Coraz więcej badań potwierdza to, co praktycy od dawna podejrzewali: sposób żywienia cieląt i warunki, w jakich przebywają krowy w ciąży, mają długofalowy, mierzalny wpływ na wydajność mleczną całego stada. Nie chodzi już tylko o „dobry start”, ale o trwałe przeprogramowanie organizmu – tzw. programowanie metaboliczne, oparte na mechanizmach epigenetycznych. Oznacza to, że choć kod DNA się nie zmienia, to środowisko (żywienie, stres cieplny, warunki okołoporodowe) decyduje o tym, jak geny zostaną „włączone” i wykorzystane w praktyce produkcyjnej.
Obfitsze żywienie = większa wydajność
Badania przytaczane przez Jeana-Baptiste’a Daniela z Trouw Nutrition podczas konferencji "Wyzwania w odchowie cieląt" na UP we Wrocławiu pokazują, że cielęta, które w okresie przedodsadzeniowym otrzymywały 8 litrów mleka dziennie zamiast 4, nie tylko szybciej rosły, ale jako dorosłe krowy dawały średnio ok. 1,8 kg mleka więcej, produkowały więcej tłuszczu, lepiej się zacielały i dłużej pozostawały w stadzie. W efekcie końcowym oznaczało to nawet 20% więcej mleka od sztuk, które w cielęctwie były żywione intensywniej. Co więcej, każdy litr mleka podany cielęciu może przełożyć się na około 17 dodatkowych litrów mleka w przyszłej produkcji tej krowy.
Ogranicz stres cieplny
Inne badania wykazały, że równie silny efekt ma ograniczenie stresu cieplnego u krów w ciąży. Proste zastosowanie wentylatorów i zraszania w okresach upałów zwiększało późniejszą wydajność córek o ponad 2 kg mleka dziennie w pierwszych dwóch laktacjach, poprawiało przeżywalność i wydłużało użytkowanie krów w stadzie, a korzyści sięgały nawet kolejnego pokolenia.
Wnioski są jasne: dobrostan krów w ciąży oraz odchów i żywienie cieląt mają ogromny wpływ na wydajność przyszłej krowy.
Ten artykuł pochodzi z wydania 1/2026
czytaj więcej
