Dwa nowe przypadki BTV w województwie zachodniopomorskim
Służby weterynaryjne potwierdziły dwa kolejne przypadki choroby niebieskiego języka (BTV) u bydła w województwie zachodniopomorskim. Zakażenia wykryto w dwóch różnych powiatach: świdwińskim oraz kołobrzeskim – w stadach o niewielkiej liczebności. W obu sytuacjach dodatnie wyniki uzyskano w ramach rutynowego monitoringu, a nie w odpowiedzi na zgłoszenie objawów klinicznych.
W powiecie świdwińskim stado liczyło 32 sztuki bydła. Dodatni wynik badania potwierdzono u dwóch zwierząt, przy czym, jak podkreślają służby, nie obserwowano u nich objawów chorobowych. W drugim przypadku, w powiecie kołobrzeskim, stado liczyło 23 sztuki, a zakażenie potwierdzono tylko u jednej z nich. Również tutaj nie odnotowano objawów klinicznych, które mogłyby wskazywać na aktywny przebieg choroby w stadzie.
Jak zaznacza Sławomir Pacholczyk, inspektor ds. zdrowia zwierząt Wojewódzkiej Inspekcji Weterynaryjnej, tego typu przypadki coraz częściej są wykrywane właśnie dzięki systematycznemu nadzorowi, a nie dlatego, że choroba daje wyraźne sygnały w gospodarstwach.
„Ognisko choroby” to pojęcie, które wymaga doprecyzowania
W przypadku choroby niebieskiego języka samo pojęcie „ogniska” nie zawsze jest rozumiane w sposób jednoznaczny. W praktyce jego znaczenie zmieniło się wraz z rozwojem sytuacji epizootycznej w kraju i objęciem znacznej części Polski tzw. strefą niebieską.
„Ognisko w pełnym, prawnym znaczeniu tego słowa występowałoby wtedy, gdyby dodatni przypadek pojawił się na obszarze wolnym od choroby. Na terenach już objętych strefą niebieską mówimy raczej o potwierdzonych przypadkach, a nie o nowym ognisku w sensie zwalczania choroby” – wyjaśnił Sławomir Pacholczyk w rozmowie z naszą redakcją.
Oznacza to, że mimo iż na mapach i w tabelach nadal używa się określenia „ognisko”, w rzeczywistości nie uruchamia ono już pełnej procedury zwalczania, jak miało to miejsce na początku pojawienia się BTV w Polsce – pod koniec 2024 roku. Choroba jest obecna w środowisku, a działania koncentrują się dziś głównie na monitoringu i kontroli przemieszczania zwierząt.
Zobacz też: Strefa choroby niebieskiego języka obejmuje już 75 proc. kraju. Lawina nowych ognisk
Dlaczego te przypadki BTV „należą” jeszcze do 2025 roku?
Choć dwa opisane przypadki zostaną formalnie ujęte w statystykach roku 2026, z punktu widzenia epidemiologii są one powiązane z końcówką sezonu 2025. Wynika to z daty pobrania materiału do badań, a nie z momentu wydania decyzji administracyjnej.
„Materiał do badań został pobrany jeszcze w grudniu, w ramach końcowego etapu monitoringu. Potwierdzenie laboratoryjne nastąpiło już w styczniu, dlatego przypadki te pojawią się w zestawieniach 2026 roku” – tłumaczył inspektor.
Przemieszczenie bydła w strefie niebieskiej i poza nią
Jakie są zasady sprowadzania bydła z niebieskiej strefy do niebieskiej?
Pojawienie się kolejnych przypadków choroby niebieskiego języka nie zmienia zasad obowiązujących w strefie niebieskiej. Na obszarach, gdzie choroba już wystąpiła, przemieszczanie bydła pomiędzy gospodarstwami pozostaje dozwolone i nie podlega obowiązkowym ograniczeniom administracyjnym.
„Przemieszczanie bydła z niebieskiej do niebieskiej strefy jest wolne. Nie ma tu formalnego obowiązku wykonywania badań, choć wielu hodowców decyduje się na nie z własnej ostrożności” – wskazał Sławomir Pacholczyk.
Czy rolnicy, którzy są w białej strefie, mogą sprowadzać zwierzęta z niebieskiej?
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku gospodarstw położonych w strefie białej, czyli na obszarach uznawanych za wolne od choroby. Tam każdorazowo decyzję o dopuszczeniu przemieszczenia podejmuje lokalna inspekcja weterynaryjna. W praktyce oznacza to konieczność wykonania badań, przede wszystkim testów PCR, potwierdzających brak materiału genetycznego wirusa. Koszty tych badań ponosi właściciel zwierząt, a całe przemieszczenie wymaga czasu i ścisłej współpracy z inspekcją.
Serotypy wirusa BTV i realne ryzyko dla stad
W rozmowie pojawił się także wątek serotypów wirusa choroby niebieskiego języka. Choć formalnie unijne przepisy uwzględniają 24 serotypy, w praktyce naukowcy opisują ich więcej. Dla obecnej sytuacji w Polsce kluczowe znaczenie ma jednak serotyp 3, który w ostatnich latach bardzo szybko rozprzestrzenił się w Europie.
„Serotyp 3 jest wyjątkowo zakaźny i szybko się rozprzestrzenia, ale na szczęście u bydła zazwyczaj ma łagodny przebieg. W większości przypadków nie obserwujemy objawów klinicznych” – podkreśla Pacholczyk.
Zapytany o to, czy bardziej narażone są stada mleczne czy mięsne, inspektor zwraca uwagę, że nie chodzi o rasę, lecz o sposób utrzymania zwierząt. Bydło mięsne, które przez cały sezon przebywa na pastwiskach, może mieć częstszy kontakt z owadami przenoszącymi wirusa, czyli kuczmanami. Z kolei w stadach mlecznych objawy, jeśli się pojawią, są szybciej zauważane, bo zwierzęta pozostają pod stałą obserwacją.
Oprac. Maryia Khamiuk
