– Każdemu rosną koszty – podkreślają, wskazując m.in. na lawinowo drożejące nawozy, pasze i środki do produkcji. W swoich komentarzach nie gryzą się w język: – Jak tak dalej pójdzie, czeka nas ekonomiczna zagłada.
"To jest walka sieci handlowych, a my jesteśmy w środku"
Agresywne promocje na masło w tym tygodniu wróciły do dyskontów, a ceny na poziomie kilkudziesięciu groszy za kostkę znów budzą emocje wśród rolników. Dla konsumentów to okazja, dla producentów mleka – kolejny dowód na oderwanie rynku detalicznego od realiów produkcji.
Jak wynika z rozmów z rolnikami, niskie ceny w sklepach są efektem ostrej konkurencji między sieciami handlowymi. Problem w tym, że skutki tej walki najmocniej odczuwają producenci surowca.
– Mówi się o tym, że to jest po prostu walka sieci handlowych, a my jesteśmy w środku tej brutalnej walki – wskazuje Tomasz Krysiak, hodowca bydła mlecznego z woj. opolskiego.
Koszty produkcji rosną w szybkim tempie
Rolnicy podkreślają, że obecne realia produkcji nie mają nic wspólnego z cenami widocznymi na sklepowych półkach. Szczególnie dotkliwy jest wzrost cen podstawowych środków do produkcji.
– Mocznik jest już po 3 tysiące złotych – mówi Krysiak, odnosząc się do jednego z kluczowych nawozów wykorzystywanych m.in. przy uprawie kukurydzy na paszę. Przyznaje, że jeszcze kilka tygodni temu cena oscylowała w granicach 1,9 tys. zł.
Jak dodaje, wydatki na nawożenie i produkcję roślin paszowych są dziś jednym z największych obciążeń gospodarstw. – Wszystko idzie pod kukurydzę, pod tę kieszonkę drogą, którą robimy – stwierdził.
To jednak tylko część problemu. Rosną także koszty żywienia zwierząt: – Mleko w proszku dla cieląt podrożało, już jest podwyżka następna zapowiedziana, bo każdemu rosną koszty z dnia na dzień. To jest chore – podkreśla rolnik.
Dodatkowo drożeją komponenty paszowe. – Śruta rzepakowa podrożała o 300 zł w ciągu miesiąca – wskazuje, obrazując skalę wzrostów.
Produkcja poniżej opłacalności
Do rosnących kosztów dochodzi presja cenowa ze strony mleczarni i handlu.
– Koszt wyprodukowania mleka to jest między 1,57 a 1,65 zł, a były mleczarnie, które płaciły 1,15 zł – wylicza Tomasz Jurzyk ze Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych Orka.
Jego zdaniem promocje w sklepach nie są przypadkowe: – Możliwe, że oni sobie zarobią na innym produkcie, bo skuszą klienta tanim masłem (…) A rolnik produkuje mleko i nie ma gdzie tego kosztu przerzucić.
Coraz większa presja na gospodarstwa
Rolnicy wskazują, że przy obecnych relacjach cen i kosztów coraz trudniej utrzymać opłacalność produkcji. Szczególnie zagrożone są mniejsze gospodarstwa.
– Może się okazać, że rolnicy po prostu tę produkcję zwijają – ostrzega Jurzyk.
To oznacza realne ryzyko spadku krajowej produkcji mleka i większej zależności od importu w przyszłości.
Promocje kontra rzeczywistość
Zestawienie cen masła w promocji z kosztami produkcji pokazuje gigantyczną skalę napięcia w sektorze. Z jednej strony agresywna polityka cenowa sieci handlowych, z drugiej – rosnące koszty nawozów, pasz i energii.
Rolnicy nie mają wątpliwości: obecny model jest trudny do utrzymania w dłuższej perspektywie.
– Każdemu rosną koszty – powtarzają, wskazując, że to właśnie producenci ponoszą największy ciężar tej sytuacji.
Jeśli trend się utrzyma, tanie masło może okazać się krótkoterminową korzyścią dla konsumentów, ale długoterminowym problemem dla całego rynku mleka w Polsce.
Krzysztof Zacharuk
