Pleśń śniegowa w zbożach
Zachód, centrum oraz południe kraju już się zazieleniły i wegetacja rusza z kopyta. Tymczasem pola na północy kraju dopiero powoli wyłaniają się spod warstwy śniegu i lodu. Cały czas prognozowane są tam przymrozki. Ale tam gdzie zszedł śnieg i lód, szaleje pleśń śniegowa.
Największym problemem na tych plantacjach, w momencie kiedy mamy tak długo zalegającą pokrywę śnieżno-lodową, rośliny powoli rozpoczynają wegetację, natomiast patogenom to nie przeszkadza. Najlepszym przykładem na to jest pleśń śniegowa, którą obserwujemy na polach w postaci warstwy tzw. filcu (obumarłe liście), na których widać biało—różową grzybnię sprawcy tej choroby.
Jak zwalczać pleśń śniegową?
- Po pierwsze jak najszybciej jak będzie można wjechać w pole, warto zastosować lekką bronę i zerwać tę warstwę filcu, aby światło mogło dotrzeć do węzłów krzewienia, a także mógł się tam dostać oprysk miksem siarki, miedzi, manganu i boru. Bor wspomaga procesy regeneracji i jest też tym składnikiem, który pomaga walczyć z patogenami, a zwłaszcza z tymi patogenami, które są na podstawie źdźbła – zaleca dr hab. prof. UPP Zuzanna Sawinska. – Ze względu na temperatury, zapewne nieco później będziemy mogli wykonać zabieg fungicydowy wspomagający walkę z pleśnią za pomocą triazoli – np. protiokonazolu lub metkonazolu. To triazole, a zatem wymagają średniej dobowej temperatury najlepiej na poziomie ok. 10 st. C.
Pamiętajmy o jednaj bardzo istotnej kwestii, to, że my zniszczymy opilśń grzyba, to nie znaczy, że on zniknie. Na resztkach liści, które nam zostaną na polu, pozostanie infekcyjne, które może infekować później kłos. Z tyłu głowy cały czas musimy mieć to, że te patogeny się tam znajdują i one będą rosły z rośliną.
Jak zabezpieczyć dalej rośliny przed infekcją kłosa? Obejrzyjcie ten odcinek Pogotowia polowego!
