StoryEditor

100 tys. ha rzepaku poszło do przesiania. IUNG w pierwszym raporcie suszy nie widzi

Woda ze śniegu po zimie już dawno jest wspomnieniem. Ta wiosna bardzo długo się rozpędzała – było zimno, a na dodatek bardzo szybko zaczęło brakować wody. Kwietniowe i majowe przymrozki, ale przede wszystkim susza, dobiły szczególnie rzepaki. Tymczasem z pierwszego raportu suszowego IUNG-PIB wynika, że w rzepaku suszy nie było…

28.05.2026., 12:00h

Pierwszy raport IUNG potwierdza jednak występowanie suszy rolniczej m.in. w zbożach jarych, ozimych i truskawkach, ale nie stwierdza jej w rzepaku! Zerknijcie na mapę – wygląda wg raportu suszowego, że rzepak jest zieloną wyspą…

image
klimatyczny bilans wodny brak suszy w rzepaku wg KBW 1. raport 2026 IUNG-PIB od 2026_03_21 do 2026_05_20
FOTO:

– To jest absurd! Każdy kto ma do czynienia z rolnictwem widzi, że na plantacjach rzepaku sytuacja jest dramatyczna w centralnej części kraju. Jako zrzeszenie monitorujemy ją na bieżąco w kraju.  – mówi Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych (KZPRiRB).

image
Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych
FOTO: Fot. Kolasińska

– Wynika ona nie tylko ze skutków zimy, choć wiele plantacji, gdzie nie było okrywy śnieżnej, faktycznie wyszło po zimie osłabione, ale z w miarę zadowalającą obsadę. Jednak później nastąpił okres 2 miesięcy praktycznie bez opadów w wielu regionach kraju i z niską temperaturą. Rośliny nie mogły pobrać zastosowanych nawozów mineralnych, szczególnie azotowych. To wynikało praktycznie tylko z braku wody! Efekt jest taki, że rośliny się nie rozgałęziły i nie wykształciły odpowiedniej liczby łuszczyn.

Najgorzej rzepaki wyglądają w całej środkowej części kraju, a nieco lepiej mocno na południu kraju i na samej północy. Tymczasem 1. Raport Systemu Monitoringu Suszy IUNG-PIB pokazuje suszę w zbożach jarych, ozimych i truskawkach (patrz mapa).

image
klimatyczny bilans wodny KBW 1. raport 2026 IUNG-PIB od 2026_03_21 do 2026_05_20
FOTO:

– To ewidentnie pokazuje, że system szwankuje… W moim rejonie (Kujawy) zboża ozime wyglądają dość przyzwoicie, ale na ich tle rzepak wygląda beznadziejnie – mówi Juliusz Młodecki. – Z mojego punktu widzenia i rolników, coś jest nie tak z system, który pozwala na publikowanie takich raportów, które odbiegają od rzeczywistości na polu…

Co na to IUNG?

- W rozporządzeniu, czyli w naszym modelu z którego korzysta IUNG-PIB, który został opracowany na potrzeby szacowania skutków suszy, aby uznać rzepak z a dotknięty stratami powyżej 20%, Klimatyczny Bilans Wodny (KBW) musi wynieść -200 mm. Obecnie na Kujawach, tam gdzie jest najgorzej są to wartości ok. -125 do -136 mm. To oznacza, że w rzepaku potrzeba ok. 75 mm parowania potencjalnego. Dopiero, gdy przekroczymy -200 mm, uznana będzie susza – wyjaśnia prof. Jerzy Kozyra z IUNG-PIB. – Problem polega na tym, że do tej pory nie uwzględnialiśmy deficytu wcześniejszego wody, tj. z okresu stycznia i lutego, bo nigdy nie było tak dużego deficytu wody w tym okresie. Dodatkowo w tym roku ta wartość deficytu wody jest nieco niższa z uwagi na fakt, że nie mieliśmy chłodną wiosnę, bez okresów wysokich temperatur. To także wpłynęło na wyniki pierwszego raportu. Szacuję, że w kolejnym raporcie, te wartości będą już zdecydowanie inne, bo w maju wystąpił okres wyższych temperatur i nadal nie mamy wysokich opadów – przewiduje prof. Kozyra. Choć w rzepaku trudno zakładać, że osiągniemy wartość KBW -200 mm, a stan plantacji rzepaku jest składową nie tylko braku wody, ale także trudnej zimy i przymrozków.

image
prof. Jerzy Kozyra, IUNG-PIB
FOTO: Magdalena Szymańska

– Obraz suszy został częściowo zniekształcony przez warunki z pierwszych dwóch dekad maja, kiedy miejscami spadło nawet do 40 mm wody. Nie były to opady powszechne i równomierne, ale mapa opadów jest wiarygodna. Została ona zweryfikowana zarówno na podstawie danych radarowych, jak i pomiarów terenowych. Dysponowaliśmy również danymi z 200 niezależnych stacji – mówi prof. Kozyra. -  W centralnej Polsce różnica w sumie opadów na przestrzeni dwóch miesięcy wynosiła około 2 mm, co jest naprawdę niewielką wartością. Większe rozbieżności występowały na południu, zwłaszcza w terenach górskich. Natomiast w obszarach typowo rolniczych przestrzenny rozkład opadów, wykorzystywany do wyznaczania klimatycznego bilansu wodnego, okazał się zaskakująco dobrze odwzorowany.

Chłodna wiosna zamazała obraz?

image
Susza odcisnęła piętno na rzepakach. To zdjęcie z woj. lubuskiego. W fazie kwitnienie nie sięgał nawet kolan i maiał zredukowaną liczbę łuszczyn. 
FOTO:

— Klimatyczny bilans wodny jest obecnie bardzo niski, ale wcześniej nie występowały dni z intensywnym parowaniem. Dopiero w obecnym okresie raportowania pojawiają się wyższe temperatury — można powiedzieć, że relatywnie zbliżamy się do upałów, choć nie są to jeszcze pełne upały w ścisłym znaczeniu. – komentuje prof. Kozyra. - Warto przypomnieć, że u podstaw systemu monitoringu suszy, uruchomionego w 2006 roku, leżało doświadczenie odwrotnej sytuacji. Wówczas pojawiły się bardzo wysokie temperatury, a suszę rolniczą monitorowano wyłącznie na podstawie opadów. Okazało się jednak, że to podejście było niewystarczające. W tym roku sytuacja jest odwrotna. Do tej pory nie było upałów, a opadów było niewiele. Spadło około 30% tego, co powinno, a plony są przecież ściśle skorelowane z ilością dostępnej wody. Na lepszych glebach rzepak miał jeszcze pewien zapas wilgoci, ale nawet według naszej analizy klimatycznego bilansu wodnego widać wyraźnie, że deficyt sięga już około 140 mm. To bardzo wysoki deficyt — jeszcze nie najgorszy, właśnie dlatego, że nie było upałów. Jednak w kolejnym raporcie prawdopodobnie jeszcze się pogłębi. Oznacza to, że realizuje się scenariusz zwiększania obszaru objętego suszą.

System do poprawki

 Pozostaje jednak pytanie, czy obowiązujące progi właściwie pokazują skalę strat i czy dobrze przekładają się na rzeczywistą kondycję roślin. W tym miejscu może pojawiać się błąd.

— Wczoraj wskazałem trzy główne kwestie ministrowi Krajewskiemu: po pierwsze, obecny system nie uwzględnia deficytu z okresu jesiennego i zimowego. To jeden z elementów, który w przyszłości wymaga poprawy. Po drugie, nie analizujemy bezpośrednio historii konkretnego pola — tego, co rzeczywiście się na nim działo. Bierzemy pod uwagę przede wszystkim glebę i klimatyczny bilans wodny, podczas gdy o stratach decyduje również wiele innych czynników. Po trzecie, majowe opady częściowo zaburzyły przestrzenny obraz sytuacji. – wyjaśnia prof. Kozyra. - System działa jednak w kroku dziesięciodniowym. Oznacza to, że w kolejnych raportach wpływ czynników, które zaważyły na obrazie pierwszego raportu, będzie stopniowo ograniczany. Właśnie dlatego wykonujemy aż dziewięć analiz. Nie jest to więc ostateczny obraz suszy w Polsce, lecz proces, który z raportu na raport będzie coraz bardziej uszczegóławiany.

100 tys. ha rzepaku przesiano

Według GUS z powodu suszy i przymrozków przesiano w 2026 r. ok. 10% powierzchni rzepaku, czyli ok. 100 tys. ha. Branża szacuje, że straty plonu wywołane przymrozkami w rzepaku mogą wynieść nawet ok. 20% w stosunku do poprzedniego roku. Przymrozki dotknęły także wschodzące uprawy jare, jak choćby buraki cukrowe, kukurydzę czy ziemniaki. Z terenu płyną informacje, że w tym roku buraki częściej były przesiewane ze względu na przymrozki, niż ze względu na szkody spowodowane żerowaniem szarka komośnika. Przymrozki dotknęły także ziemniaka, który w fazie wschodów wytrzyma spadki do –2°C, ale już przymrozek rzędu –3°C do –4°C powoduje poważne uszkodzenia. Kukurydza do fazy 5–6 liści wytrzyma kilkudniowy przymrozek do –3°C, a jednorazowo nawet do –8°C lub –10°C.

Tak chłodna i sucha wiosna w wielu regionach kraju odbiła się także na zbożach, redukując potencjał plonowania, choćby z powodu braku możliwości pobrania składników pokarmowych z gleby, ale także z nawozów azotowych podanych na wiosnę. Wprawdzie presja chorób była mniejsza, ale i tak wystąpiły, szczególnie w wąskich płodozmianach z dominacją zbóż pojawiały się choroby podstawy źdźbła, ale także wszędobylski mączniak czy septorioza (także infekcje z jesieni). Okna pogodowe były tak wąskie, że prawie zawsze były ryzyko, że trafimy na spadek temperatury przed lub po zabiegu. Prawie niemożliwe było, aby wstrzelić się w kwietniu w okno zabiegowe ze średnią temperaturą dobową powyżej 5–8°C. W efekcie tej wiosny na wielu grupach dyskusyjnych w Internecie podsyłaliście zdjęcia objawów, ale także spotykałam je na polach, które często okazywały się fitotoksycznościami po zabiegach środkami ochrony roślin. Zobaczymy, jak finalnie ta wiosna odbije się na plonach.

Maria Walerowska
Autor Artykułu:Maria Walerowska

Dr Maria Walerowska – agronom i doradca praktyk, od wielu lat związana z redakcją „top agrar Polska”. Absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (dawniej Akademii Rolniczej na Wydziale Rolniczym) w Katedrze Łąkarstwa, gdzie także obroniła pracę doktorską. W 2006 r. rozpoczęła pracę na stanowisku dziennikarz/redaktor w dziale Uprawa w redakcji top agrar Polska. Obecnie redaktor naczelna czasopisma oraz kwartalnika Ziemniaki.
Jako redaktor naczelna „top agrar Polska” odpowiada za kierunek merytoryczny pisma, nadzór nad treściami oraz rozwój oferty dla nowoczesnych gospodarstw. Jest cenionym prelegentem konferencji i szkoleń dla rolników oraz doradców. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z szeroką pojętą agrotechniką roślin uprawnych, od uprawy gleby, przez nawożenie aż po ich ochronę. Z wykształcenia i zamiłowania zajmuje się także optymalizacją produkcji na użytkach zielonych. W swojej pracy łączy doświadczenie naukowe z praktyką polową. Pomysłodawczyni i autorka videobloga poradnika rolniczego: Pogotowie polowe top agrar Polska, w którym na bieżąco pokazuje sytuację na polach, omawia aktualne zagrożenia i proponuje praktyczne zalecenia dopasowane do warunków pogodowych i polowych.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
28. maj 2026 13:06