Energia to dziś jeden z głównych kosztów w gospodarstwie
Jeszcze kilka lat temu prąd był w rolnictwie kosztem drugoplanowym. Dziś – obok paliwa, nawozów czy pasz – staje się jednym z kluczowych wydatków. Wzrost cen energii najbardziej odczuwają gospodarstwa intensywne, korzystające z nowoczesnych technologii. Im większa skala produkcji, tym większe zużycie prądu – a co za tym idzie, wyższe rachunki.
Produkcja mleka szczególnie energochłonna
Narażeni na wysokie koszty energii są na przykład producenci mleka. W takich gospodarstwach prąd potrzebny jest praktycznie przez całą dobę.
Do największych „pożeraczy” energii należą:
- schładzalniki mleka (pracujące codziennie),
- dojarki i roboty udojowe,
- pompy i systemy wodne,
- oświetlenie obór i hal udojowych,
- urządzenia do przygotowania pasz,
- wentylacja i systemy chłodzenia.
Szczególnie schładzanie mleka generuje wysokie zużycie – zbiorniki muszą szybko obniżyć temperaturę surowca i utrzymywać ją przez wiele godzin.
Rachunki idą w tysiące złotych
Z relacji rolników wynika, że rachunki za energię znacząco wzrosły w ostatnim czasie.
W średnich gospodarstwach mlecznych:
- rachunki wynoszą często 4–6 tys. zł co dwa miesiące,
- w większych oborach sięgają nawet 10 tys. zł miesięcznie i więcej.
Co istotne, wzrost kosztów nie zawsze wynika ze zwiększonego zużycia.
– Zużycie mamy podobne, a rachunki są wyższe niż rok temu – to częsta opinia wśród rolników.
Zobacz także: Problemy w „Czystym Powietrzu”. RPO chce zmian w pomocy dla poszkodowanych
Sezonowość ma znaczenie
Koszty energii różnią się także w zależności od pory roku. Zimą rośnie zużycie prądu na oświetlenie i ogrzewanie niektórych instalacji. Latem więcej energii pochłania chłodzenie mleka oraz ewentualna wentylacja obór i schładzanie mleka. Nie zawsze oznacza to jednak niższe rachunki latem – wiele zależy od wyposażenia gospodarstwa.
Fotowoltaika – pomoc, ale nie dla każdego
Coraz więcej rolników inwestuje w instalacje fotowoltaiczne, które pozwalają częściowo ograniczyć koszty energii: – U nas w gospodarstwie zamontowaliśmy panele fotowoltaiczne z końcem 2021 roku (wtedy zmieniały się przepisy na mniej korzystne i w ostatnim momencie padła decyzja, że warto zainstalować). Wówczas to była inwestycja rzędu 100 tys. zł. W tamtym czasie płaciliśmy ok. 4-5 tys. zł za dwa miesiące za prąd. Po montażu fotowoltaiki dotyczą nas głównie opłaty przesyłowe ok. 100 zł plus raz na rok wyrównanie (na przełomie roku to było 5 tys.). W tym momencie jako producenci mleka nie odczuwamy skutków podwyżek, a inwestycja w panele prawie zwróciła – analizuje producent mleka z Wielkopolski.
Jednak rozwiązanie to ma także swoje ograniczenia, ponieważ największa produkcja przypada na miesiące letnie, zimą zaś efektywność spada (krótsze dni, śnieg), a ponadto instalacja wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Dlatego wielu rolników nadal funkcjonuje bez własnych źródeł energii i w pełni odczuwa wzrost cen prądu.
Szukanie oszczędności staje się koniecznością
W obliczu rosnących kosztów rolnicy coraz częściej szukają sposobów na ograniczenie wydatków. Wśród najczęściej rozważanych rozwiązań są:
- zmiana sprzedawcy energii,
- optymalizacja pracy urządzeń,
- inwestycje w energooszczędne technologie,
- instalacje OZE (fotowoltaika, magazyny energii).
Rolniczka obniżyła rachunki o tysiące złotych – „wystarczyła jedna zmiana”
Rachunki za energię w gospodarstwach rolnych rosną z miesiąca na miesiąc. Jednak – jak pokazuje przykład jednej z hodowczyń bydła – są sposoby, by je znacząco obniżyć. – Zużycie zostało takie samo, a płacimy nawet o 3 tys. zł mniej – mówi rolniczka z Podlasia.
Rachunki za prąd coraz wyższe
W wielu gospodarstwach rolnych koszty energii elektrycznej stały się jednym z największych obciążeń. Szczególnie dotyczy to nowoczesnych obór i ferm, gdzie zapotrzebowanie na prąd jest wysokie.
– Pod koniec roku rachunki zaczęły nam mocno rosnąć. W nowej oborze mamy taryfę przemysłową, bo moc przyłączeniowa przekracza 50 kW, więc nie mieliśmy wyboru – opowiada Ewelina Kuczyńska, hodowczyni z woj. podlaskiego.
Jak dodaje, koszty szybko zaczęły wymykać się spod kontroli.
– Za samą oborę rachunki dochodziły nawet do 10 tys. zł brutto miesięcznie, a przecież są jeszcze inne budynki w gospodarstwie – podkreśla.
Fotowoltaika pomogła, ale nie rozwiązała problemu
W odpowiedzi na rosnące ceny energii gospodarstwo zdecydowało się na inwestycję w fotowoltaikę – mimo wcześniejszego sceptycyzmu. – Byliśmy przeciwnikami fotowoltaiki, ale sytuacja nas zmusiła – przyznaje rolniczka.
– Latem rachunki spadały nawet o połowę, ale zimą problem wracał. Śnieg zalegał na panelach, a produkcja prądu była znikoma.
To pokazuje, że OZE mogą pomóc, ale nie zawsze są wystarczającym rozwiązaniem – zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.
Kluczowa decyzja: zmiana sprzedawcy energii
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy gospodarstwo zdecydowało się na zmianę sprzedawcy prądu.
– Mało rolników zdaje sobie sprawę, że można obniżyć rachunki samą zmianą dostawcy – zaznacza rolniczka.
Od stycznia gospodarstwo korzysta z nowej oferty, przy zachowaniu tego samego zużycia energii. Efekt?
– Pierwsza faktura była niższa o 2200 zł, kolejna już prawie o 3 tys. zł brutto – wylicza rolniczka.
– A przecież zużycie prądu się nie zmieniło.
Lepsze warunki za energię z fotowoltaiki
Dodatkową korzyścią okazały się nowe zasady rozliczania energii oddawanej do sieci.
– Nowy sprzedawca odkupuje od nas aż 90% energii i to po 90% ceny giełdowej. Wcześniej było to znacznie mniej korzystne – tłumaczy.
Choć pełne rozliczenie ma być widoczne dopiero po kwartale, już teraz rolniczka widzi realne oszczędności.
Duże gospodarstwo, duże zużycie
Opisywane gospodarstwo nie należy do małych – liczy: ok. 110 krów dojnych i ok. 250 sztuk bydła łącznie. Przy takiej skali produkcji nawet niewielkie różnice w cenie energii przekładają się na tysiące złotych oszczędności miesięcznie.
Rolnicy powinni szukać oszczędności
Zdaniem rolniczki zmiana sprzedawcy energii to temat, który wciąż jest niedoceniany na wsi.
– Warto się tym zainteresować, bo można naprawdę sporo zaoszczędzić. My też najpierw chcieliśmy sprawdzić, czy to działa – i działa – podkreśla.
Rachunki za prąd uderzają w gospodarstwa: – To dziś jeden z kluczowych kosztów produkcji dla rolnika z Wielkopolski
Koszty energii elektrycznej stają się jednym z największych obciążeń dla gospodarstw rolnych – szczególnie tych nastawionych na produkcję mleka. Jak wygląda to w praktyce? O swoich rachunkach i realiach pracy opowiada rolnik z Wielkopolski.
Ponad 15 tys. zł za dwa miesiące
Marcin Żuraszek, hodowca bydła mlecznego z woj. wielkopolskiego, nie ma wątpliwości – prąd to dziś jeden z głównych kosztów produkcji. W jego gospodarstwie rachunki są bardzo konkretne:
– Za okres od 1 stycznia do 28 lutego zapłaciliśmy dokładnie 15 721 zł.
To oznacza, że miesięczne koszty energii elektrycznej w gospodarstwie mogą sięgać nawet kilku–kilkunastu tysięcy złotych.
Skąd tak wysokie zużycie prądu?
Gospodarstwo liczy około 110 krów w doju i jest w pełni nastawione na produkcję mleka. Zużycie energii nie wynika z „dodatków”, lecz z podstawowej działalności.
– To jest stricte energia wykorzystywana do produkcji mlecznej – nie warsztat, nie dom, tylko produkcja.
Największe zużycie generują: roboty udojowe, chłodnia do mleka, wentylatory, mieszadła do gnojowicy, nagrzewnice zimą.
– Zimą pracują nagrzewnice, latem z kolei wentylatory i chłodnia. Do tego roboty i inne urządzenia – to wszystko razem daje duże zużycie.
Zobacz także: Co dalej z cenami mleka? Dane GUS i GDT dają wyraźny sygnał
Fotowoltaika? „Na razie się nie spina”
Gospodarstwo nie posiada instalacji fotowoltaicznej. Jak przyznaje rolnik, temat był analizowany, ale na razie bez decyzji. – Nie mamy fotowoltaiki. Braliśmy ją pod uwagę, ale przy obecnych ofertach to się słabo spinało.
Rolnik zwraca uwagę, że sytuacja zmieniła się na przestrzeni lat:
– Ci, którzy zakładali panele kilka lat temu, mieli dużo lepsze warunki. Teraz to wygląda inaczej.
Jednocześnie nie wyklucza powrotu do tematu:
– Musimy się nad tym pochylić, bo te koszty energii są naprawdę duże i raczej lepiej nie będzie.
Zmiana dostawcy? Ryzyko zamiast oszczędności
Choć niektórzy rolnicy próbują obniżyć rachunki poprzez zmianę sprzedawcy energii, nie zawsze kończy się to dobrze.
– Znam przypadek dużego gospodarstwa, które zmieniło dostawcę. Po czasie firma zażądała dopłaty – około 60 tys. zł za tzw. źródła pochodzenia.
To pokazuje, że niższa cena na początku nie zawsze oznacza realne oszczędności w dłuższej perspektywie.
Biogazownia? Nie dla każdego
Alternatywą dla drogiego prądu mogłaby być biogazownia, ale – jak podkreśla rolnik – nie w każdym gospodarstwie ma to sens.
– Przy naszej skali to się jeszcze nie spina. Trzeba mieć czym taką biogazownię zasilić, a to oznacza np. dodatkowe hektary kukurydzy, to jest dla mnie nierealne po prostu.
Wnioski rolnika są jednoznaczne – bez inwestycji w własne źródła energii trudno będzie utrzymać opłacalność produkcji. – Myślę, że trzeba będzie w to iść, bo to jest chyba dzisiaj jedyna droga do jakiejkolwiek opłacalności.
„Płacimy już około 6 tys. zł za prąd”. Producentka mleka o rosnących rachunkach
Jak wyglądają rachunki za energię w gospodarstwie bez fotowoltaiki? Producentka mleka z Wielkopolski opowiada o realnych kosztach i zmianach, jakie zauważyła w ostatnich miesiącach.
Wielu rolników inwestuje dziś w odnawialne źródła energii, ale nie wszyscy zdecydowali się na taki krok. Jak przyznaje producentka mleka z woj. wielkopolskiego, jej gospodarstwo funkcjonuje bez instalacji PV.
– Nie mamy żadnej fotowoltaiki ani innych takich rozwiązań – mówi rolniczka.
– Za prąd płacimy około 6 tysięcy złotych za dwa miesiące.
Jeszcze rok temu było taniej
Z jej relacji wynika, że wzrost kosztów energii jest wyraźnie odczuwalny w ostatnim czasie.
– W tamtym roku rachunki były niższe. To było około 4–5 tysięcy złotych – podkreśla.
– W styczniu przyszedł już wyraźnie wyższy rachunek. Teraz jest trochę mniej, ale i tak widać, że prąd podrożał.
Gospodarstwo prowadzone jest wspólnie przez rodzinę i obejmuje produkcję mleka oraz opasów.
– Mamy około 38 krów dojnych, a opasów mniej więcej 80–90 sztuk – wylicza rozmówczyni.
W takich gospodarstwach głównym źródłem zużycia energii są m.in. urządzenia do schładzania mleka.
Sezonowość produkcji ma wpływ na zużycie energii, choć nie zawsze oznacza to duże oszczędności. – Latem światła używa się mniej, bo jest dłużej jasno – tłumaczy rolniczka.
– Ale z kolei zbiorniki na mleko muszą dłużej pracować, żeby je schłodzić.
Przykład z Wielkopolski pokazuje, że nawet średniej wielkości gospodarstwa odczuwają rosnące ceny energii.
fot. Canva AI
