– Zbieramy coraz więcej danych z robotów udojowych i systemów zarządzania stadem, takich jak parametry zdrowotne (lks, potencjalne choroby), żywieniowe (czas przeżuwania, pobrania paszy czy wody) oraz te, które pomagają zarządzać rozrodem, np. wykrywanie rui. To prawdziwa potęga wiedzy, ale również realne przeciążenie związane z ich interpretacją – mówiła Marcia Endres z Uniwersytetu Minnesoty, podczas konferencji "Krowa mleczna w pytaniach" na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie.
Ekspertka z USA podkreśliła, że sztuczna inteligencja będzie coraz mocniej wspierać analizę takich informacji, ale człowiek nadal pozostaje ogniwem niezbędnym. Nawet najbardziej zaawansowany system nie zastąpi w pełni oceny hodowcy, lekarza weterynarii czy doradcy żywieniowego.
Ile paszy można podać w robocie?
Marcia Endres przypominała, że automatyczny dój to nie tylko oszczędność pracy, ale również możliwość dawkowania paszy treściwej. Jednak należy pamiętać o kilku zasadach.
– Krowa musi chcieć podejść do robota, a to zależy od jej zdrowia, komfortu i żywienia. W systemie wolnego ruchu krów fundamentem pozostaje dobrze przygotowana dawka PMR, a nie sama pasza podawana w robocie. Dawka na stole paszowym powinna dostarczać 80–95% składników, a pasza w robocie to dodatek dla krów wydajnych. Krowa może pobrać średnio ok. 300 g/min paszy treściwej w robocie, co przy 6–7 min doju daje ok. 2 kg. Nie należy przekraczać tej ilości, aby nie pozostawały resztki – wskazywała Enders.
Dane to szansa
Wątek nadmiaru danych wracał wielokrotnie. Roboty udojowe, obroże, czujniki aktywności, systemy monitorujące przeżuwanie, pobranie paszy i wody, a także narzędzia wspierające rozród generują dziś ogromną liczbę informacji o pojedynczej krowie. W praktyce oznacza to możliwość szybszego wychwycenia problemów zdrowotnych, spadku pobrania, mastitis, zaburzeń metabolicznych, czy trudności z wykrywaniem rui.
– Największym wyzwaniem nie jest już samo zbieranie informacji, ale ich użyteczna interpretacja. Rolnik nie potrzebuje setek wykresów, lecz prostego komunikatu: którą krowę sprawdzić, z jakiego powodu i jak pilna jest interwencja – podkreślała Marcia Endres.
Decyzja leży po stronie człowieka
Sens nowych technologii pojawia się dopiero wtedy, gdy zebrane informacje przekładają się na lepsze decyzje dotyczące żywienia, zdrowia, rozrodu i organizacji pracy. Przyszłość należy do systemów, które potrafią przetwarzać ogromne ilości danych i podawać hodowcy prosty, wiarygodny komunikat. To właśnie tam sztuczna inteligencja może odegrać największą rolę. Nadal jednak, jak zaznaczała Marcia Endres, ostateczna ocena musi należeć do człowieka. Smart farming nie zastępuje hodowcy, ale daje mu narzędzia, by szybciej zauważyć problem i trafniej zareagować.
