Podczas targów Ferma Świń w Łodzi prof. Tomasz Schwarz z UR w Krakowie zwrócił uwagę, że o opłacalności produkcji trzody coraz częściej decydują nie tylko koszty na gospodarstwie, ale też procesy handlowe i polityczne w Europie. Wśród najważniejszych zagrożeń wymienił umowę UE–Mercosur, wpływ Ukrainy na handel rolno-spożywczy oraz sposób kształtowania cen na niemieckiej giełdzie.
Zdaniem eksperta polski rynek wieprzowiny jest dziś silnie uzależniony od notowań z Niemiec, a ten mechanizm coraz częściej przestaje odzwierciedlać realia podaży i popytu.
– Mamy standardowe fluktuacje cen, które da się wytłumaczyć relacją podaży i popytu. Tymczasem coraz częściej przy spadającej podaży żywca cena nadal spada. To jest nielogiczne – mówił prof. Schwarz.
Szersze spojrzenie na rynek wieprzowiny
W jego ocenie producenci świń muszą dziś patrzeć szerzej niż tylko na własne wyniki produkcyjne. Chodzi przede wszystkim o stabilność otoczenia rynkowego i handlowego. Ekspert ostrzegał, że jeśli niemiecka giełda nadal będzie głównym punktem odniesienia dla cen, a do tego dojdą skutki umowy z Mercosur, niepewność tylko wzrośnie.
– Jeśli giełda niemiecka pozostanie kluczowym punktem odniesienia, a ceny będą dalej kształtowane poza realną relacją podaży i popytu, producenci świń w Polsce będą funkcjonować w niepewności – podkreślił.
Prof. Schwarz zaznaczył, że sama wieprzowina nie jest dziś pierwszym sektorem zagrożonym przez Mercosur, ale skutki dla całego rolnictwa mogą pośrednio uderzyć także w trzodę chlewną. Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje Ukraina, która – jak przypomniał – już wcześniej silnie wpłynęła na rynek zbóż. Wniosek z wystąpienia był jasny: dla polskich producentów świń coraz ważniejsze staje się nie tylko to, jak produkują, ale też kto i w jaki sposób steruje warunkami opłacalności na europejskim rynku.
Chcesz wiedzieć kto steruje opłacalnością? Zapraszamy do lektury kwietniowego wydania "top świnie".
Ten artykuł pochodzi z wydania top świnie 4/2026
czytaj więcej
