Wszystkie frakcje za umową
Podczas posiedzenia Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego 16 kwietnia umowę z Australią przedstawiano jako kolejny sukces unijnej polityki handlowej, potrzebny zarówno gospodarczo, jak i geopolitycznie. Wpisywano ją zarazem w szerszą ofensywę Komisji, która w krótkim czasie sfinalizowała negocjacje z Indonezją, Mercosurem, Indiami i Australią, budując coraz gęstszą sieć porozumień handlowych, szczególnie ważną z punktu widzenia strategii UE w regionie Indo-Pacyfiku.
To właśnie w tym tonie mówił Warborn, który nie tylko nazwał porozumienie „wspaniałą umową”, lecz zarazem wpisał je w szerszą logikę tej kadencji: Komisja ma zawierać kolejne umowy szybko i seryjnie.
– „To naprawdę wspaniała umowa. To fantastyczne, że Komisja zawarła w ostatnim czasie tak wiele umów o wolnym handlu. Prawie jedno FTA co miesiąc i mam nadzieję, że utrzymamy to tempo do końca tej kadencji”.
W podobnym duchu wypowiadały się niemal wszystkie frakcje, od Europejskiej Partii Ludowej i socjalistów po ECR i Patriotów dla Europy. Z sali padło nawet wprost stwierdzenie, że wokół tej umowy istnieje już większość polityczna potrzebna do ratyfikacji, co dobrze pokazuje, że pytania o rolnictwo nie dotyczyły tego, czy porozumienie należy przyjąć, lecz raczej jak je obudować językiem ostrożności.
Dyplomatyczne zastrzeżenia komisji AGRI
Uczestniczący w posiedzeniu posłowie komisji AGRI również poparli umowę, a ich zastrzeżenia miały raczej charakter ostrzegawczy niż politycznie blokujący.
– „Jak państwo wiedzą, w Komisji AGRI doceniamy umowy handlowe i jednocześnie oczywiste jest, że mamy pewne zastrzeżenia dotyczące wymiany handlowej produktów rolnych. W przypadku umowy z Australią tracimy z pola widzenia, że 30 tys. ton wołowiny trzeba dodać do o wiele większego kontyngentu z Mercosur. Trzeba uważać, żeby nie było zbyt dużej presji wywieranej na sektor rolniczy, bo przecież nie ma on nieograniczonych możliwości stawiania czoła wyzwaniom” - powiedział wiceprzewodniczący AGRI Daniel Buda (EPP, Rumunia).
W podobnym tonie wypowiadali się inni europosłowie zajmujący się rolnictwem: nie kwestionowali samego kierunku, lecz pytali o skalę presji na sektor i skuteczność zabezpieczeń.
Cristina Maestre zwracała uwagę, że umowa dochodzi w momencie, gdy koszty produkcji rosną, a rolnictwo jest coraz mniej konkurencyjne, dlatego szczególnie ostrożnie trzeba patrzeć na wołowinę, nabiał, cukier i jagnięcinę. Jessika van Leeuwen (ECR, Holandia) chwaliła Komisję za to, że nie uległa australijskiej presji, ale od razu pytała, co z respektowaniem norm UE, skoro Australia dopuszcza rozwiązania niedozwolone po stronie unijnej, w tym stosowanie hormonów wzrostu. Benoit Cassart (Renew Europe, Belgia) pytał natomiast, czy rozdział o zrównoważonym rozwoju jest naprawdę wiążący i czy można go traktować jako rzeczywisty odpowiednik europejskich standardów sanitarnych i zasad dobrostanu zwierząt.
Natomiast Węgier Enikő Győri z Patriotów dla Europy powiedział, że co prawda „robi wielkie wrażenie tegoroczny postęp dotyczący porozumień o wolnym handlu”, ale trzeba pamiętać, że przez 5 ostatnich lat Komisja Europejska nie robiła nic w tych sprawach. Ale przede wszystkim nie jest jasne, jak będzie chronione węgierskie salami, skoro w Australii również jest ono produkowane pod tą nazwą przez potomków węgierskich emigrantów.
Komisja: parlamenty krajowe nie są potrzebne
Główny negocjator umowy z Australią Christophe Kiener z DG Trade zapewniał, że przez cały czas negocjacji miał wraz z przedstawicielem DG AGRI Raimundo Serrą na uwadze „wrażliwe kwestie rolnicze UE”, a dla najbardziej wrażliwych produktów uzgodniono jedynie ograniczony dostęp do rynku europejskiego. Wymienił tu wołowinę, mięso owiec i kóz, cukier, ryż, nabiał oraz kilka innych produktów. Dodał też, że umowa przewiduje także mechanizm ochronny na wypadek nagłego wzrostu importu.
Kiener podkreślił przy tym, że rozwiązania te są w dużej mierze zgodne z postanowieniami uzgodnionymi wcześniej w kontekście umowy UE–Mercosur.
– „W przypadku najbardziej wrażliwych produktów umowa pozwoli jedynie na ograniczony dostęp do rynku europejskiego poprzez bardzo starannie skalibrowane kontyngenty taryfowe. (…) Postanowienia dotyczące środków ochronnych zawarte w umowie są w dużej mierze zgodne z najnowszymi postanowieniami uzgodnionymi w tym zakresie w kontekście umowy między UE a Mercosurem”.
Na tym podobieństwa do Mercosuru się nie kończą. Kiener powiedział także wprost, że będzie to umowa o wolnym handlu należąca do wyłącznej kompetencji Unii Europejskiej, co oznacza, że po zgodzie Parlamentu Europejskiego i Rady nie będzie potrzeby kierowania jej do ratyfikacji przez parlamenty państw członkowskich.
– „Będzie to umowa o wolnym handlu, więc leży ona w wyłącznej kompetencji Unii Europejskiej. (…) Nie będziemy musieli zwracać się do parlamentów wszystkich państw członkowskich”.
Sukces rolnictwa, czyli grappa, parmezan i „australijscy przyjaciele”
W ocenie Komisji Europejskiej umowa z Australią jest sukcesem unijnego rolnictwa. Christophe Kiener mówił, że umowa zlikwiduje cła dla takich unijnych towarów jak wino, sery i makarony, a jednocześnie zapewni ochronę oznaczeń geograficznych dla 165 produktów spożywczych i 231 napojów spirytusowych, a równolegle zmodernizowana umowa winiarska ma objąć ochroną ponad 1600 oznaczeń geograficznych win.
Jeszcze wyraźniej podkreślił to Raimundo Serra z DG AGRI:
– Biorąc pod uwagę, że Australia w pełni zliberalizowała handel produktami rolnymi z UE, możemy przewidywać, nawet bez podawania konkretnych liczb, że da to dalszy impuls eksportowi unijnych win, serów i produktów przetworzonych.
Serra równie mocno akcentował ochronę oznaczeń geograficznych. Jak podkreślał, Australia będzie musiała stworzyć nowy system ich ochrony i kontroli, działający zarówno administracyjnie, jak i na drodze sądowej.
Na tym tle mocno wybrzmiała wypowiedź młodego Włocha Brando Benifeia (Socjaliści i Demokraci):
- „Mobilność to temat bardzo ważny dla młodych Europejczyków. Jeśli spojrzeć na mój kraj, to co roku około 10 tys. młodych Włochów wyjeżdża do Australii na working holiday. Więc to jest bardzo ważne. Kolejny punkt, oznaczenia geograficzne. Mówiło się tu wiele o prosecco. Przewidywalny jest ten okres przejściowy 10 lat, jeśli chodzi o zablokowanie eksportu prosecco australijskiego do państw trzecich. Tutaj widzę niektóre głosy krytyczne, które mówią, że to porozumienie nie jest tak ważne. Będziemy mieli 57 oznaczeń pochodzenia chronionych, w tym na przykład parmezan. To da naszym przyjaciołom australijskim możliwość docenienia po dobrych cenach naszych wspaniałych produktów".
Kierunek jest już ustalony
Komisja miała oczywiście odpowiedź także na najbardziej konkretne obawy rolnicze. Serra przekonywał, że efekt kumulacji kolejnych umów był obecny przy projektowaniu kontyngentów, a wszystkie liczby zostały „skalibrowane co do przecinka”. Podawał też konkretne okresy działania mechanizmów ochronnych: 15 lat dla wołowiny, 12 lat dla mięsa owczego, 10 lat dla ryżu, 8 lat dla cukru i 7 lat dla pozostałych produktów.
– „Trzeba tylko pamiętać, że efekt kumulacji umów o wolnym handlu był obecny w naszych głowach przy projektowaniu kontyngentów, które są dziś wynikiem tej umowy, a wszystkie liczby zostały skalibrowane co do przecinka”.
Z technicznego punktu widzenia Komisja mogła więc na każde pytanie odpowiedzieć liczbą, procedurą i okresem przejściowym. Politycznie nie zmienia to jednak podstawowego obrazu: na posiedzeniu INTA nie było już sporu o to, czy rynek należy otwierać, lecz tylko o to, jak opisać i amortyzować skutki tego otwarcia. Rolnictwu pozostawiono więc rolę sektora, który ma zostać uspokojony przez kontyngenty, safeguardy i opowieść o eksporcie produktów premium.
Albert Katana
na podstawie: posiedzenie INTA PE, 16 kwietnia 2026 r.
