StoryEditor

Do Mercosur dochodzi Australia. Ursula von der Leyen uda się tam w lutym

– Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen planuje udać się w tym miesiącu do Australii, aby sfinalizować umowę w sprawie bezpieczeństwa i handlu – informuje Politico. To kolejna decyzja handlowa UE, która bezpośrednio uderza w rolnictwo.

05.02.2026., 15:00h

Rolnictwo „kością niezgody” z Australią

Komisja Europejska nie zdążyła jeszcze wygasić sporów po umowie z Mercosur i porozumieniu handlowym z Indiami, a już zapowiada kolejne otwarcie rynku rolnego. Tym razem chodzi o Australię. Według informacji Politico, przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen ma w tym miesiącu polecieć do Canberry, by sfinalizować pakiet bezpieczeństwa i handlu. Rozmowy są wznawiane po tym, jak załamały się pod koniec 2023 r. właśnie z powodu rolnictwa – przede wszystkim wołowiny i jagnięciny.

Negocjacje UE–Australia trwają formalnie od 2018 r., ale w roku 2023 zostały zerwane z powodu konfliktu o wielkość kontyngentów na eksport wołowiny i jagnięciny.

– Negocjacje w sprawie umowy handlowej pomiędzy UE a Australią zostały zawieszone po kilkunastu rundach negocjacyjnych. Kością niezgody było rolnictwo, a konkretnie kontyngenty na eksport wołowiny, jagnięciny i cukru. Australia żądała wysokich kontyngentów na wołowinę, początkowo 80 tys. ton, później 40 tys. ton. Mocno sprzeciwiał się temu ówczesny komisarz ds. rolnictwa UE Janusz Wojciechowski. Komisja Europejska proponowała 24 tys. ton, co dla Australijczyków było niezadowalające – wskazuje Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

Australia: lider produkcji i globalny eksporter wołowiny

Australia jest trzecim światowym producentem wołowiny, po USA i Brazylii. Produkuje około 2–2,8 mln ton mięsa wołowego rocznie (carcase weight). W 2023 r. było to ok. 2,2 mln ton, a produkcja w kolejnych latach utrzymywała się na równie wysokim poziomie, z rekordami sięgającymi ok. 2,7–2,8 mln ton.

Australia jest też jednym z największych eksporterów wołowiny na świecie, odpowiadając tradycyjnie za około 15–20 % światowego eksportu tego mięsa. W 2024 r. wyeksportowała ponad 1,34 mln ton wołowiny, a według szacunków za 2025 r. ta ilość wzrosła do przynajmniej 1,5 mln ton.

Odbiorcami australijskiej wołowiny jest ponad 80 krajów, z USA, Chinami, Japonią i Koreą Południową jako kluczowymi rynkami.

Australia już eksportuje do UE – wołowinę premium

Podobnie jak w Polsce, sektor wołowiny w Australii opiera się na eksporcie – na rynki zagraniczne wysyłane jest 67–75 % wołowiny. Jednak skala produkcji pozwala selektywnie kierować eksport na rynki zgodnie z lokalnymi wymaganiami.

Dlatego do Unii Europejskiej Australia wysyła przede wszystkim wysokowartościowe wyręby z ćwierci tylnej – polędwicę, rostbef i antrykot – czyli wołowinę premium. Tę samą, na której eksporcie opiera się opłacalność produkcji polskiego sektora wołowiny.

Jednak australijska wołowina jest zupełnie innym mięsem, niż wołowina z Mercosur.

– Australia jest dla nas trudnym graczem – stwierdza Jacek Zarzecki. – Produkują tam wołowinę marmurkowatą, wysokiej jakości, i już dziś eksportują do Unii Europejskiej 8400 ton tej wołowiny. W przeciwieństwie do wołowiny z Mercosur, australijska jest produkowana z przestrzeganiem norm dobrostanu, jest też poddana systemowi oceny wartości kulinarnej, czyli oceny jakości i powtarzalności wołowiny. Takiego systemu oceny w Unii nie ma, dopiero my, jako pierwsi w Europie, chcemy go wprowadzić – mówi Zarzecki.

Hormony, EUDR i Aborygeni

W Australii nie obowiązują oczywiście normy produkcji obowiązujące w Unii Europejskiej, dozwolone jest np. stosowanie w hodowli hormonów wzrostu. To jednak nie będzie stanowić bariery dla australijskiego eksportu do UE.

– Australia produkuje i eksportuje tyle wołowiny, że bez problemu w ramach kontyngentów może wysyłać do Unii Europejskiej tylko wołowinę pozbawioną tych hormonów – podkreśla Jacek Zarzecki.

Barierą dla zawarcia umowy o wolnym handlu z UE powinna być też kwestia wylesiania (rozporządzenie EUDR) i prawa rdzennej ludności – Aborygenów, które w Australii nie są wzorcowo przestrzegane. Niemniej, jak stwierdza Zarzecki, podobne zastrzeżenia nie przeszkodziły Komisji Europejskiej w zawarciu porozumienia z Mercosur.

Negocjacje – owszem, ale najpierw w UE

W ocenie Jacka Zarzeckiego już sama umowa z Australią jest problemem dla sektora, a w połączeniu z umową z Mercosur i umową z Ukrainą jest to potężne uderzenie. Kontyngenty importowe nakładają się na siebie, uderzając w segment, który finansuje produkcję i eksport w UE.

– Jeżeli do 99 tys. ton wyrębów premium z Mercosur dodamy choćby 24 tys. ton z Australii – a przecież to może być większa ilość – to jest to poważne zagrożenie dla naszego eksportu do państw Unii Europejskiej. A nie widać ze strony Komisji Europejskiej żadnych działań, które miałyby chronić sektor wołowiny czy inne wrażliwe sektory rolnictwa – ocenia Zarzecki.

Dlatego Komisja Europejska powinna rozpocząć negocjacje od poważnych rozmów z państwami członkowskimi. Szczególnymi partnerami do takich rozmów powinny być państwa, gdzie rolnictwo odgrywa dużą rolę, jak Francja i Polska. W przeciwnym razie może spodziewać się wybuchu kolejnych protestów rolniczych.

– Uważam, że jeżeli Komisja chce negocjować kolejną umowę, to musi usiąść i poważnie rozmawiać z krajami członkowskimi, szczególnie tymi, gdzie rolnictwo odgrywa dużą rolę. Musi przedstawić kolejne propozycje, w jaki sposób chce chronić europejski sektor rolny na rzecz geopolityki – mówi Zarzecki. – Komisja powinna zrozumieć, że nie ma zgody na poświęcenie rolnictwa w imię interesów biznesowych innych branż, czy nawet w imię geopolityki.

„Nie mamy wyjścia”

Jednak jedynym realnym działaniem w tej chwili wydaje się budowanie odporności i konkurencyjności sektora – poprzez zeroemisyjność hodowli i ujednolicenie produktu, by można było wprowadzić ocenę kulinarną, tak istotną dla rynku HoReCa.

– Polski sektor wołowiny nie ma innego wyjścia, jak pracować nad zbudowaniem odporności i konkurencyjności. Jesteśmy unijnym liderem w produkcji i eksporcie wołowiny. Pracujemy nad wspólną marką Polska Wołowina, nad systemami jakości i niskoemisyjnością, żeby przestać być wołowiną bezimienną na rynkach eksportowych – podsumowuje Jacek Zarzecki.

Albert Katana

Albert Katana
Autor Artykułu:Albert Katana
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
05. luty 2026 15:02