australią i europejski rynek wołowiny
Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny zwraca uwagę, że nowa umowa z Australią może jeszcze zwiększyć konkurencję na unijnym rynku.
– Wołowina z Australii będzie zupełnie inną wołowiną niż ta z krajów Mercosur, ale stanie się dodatkową, silną konkurencją dla europejskiej, w tym polskiej, wołowiny – stwierdza. W tej sytuacji cały sektor musi zadać sobie niezbyt niewygodne pytanie.
– Czy to, co robimy, jest skuteczne? A jeśli nie, to co powinniśmy zmienić w swoim postępowaniu, żeby lepiej lobbować na rzecz nowoczesnego rolnictwa i poprawy sytuacji rolników? Czasy narzekania minęły. Musimy wychodzić z własnymi propozycjami i oczekiwać, że rządzący będą traktować nas jak partnerów – podkreśla.
„Rolnictwo, głupcze” – jasny sygnał do polityków
Zarzecki przypomina, że podczas forum odbyło się pięć paneli dyskusyjnych z udziałem 30 prelegentów z całej Europy – eurodeputowanych, ministrów, polityków oraz przedstawicieli organizacji rolniczych z Francji, Włoch, Rumunii, Irlandii i Polski. Jego zdaniem to moment na poważną rozmowę o przyszłości rolnictwa.
– Rozmowy muszą być oparte na argumentach i realnych oczekiwaniach, ale też na tym, co my – jako sektor – jesteśmy w stanie zaoferować stronie rządowej. Czas przestać mówić tylko, że się nie opłaca. Trzeba pokazać, że jesteśmy partnerem do rozmów – zaznacza.
Jak dodaje, kluczowe są strategie sektorowe i merytoryczne propozycje organizacji rolniczych.
– Minister Krajewski kilkukrotnie podkreślał wagę strategii sektorowych i konkretnych, a nie tylko roszczeniowych postulatów. My musimy trafić do polityków z prostym przekazem: „rolnictwo, głupcze”. To powinien być motyw przewodni tej i kolejnych debat – mówi Zarzecki.
Produkować lepiej, sprzedawać drożej, a nie tylko więcej
Oceniając zaproponowane mechanizmy wsparcia – wyższą premię dla młodych rolników, dopłaty do zakupu buhajów, poskromów i przepędów oraz nowy ekoschemat – Zarzecki akcentuje, że kluczowe jest nie tyle zwiększanie wolumenu, co poprawa jakości i wartości dodanej.
– Jestem zwolennikiem utrzymania poziomu produkcji i tego, żebyśmy produkowali lepiej i sprzedawali drożej. Na rynku europejskim i światowym nie konkurujemy ceną. Polska wołowina jest jedną z najdroższych w Europie. Konkurujemy jakością i tym, że nasz produkt po prostu smakuje konsumentom – tłumaczył Zarzecki i zwraca jednak uwagę na duży paradoks.
– Nasza wołowina bardzo smakuje konsumentom w Europie i na świecie, a w kraju jemy jej dramatycznie mało – niecałe 4 kg na osobę. To nie jest powód do dumy, ale ogromne wyzwanie – mówi.
Klient krajowy kluczem do stabilności
Według Zarzeckiego najbardziej perspektywiczny klient to konsument krajowy.
– Niezależnie od tego, co dzieje się na świecie, jeśli mamy silnego klienta krajowego, który kupuje naszą wołowinę, jesteśmy mniej uzależnieni od zawirowań na rynkach europejskim czy globalnym – podkreśla Zarzecki. Dziś ok. 80% polskiej produkcji wołowiny trafia na eksport, z czego około 70% do krajów UE. Dlatego uważa, że trzeba świadomie budować rynek wewnętrzny.
Nowy ekoschemat i premie dla młodych to odpowiedź na strategię sektora
Proponowane przez resort rolnictwa instrumenty wsparcia Zarzecki ocenia jako spójne ze strategią sektora wołowiny, nad którą branża pracuje od lat.
– Zwiększenie premii dla młodych rolników, większe wsparcie zakupu buhajów, dopłaty do poskromów i przepędów oraz nowy ekoschemat – pierwszy w Europie ekoschemat wspierający produkcję wołowiny niskoemisyjnej w systemach jakości – to konkretna odpowiedź na strategię sektora, którą konsekwentnie wdrażamy – podkreśla.
Jak dodaje, to może być wytyczna dla innych sektorów produkcji. – Jeśli inne branże wypracują własne strategie, one również mogą stać się częścią krajowej strategii rolnictwa, a w konsekwencji elementem szerzej rozumianej strategii gospodarczej państwa – zaznacza.
Rolnictwo to nie 3%, ale 12–13% PKB
Zarzecki przypomina, że realne znaczenie rolnictwa dla polskiej gospodarki jest dużo większe, niż pokazują to proste wskaźniki.
– Często słyszymy, że rolnictwo to 3% PKB. Tymczasem cały sektor rolno-spożywczy to między 12 a 13% PKB. Do tego mamy około 17 mld euro nadwyżki w handlu zagranicznym – eksport nad importem – co powoduje, że Polska ma dziś dodatni bilans handlowy. To jest efekt pracy rolników i przetwórców – podkreśla Zarzecki.
Patriotyzm konsumencki: co będzie w lodówce, gdy zabraknie polskich produktów?
Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny apeluje także o świadome wybory zakupowe.
– Musimy budować patriotyzm konsumencki. Kupujmy to, co polskie, stawiajmy na polskich rolników. Nawet jeśli konsumenci nie zawsze się z nami zgadzają, warto, żeby otworzyli lodówkę i zobaczyli, co będzie, jeśli zabraknie w niej polskich produktów. Co im wtedy zostanie? – pyta retorycznie.
Jak dodaje, to właśnie połączenie mądrej strategii sektora, skutecznego lobbingu i wsparcia konsumentów może zapewnić polskiej wołowinie stabilną przyszłość na coraz trudniejszym europejskim i światowym rynku.
