Koszty stałe tj. amortyzacja budynków, maszyn i urządzeń, wynagrodzenia, ubezpieczenia, podatki, dzierżawy i administracja w przeliczeniu na litr mleka stanowią u nas ok. 0,55 zł/l. Sama wysoka wydajność nie gwarantuje zysku, choć jest ona ważna, ponieważ pomaga je obniżyć – mówi Paweł Baraniak, prezes Stadniny Koni Pępowo.
Poza wydajnością rentowność zależy również od zdrowotności, długowieczności i ceny mleka.
W SK Pępowo skala produkcji i wydajność krów robią wrażenie. Stado liczy ok. 1900 krów, w tym 1600 krów holsztyńsko-fryzyjskich i 330 simentalskich. Dojnych jest ok. 1540 sztuk, a całe stado bydła liczy ok. 4100 zwierząt. Każdego dnia gospodarstwo sprzedaje do Lactalis Polska zakład Winnica średnio 60–68 tys. litrów mleka.
– Krowy hf dojone są 3 razy dziennie na hali typu karuzela na 60 stanowisk i dają obecnie średnio 43–44 litry mleka. Najlepsze krowy produkują w szczycie laktacji 90 l/dzień – mówi.
Ile naprawdę kosztuje produkcja litra mleka w Pępowie?
Jego zdaniem koszt produkcji mleka powinien być analizowany w dłuższej perspektywie – nawet kilkuletniej. Pasze objętościowe przygotowywane są nawet 1,5 roku wcześniej, tak samo jak zwierzęta wchodzące do stada dojnego, dlatego ich wartość należy liczyć na podstawie technicznego kosztu wytworzenia, a nie wyłącznie aktualnych cen rynkowych (tab. 1.).
– Przy obecnych cenach produkcja litra mleka kosztuje ok. 1,80 zł. Z tego ok. 0,71 zł stanowią pasze dla krów dojnych i zasuszonych, a pozostała część obejmuje m.in. pracę, odchów, weterynarię, rozród, maszyny, budynki i inne koszty pośrednie – mówi Baraniak.
Jednak bardziej prawidłowe jest liczenie kosztów wg pasz wyprodukowanych w poprzednim sezonie, ponieważ to nimi żywione są aktualnie zwierzęta. Według kosztów ich ubiegłorocznego wytworzenia koszt produkcji litra mleka spada wówczas do ok. 1,62 zł. Przy cenie mleka ok. 1,85 oznacza to niewielką marżę.
O tym jak podeść do liczenia kosztów w gospodarstwie oraz jak poprawić opłacalność produkcji mleka Paweł Baraniak i Marta Grabowska będą mówić na sesji mleko podczas XI Forum Rolników i Agrobiznesu w Poznaniu 25.11.2026 r. (szczegóły na forum.topagrar.pl)
Dlaczego zbyt wczesne brakowanie krów podnosi koszty produkcji mleka?
– Przedwczesne wycofanie krowy oznacza krótszy czas, w którym może ona pokryć koszty odchowu i przynosić dochód z produkcji mleka. Konieczne jest wtedy wprowadzenie do stada jałówki remontowej. Przy mastitis dochodzą koszty leczenia, dodatkowej pracy, mleka wyłączonego ze sprzedaży i spadku wydajności – wylicza Marta Grabowska.
Na weterynarię w 2025 roku wydano 1,80 mln zł, a na szczepienia przeciwko IBR i BVD – 0,54 mln zł. Łącznie daje to ok. 10 groszy na litr mleka. Znacznie większym obciążeniem jest jednak mleko, którego nie udało się wyprodukować, oraz konieczność przedwczesnego zastąpienia krowy. Wydłużenie użytkowania krowy może wyraźnie obniżyć koszt remontu stada. Przy średniej wydajności życiowej, wynoszącej ok. 51 tys. kg mleka i 3,5 laktacji, koszt remontu to ok. 0,29 zł/l mleka. Dodatkowa laktacja obniża ten koszt do ok. 0,22 zł.
Jak obniżyć koszty produkcji mleka bez pogarszania zdrowia i wydajności krów?
Przy obecnej skali produkcji każde 10 groszy oszczędności na litrze oznacza ok. 2,3 mln zł rocznie.
– Nie szukamy oszczędności w żywieniu krów świeżo wycielonych ani w ograniczaniu profilaktyki. Pogorszenie zdrowia i spadek produkcji mogłyby kosztować więcej niż uzyskane oszczędności – zaznacza hodowczyni.
Rezerwy mają wynikać przede wszystkim z lepszego wykorzystania własnych pasz, ograniczenia strat podczas ich przechowywania, zadawania (modernizacja silosów) i poprawy organizacji pracy.
– Często największe oszczędności przynoszą nie zawsze spektakularne inwestycje, lecz stopniowe poprawianie dobrostanu, zdrowotności czy usprawnianie procesów produkcyjnych – podsumowuje Baraniak.
Usprawnieniem i ograniczeniem kosztów w Pępowie jest m.in. modernizacja silosów, która obniża koszty przygotowania pasz i ogranicza koszty związane z utylizacją folii.
Oszczędności można również szukać w ograniczaniu strat, których nie widać na pierwszy rzut oka. Należą do nich m.in. podkliniczne mastitis, słabej jakości kiszonki z mikotoksynami, które obniżają pobranie, brak inseminacji lub jej nieskuteczność, czy słaby odchów cieląt, który objawia się gorszymi przyrostami i słabszymi krowami w przyszłości.
– Te straty widać dopiero w danych, dlatego tak ważne jest skrupulatne ich monitorowanie – podsumowują wspólnym głosem hodowczyni i prezes.
Cały reportaż o Stadninie Koni Pępowo w najnowszym listopadowym wydaniu top bydło!
Ten artykuł pochodzi z wydania top bydło 11/2026
czytaj więcej
