StoryEditor

Ukraińscy hodowcy rezygnują z krów. Co pokazują najnowsze dane?

Spadek pogłowia bydła w Ukrainie nie dotyczy wszystkich w takim samym stopniu. Najszybciej z rynku wypadają małe gospodarstwa. Dlaczego właśnie one nie wytrzymują presji?

01.02.2026., 18:00h

Na początku 2026 roku ukraińska hodowla bydła znów znalazła się pod presją. Pogłowie spada, ale nie dlatego, że cały sektor się załamuje. Z rynku znikają przede wszystkim najmniejsze stada. Duże fermy trzymają się znacznie lepiej. Ten podział coraz wyraźniej kształtuje obraz hodowli bydła w Ukrainie. Dla porównania – w Polsce zmiany idą w innym kierunku.

Spadki widać w liczbach, ale decyzje zapadają w gospodarstwach

Jak pisze ukraiński portal delo.ua, powołując się na dane Państwowej Służby Statystycznej Ukrainy, na dzień 1 stycznia 2026 r. w Ukrainie było 1,804 mln sztuk bydła, w tym 1,022 mln krów. W porównaniu z początkiem 2025 r. pogłowie bydła zmalało o 11%, a liczba krów o 13%.

Same liczby nie pokazują jednak całej historii. Kluczowe jest to, co wydarzyło się na finiszu 2025 roku. W ciągu jednego miesiąca (między grudniem a styczniem) pogłowie bydła spadło o 7%, a liczba krów o 5%. To moment, w którym wielu hodowców podjęło decyzję: dalej nie ciągnąć produkcji.

Gdzie znika bydło? Najpierw z małych stad

Ten trend najlepiej widać po podziale na sektory. Około 53% bydła w Ukrainie utrzymują przedsiębiorstwa rolne, a 47% gospodarstwa domowe. I to właśnie w tych najmniejszych gospodarstwach spadki są największe. W gospodarstwach domowych pogłowie bydła zmniejszyło się w ciągu miesiąca o 14%, a liczba krów o 8%. W tym samym czasie duże fermy praktycznie utrzymały stan zwierząt, a liczba krów nawet lekko wzrosła. W praktyce oznacza to, że mali hodowcy częściej rezygnują z krów, bo nie widzą dziś przestrzeni na bezpieczne prowadzenie produkcji.

Zobacz też: Ceny bydła na koniec stycznia. Ile płacą ubojnie za byki, krowy i jałówki?

Dlaczego małe gospodarstwa rezygnują z utrzymywania krów?

Dlaczego to właśnie najmniejsze gospodarstwa wypadają z rynku? Hodowcy od dawna zwracają uwagę na rosnące koszty. Pasze, paliwo i energia są droższe, a produkcja mleka przynosi coraz mniej dochodu. Do tego dochodzi brak kapitału obrotowego, który pozwoliłby „przetrwać” słabszy okres. Wojna tylko pogłębia te problemy. W wielu regionach rolnicy mają ograniczony dostęp do pastwisk i gruntów rolnych z powodu min i niewybuchów. W takiej sytuacji decyzja o sprzedaży krów lub likwidacji stada często staje się jedynym wyjściem.

Nie wszędzie sytuacja wygląda tak samo

Mimo ogólnego trendu spadkowego Ukraina nie jest jednolita. W 2025 roku przedsiębiorstwa rolne zwiększyły liczbę krów w dziesięciu obwodach, głównie na zachodzie kraju – m.in. w rówieńskim, tarnopolskim, lwowskim i iwanofrankowskim. Największe pogłowie bydła koncentruje się dziś w kilku regionach, takich jak obwód chmielnicki, połtawski, winnicki i czerkaski. To pokazuje, że hodowla „cofa się” do miejsc, gdzie warunki są względnie stabilniejsze, a produkcja łatwiejsza do utrzymania.

Państwo reaguje, ale stawką jest zatrzymanie spadków

Rząd Ukrainy próbuje zahamować dalsze kurczenie się pogłowia. Zmieniono zasady wsparcia hodowli zwierząt gospodarskich. Nowe programy przewidują m.in. zwrot do 80% kosztów hodowli oraz zwiększenie refundacji kosztów budowy ferm bydła na terenach objętych konfliktem z 25% do 50%. To jednak nie są działania, które szybko odbudują stada. Ich celem jest raczej zatrzymanie odpływu hodowców z rynku i danie sygnału, że produkcja bydła nadal ma przyszłość.

Polska: mniej krów, ale nie masowa rezygnacja

Na tym tle inaczej wygląda sytuacja w Polsce. Jak już pisaliśmy wcześniej, w grudniu 2025 r. pogłowie bydła wynosiło 6,143 mln sztuk, czyli o 0,8% mniej niż rok wcześniej. Spadła także liczba krów (–0,5% r/r). Jednocześnie wyraźnie wzrosło pogłowie cieląt. To sygnał, że polscy hodowcy częściej zmieniają strukturę stad, zamiast całkowicie rezygnować z produkcji. Presja kosztowa jest widoczna, ale decyzje mają inny charakter niż w Ukrainie. Więcej szczegółów przeczytasz w artykule niżej:

image

Mniej krów, więcej młodzieży! Pogłowie bydła w Polsce w dół, ale więcej cieląt

Dwa kraje, dwa scenariusze dla hodowców

W Ukrainie z rynku wypadają przede wszystkim najmniejsze gospodarstwa, które nie są w stanie udźwignąć kosztów i ryzyka. W Polsce zmiany przebiegają wolniej i częściej polegają na dostosowaniu struktury stada do warunków rynkowych.

W obu przypadkach dane pokazują jednak to samo: hodowcy coraz ostrożniej podchodzą do decyzji o utrzymywaniu krów, a każda kolejna korekta pogłowia będzie miała znaczenie dla produkcji mleka i bydła w kolejnych latach.

Na podst. delo.ua

Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiukdziennikarz, współpracownik PWR Online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
01. luty 2026 19:01