Wielkopolska: rzepak „nie miał ducha, żeby ruszyć”
Zbigniew Stajkowski z Wielkopolskiej Izby Rolniczej nie owija w bawełnę. – Strasznie wyglądają plantacje. Trudno określić, gdzie tutaj jest ten punkt straty, bo po przezimowaniu niby obsada została, ale rzepak nie miał ducha, żeby ruszyć – mówi.
Jak dodaje, rośliny osiągają dziś 50–60 cm wysokości, ale łan nie buduje pędów bocznych, a do tego dochodzi zachwaszczenie. Problemem była też bardzo nierówna ilość opadów.
– Pierwszy taki porządny deszcz, jaki dostaliśmy wiosną, to był 20 kwietnia i to też tylko część Wielkopolski – relacjonuje. W jego ocenie uprawy rzepaku w regionie są bardzo zróżnicowane, a wiele z nich już wcześniej powinno zostać zlikwidowanych.
Kujawy: sucha wiosna i przymrozki dobiły plantacje
Jeszcze mocniej sytuację na skalę kraju ocenia Juliusz Młodecki. Prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych przypomina, że do zimy plantacje wchodziły optymistycznie, przy powierzchni szacowanej na około 1,1 mln ha. Potem jednak przyszła sucha i zimna wiosna.
– Od końca zimy, czyli od początku marca do mniej więcej pierwszej dekady maja spadła bardzo mała ilość deszczu, kilkanaście milimetrów, bardzo rozłożone, więc praktycznie nie mające wpływu na przebieg wegetacji – mówi. Do tego doszły przymrozki.
Jak podkreśla Młodecki, właśnie one były jednym z najgorszych czynników tej wiosny. – Zwłaszcza rzepak przez te dwa pierwsze miesiące wiosenne bardzo słabo rósł – zaznacza.
Coraz więcej plantacji do likwidacji
Część rolników zdecydowała się na przeoranie plantacji. Według danych ARiMR do zbioru ma być ok. 990 tys. ha, czyli około 10 proc. mniej niż zasiano.
Młodecki przyznaje, że w wielu miejscach kraju stan upraw jest słaby. – To są niskie rośliny, słabo rozgałęzione, a w tej chwili również zachwaszczone – mówi.
Zwraca też uwagę na opóźnione działanie nawozów. Z powodu suszy te zastosowane na początku marca stały się przyswajalne dopiero w połowie maja. W efekcie część pól zakwitła ponownie, co może odbić się na jakości surowca.
Lubelszczyzna: rzepaki dobiły przymrozki i szkodniki
Na Lubelszczyźnie obraz nie jest lepszy. Marcin Sobczuk z Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego mówi o wyjątkowo suchej i chłodnej wiośnie. – Stacja IUNG-PIB 30 kilometrów od mojego gospodarstwa zanotowała w tym roku najniższą ilość opadów w kraju chyba w historii pomiarów. Od 1 stycznia do dzisiaj jest 100 milimetrów opadu – wskazuje.
W jego gospodarstwie rzepaki także mocno ucierpiały. – Kilkadziesiąt procent rzepaków zostało zlikwidowanych – przyznaje.
Sobczuk dodaje, że rzepaki dobiły również przymrozki, a lokalnie nawet silne mrozy. W jego gospodarstwie temperatura spadła do -8,9 st. C. – Rzepaki na domiar złego dokończyły przymrozki, właściwie mrozy – mówi. Do tego dochodzą szkody ze strony szkodników. – Rzepaki bardzo długo kwitły nierówno i są bardzo też porażone przez szkodniki w tym roku – podsumowuje.
Żniwa mogą ruszyć szybciej niż zwykle
Kiedy ruszą żniwa? Według Młodeckiego pierwsze próby koszenia mogą pojawić się około 10 lipca, jeśli utrzymają się wysokie temperatury. Sobczuk z kolei ostrożniej ocenia termin. – Obstawiam, że ostatni tydzień lipca to czas, gdy ruszą kombajny u nas – mówi.
Wszystko wskazuje więc na to, że rzepak kończy ten sezon wyraźnie osłabiony, a jego kondycja w wielu regionach kraju budzi poważne obawy nie tylko o plon, ale i o jakość surowca.
Bartłomiej Czekała
