StoryEditor

"Polska wołowina" z własną marką! Czym będzie się wyróżniać?

Już w 2027 roku na półkach sklepowych ma pojawić się marka „Polska Wołowina”. Sektor stawia na system QMP, niską emisję i jakość kulinarną. Co to oznacza dla hodowców?

02.03.2026., 16:00h

Marka, która ma wzmocnić pozycję sektora wołowiny

Polska wołowina ma wkrótce zyskać własną, ogólnokrajową markę. Jak podkreśla Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, pierwsze produkty z logo „Polska Wołowina” mogą pojawić się już w 2027 roku.

Za marką mają stanąć zarówno hodowcy, jak i największe zakłady mięsne w kraju. Powołano już Komitet Sterujący marki.

- Jeżeli siedem największych zakładów mięsnych tworzy Komitet Sterujący marki „Polska Wołowina”, to można wyciągnąć wniosek, że preferowanym źródłem dostaw będą rolnicy posiadający QMP – mówi wprost Jacek Zarzecki.

To nie ma być tylko nowe logo. To ma być element strategii konkurencyjnej całego sektora.

Dlaczego sektor wołowiny stawia dziś na własną markę?

W rozmowie z portalem politykarolna.pl Zarzecki szeroko odnosi się do presji regulacyjnej i rynkowej. Z jednej strony Komisja Europejska oczekuje redukcji emisji gazów cieplarnianych nawet o 90% do 2040 r., z drugiej – do UE trafia mięso poza unijnymi standardami. Przypomnijmy, że niedawno Holandia wykryła zakazane w UE hormony w brazylijskiej wołowinie.

Jednak, jak podkreśla, presja nie płynie wyłącznie z Brukseli. Coraz większe wymagania stawiają sieci handlowe, przetwórcy i banki. Muszą raportować ESG (czyli wpływ działalności firmy na środowisko, społeczeństwo i sposób zarządzania), a największa część śladu węglowego w tym łańcuchu pochodzi z gospodarstw rolnych.

- Podstawowe pytanie, które dziś musi sobie postawić hodowca bydła, nie brzmi ile będzie kosztować certyfikat, tylko, ile będzie kosztować brak certyfikatu – zaznacza Zarzecki.

QMP – certyfikat, który ma dawać przewagę na rynku UE

Marka „Polska Wołowina” ma opierać się na systemie jakości QMP. To, jak przypomina rozmówca politykarolna.pl, jedyny krajowy system, jakości mięsa wołowego uznawany przez Komisję Europejską.

QMP łączy produkcję w określonych standardach dobrostanu z praktykami ograniczającymi  emisję gazów cieplarnianych. Certyfikat oznacza audyt, kontrolę i jednolite kryteria. W praktyce działa jak „nakładka wartości” na kilogram mięsa – produkt przestaje być anonimowy.

Polska nie konkuruje już wyłącznie ceną. Zarzecki podkreśla, że nasi producenci należą dziś do najlepiej wynagradzanych w UE, dlatego sektor musi budować przewagę jakością.

Co to oznacza w gospodarstwie?

System QMP obejmuje około 30 praktyk niskoemisyjnych. Wśród nich znajdują się m.in. odpowiednie dodatki paszowe ograniczające emisję metanu czy zmiany w organizacji produkcji.

Co ważne, część rolników już dziś stosuje niektóre z tych praktyk – jak przyorywanie słomy czy obornika – nie zawsze traktując je jako działania klimatyczne. Powstał także kalkulator praktyk niskoemisyjnych opracowany z udziałem Instytutu Zootechniki PIB w Balicach, który ma pomóc w dokumentowaniu redukcji emisji.

Zarzecki przekonuje, że system nie jest „kosmosem nie do osiągnięcia”. W wielu przypadkach oznacza uporządkowanie i formalne potwierdzenie tego, co już dzieje się w gospodarstwie. Dodatkowo zmiany w żywieniu czy organizacji opasu mogą przełożyć się na lepsze przyrosty i krótszy cykl produkcji.

Kto zapłaci za wyższe standardy produkcji?

Produkcja w wyższym standardzie generuje koszty. Już dziś jednak – jak mówi Zarzecki – mięso z certyfikatem QMP otrzymuje premię w ubojniach.

Sektor zabiega również o wprowadzenie od 2027 r. ekoschematu niskoemisyjnego powiązanego z QMP. Jeśli rozwiązanie wejdzie w życie, Polska będzie pierwszym krajem w UE, który połączy system jakości mięsa z działaniem na rzecz redukcji emisji w ramach Krajowego Planu Strategicznego.

System pozostaje dobrowolny. Jednak rynek, jak wynika z rozmowy, będzie coraz wyraźniej preferował dostawców posiadających certyfikat.

Jakość kulinarna i walka ze stereotypem

Nowa marka ma łączyć niską emisję z oceną jakości kulinarnej. Trwają prace nad systemem, który pozwoli konsumentowi mieć pewność powtarzalnych parametrów jakości i smaku.

Zarzecki odnosi się też do popularnego w kraju przekonania, że polska wołowina pochodzi głównie od starych, wybrakowanych krów mlecznych. Wskazuje, że blisko połowę ubojów stanowią byki, potem cielęta i jałówki, a dopiero w dalszej kolejności krowy.

Porównuje także ceny. Dziś, jak podaje, kilogram wołowiny z Mercosuru może kosztować ok. 200 zł, podczas gdy rostbef z Polski 70–80 zł. Jednocześnie polska wołowina trafia do restauracji w Paryżu i Rzymie w cenach porównywalnych z produktami z innych regionów świata.

image

Ceny bydła 24.02.2026: jakie ceny wolców, byków, jałówek i krów?

Rok 2027 może być przełomem dla polskiej wołowiny

Jeśli harmonogram się utrzyma, w 2027 r. konsumenci po raz pierwszy zobaczą na półkach wołowinę z logo „Polska Wołowina”. Dla sektora ma to być narzędzie budowania przewagi konkurencyjnej w Europie i na rynkach eksportowych. Dla hodowcy – decyzja strategiczna: czy wejść w system jakości i niskoemisyjność już dziś, czy ryzykować, że za kilka lat stanie się dostawcą drugiego wyboru.

Jak pokazuje Jacek Zarzecki, kierunek został już wyznaczony. Teraz wszystko zależy od tempa wdrażania i decyzji podejmowanych w gospodarstwach.

Oprac. Maria Khamiuk na podst. politykarolna.pl

Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiukdziennikarz, współpracownik PWR Online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
02. marzec 2026 18:02