Bez lekarza nie ma uboju, a urzędowi lekarze weterynarii (ULW) nadal czekają na wynagrodzenia za wykonane czynności. Okazuje się, że skala zaległości jest poważna. Według danych przekazanych przekazanych naszej redakcji przez Główny Inspektorat Weterynarii na dzień 19 sierpnia 2026 roku nieuregulowane zobowiązania wobec lekarzy i innych osób wyznaczonych wynosiły ponad 7,45 mln zł.
Problem dotyczy przede wszystkim dwóch województw: Mazowsza i Wielkopolski. W tych regionach na wypłaty oczekuje łącznie 681 osób – 340 na Mazowszu i 341 w Wielkopolsce.
Sprawa ma znaczenie dla całego sektora mięsnego. Urzędowi lekarze weterynarii nadzorują ubój, dobrostan zwierząt, higienę produkcji, bezpieczeństwo żywności i dokumentację eksportową. Bez ich obecności zakłady nie mogą legalnie prowadzić uboju ani wprowadzać mięsa do obrotu.
Miliony złotych zaległości
Z informacji, które przekazała nam GIW wynika, że łączna kwota nieuregulowanych zobowiązań w obu województwach wynosiła:
- Mazowsze: 5 047 438,77 zł;
- Wielkopolska: 2 404 739,77 zł.
Główny Inspektorat Weterynarii nie prowadzi centralnego rejestru zobowiązań wobec wszystkich lekarzy wyznaczonych. Dane zostały zebrane w związku z sygnałami napływającymi z Mazowsza i Wielkopolski.
Wcześniej lekarze informowali redakcję, że zaległości w części przypadków sięgają kilku miesięcy. Niektórzy, wykonujący monitoring chorób zakaźnych, mieli nie otrzymywać wynagrodzenia już od marca.
– Każdego dnia rzetelnie wykonujemy swoje zadania, mimo że wiemy, że możemy nie otrzymać za nie wynagrodzenia w terminie – mówi jeden z lekarzy.
Zakłady płacą, ale pieniądze nie wracają
Zakłady sektora spożywczego wnoszą opłaty za czynności wykonywane w ramach urzędowego nadzoru weterynaryjnego. Środki te zasilają jednak dochody budżetu państwa. Nie trafiają bezpośrednio do Powiatowych Inspektoratów Weterynarii ani nie pozostają w bezpośrednim związku z wysokością wynagrodzeń wypłacanych lekarzom.
Jak wyjaśnia GIW, wojewódzkie i powiatowe inspektoraty są państwowymi jednostkami budżetowymi działającymi w ramach części 85 budżetu państwa. Ich dysponentami są właściwi wojewodowie. Dodatkowe środki mogą być uruchamiane z rezerw celowych.
To właśnie niedoszacowanie planów finansowych terenowych jednostek Inspekcji Weterynaryjnej GIW wskazuje jako jedną z przyczyn obecnych problemów.
– W części jednostek wystąpiły niedobory środków finansowych przeznaczonych na realizację ustawowych zadań Inspekcji Weterynaryjnej, w tym na wynagrodzenia lekarzy wyznaczonych – poinformował Inspektorat.
Jednocześnie GIW zaznacza, że nie ma dowodów na to, aby środki przeznaczone na wypłaty dla lekarzy zostały bezpośrednio przekierowane na odszkodowania lub zwalczanie grypy ptaków i ASF. Koszty tych działań są finansowane z odrębnych środków budżetowych, w tym rezerw celowych.
Pieniądze mają się znaleźć
Główny Inspektorat Weterynarii informuje, że 28 lipca wojewódzcy lekarze weterynarii zostali powiadomieni o pozytywnej opinii Komisji Finansów Publicznych w sprawie przeznaczenia dodatkowych środków z rezerwy celowej pozostającej w dyspozycji ministra rolnictwa. Obecnie w poszczególnych województwach procedowane są wnioski o uruchomienie pieniędzy. Wypłaty będą możliwe po zakończeniu procedury i przekazaniu środków do właściwych jednostek.
GIW zapewnia, że nie ma zagrożenia, iż lekarze wyznaczeni nie otrzymają wynagrodzeń. Nie podał jednak konkretnej daty wypłaty wszystkich zaległości. Inspektorat deklaruje także, że Główny Lekarz Weterynarii monitoruje sytuację pod kątem zapewnienia ciągłości ustawowych zadań. Podejmowane mają być działania ograniczające ryzyko dalszych opóźnień.
Minister: sprawdzę i wypłacimy
Do sprawy odniósł się również minister rolnictwa Stefan Krajewski. Podczas konferencji prasowej w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapytany o brak wypłat dla urzędowych lekarzy weterynarii zadeklarował sprawdzenie sytuacji i szybkie uregulowanie należności.
– Tymi budżetami dysponują wojewodowie. Sprawdzę, jak sytuacja wygląda w poszczególnych regionach. Jeżeli są jakieś zaległości, będziemy robić wszystko, by te pieniądze lekarzom wypłacić – powiedział Stefan Krajewski.
Dodał, że kontrola żywności ma kluczowe znaczenie zarówno dla rynku krajowego, jak i eksportu.
Krajewski wskazał również na działania mające ograniczyć liczbę ognisk chorób zakaźnych. Wśród nich wymienił kolejny nabór wniosków o wsparcie na podwyższenie standardów bioasekuracji w gospodarstwach.
Rzeźnie mogą mieć problem
Choć GIW zapewnia, że wypłaty zostaną zrealizowane, problem nie jest wyłącznie kwestią rozliczeń między państwem a lekarzami. Urzędowy lekarz weterynarii dopuszcza zwierzęta do uboju, kontroluje ich dobrostan, nadzoruje higienę, bada tusze i eliminuje produkty nienadające się do spożycia. Wystawia również dokumenty wymagane przy wysyłce mięsa poza Unię Europejską. Jeżeli lekarze ograniczyliby wykonywanie czynności, zakłady mogłyby zostać zmuszone do ograniczenia lub zatrzymania uboju. Rolnicy mieliby problem z regularną sprzedażą żywca, a zwierzęta pozostawałyby dłużej w gospodarstwach. To oznaczałoby dodatkowe koszty, problemy logistyczne i ryzyko pogorszenia dobrostanu.
Konsekwencje odczułby również eksport. Bez odpowiednich kontroli i dokumentów weterynaryjnych mięso nie może legalnie opuścić zakładu i trafić na rynki zagraniczne.
– Trudno wyobrazić sobie skutki masowego wstrzymania wykonywania naszych usług. Wszystkie zakłady mięsne wymagają obecności lekarzy na zmianie – ostrzega lekarz.
Stawki nadal nie rozwiązują problemu
Na zaległości finansowe nakłada się wieloletni spór o wysokość stawek. Wprawdzie w marcu 2026 roku weszło w życie nowe rozporządzenie ministra rolnictwa dotyczące wynagrodzeń lekarzy wyznaczonych, jednak środowisko nadal wskazuje na niedopasowanie stawek do rzeczywistych kosztów działalności. Lekarze ponoszą między innymi koszty dojazdów, ubezpieczeń, sprzętu, księgowości i składek. Wielu z nich wykonuje zadania w ramach samozatrudnienia, a brak przelewu nie zwalnia ich z obowiązku opłacania podatków i ZUS. GIW przypomina, że ewentualne dalsze zmiany stawek należą do kompetencji ministra rolnictwa. Ich wprowadzenie wymagałoby jednak zapewnienia dodatkowych środków w budżecie państwa.
Kluczowe są terminy
Oficjalne wyjaśnienia GIW i deklaracja ministra uspokajają, że pieniądze ostatecznie zostaną wypłacone. Nadal nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie lekarze otrzymają całość zaległych należności i czy system będzie działał sprawnie w kolejnych miesiącach. Dziś najważniejsze pytanie brzmi nie tylko: czy państwo zapłaci, ale również: czy zrobi to na czas.
Od tego zależy stabilność pracy Inspekcji Weterynaryjnej, ciągłość uboju, możliwość sprzedaży zwierząt przez rolników oraz bezpieczeństwo polskiego eksportu mięsa. Do sprawy będziemy wracać.
