I to w myśl szczytnych celów: dla dobra wspólnego i unikania konfliktów. – Ale dlaczego zasada unikania konfliktów obowiązuje w odniesieniu do inwestycji rolniczych, a przestaje mieć znaczenie przy zabudowie mieszkaniowej – pyta młoda rolniczka.
Chlewnia była od pokoleń
Rodzice Olgi: Andrzej i Justyna Adamscy prowadzą we wsi Zalesie w gminie Doruchów w powiecie ostrzeszowskim duże gospodarstwo rolne. To rodzinne gospodarstwo przekazywane z pokolenia na pokolenie, funkcjonuje w tym miejscu nieprzerwanie od blisko 100 lat. Andrzej Adamski przede wszystkim postawił na produkcję trzody chlewnej. Obecnie gospodarstwo to 100 ha pól, dwie tuczarnie, sektor loch prośnych i porodówki i ok. 5000 sztuk trzody chlewnej. W rolniczej sztafecie pokoleń pałeczkę od Andrzeja Adamskiego ma przejąć jego córka Olga, obecnie studentka zootechniki Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Nie było protestów sąsiadów
Rodzinie udało się dotąd unikać protestów sąsiadów związanych z odorem. Ich siedlisko leży na uboczu, w typowo rolniczym otoczeniu. Poza tym Adamscy przez lata inwestowali w rozwiązania ograniczające uciążliwości zapachowe związane z produkcją zwierzęcą. W gospodarstwie funkcjonuje m.in. zamknięty zbiornik na gnojowicę oraz aplikator talerzowy, co ogranicza emisję zapachów.
Spór o rozbudowę coraz poważniejszy
W 2016 roku państwo Justyna i Andrzej Adamscy otrzymali decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, dotyczącą rozbudowy chlewni i prowadzenia produkcji trzody chlewnej przy obsadzie do 299,3 DJP. Jak podkreślają, inwestycja była poprzedzona pełną procedurą środowiskową oraz analizą oddziaływania gospodarstwa na otoczenie. Otwierało to możliwość rozwoju. W planach pojawiła się też budowa biogazowni do 50 kW.
Niepokój Adamskich budziły natomiast działania gminy podjęte w 2018 roku i związane z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego (MPZP), w którym część terenów sąsiadujących z gospodarstwem Adamskich została przeznaczona pod zabudowę mieszkaniową.
– Zdecydowanie nie zgadzaliśmy się z takimi zapisami – zaznaczają rolnicy. Andrzej Adamski dodaje:
– Funkcja mieszkaniowa nie powinna być rozwijana w bezpośrednim sąsiedztwie dużego gospodarstwa trzody chlewnej – mówi Andrzej Adamski. – Dlatego w urzędzie gminy oświadczyliśmy, że wyłączamy nasze działki spod tego planu. Tak nam doradzono w urzędzie.
Plan ogólny do ciągłej weryfikacji
Adamskim chodziło o to, by nie zmieniać funkcji działek należących do nich z rolnej/zagrodowej na mieszkaniowe. Za tą ustną deklaracją nie pojawiły się wtedy z ich strony żadne pisemne wnioski czy sprzeciwy wobec zapisów MPZP.
Sprawa wróciła w marcu 2024 roku przy okazji rozpoczęcia prac nad planem ogólnym dla gminy Doruchów.
– Zaskoczyło nas tempo procedowania tego planu. Człowiek prowadzi gospodarstwo od rana do nocy, a tutaj nagle okazuje się, że trzeba śledzić BIP, pilnować terminów, formularzy i całej skomplikowanej procedury planistycznej. Mieliśmy poczucie, że wszystko dzieje się bardzo szybko i chaotycznie. Próbowaliśmy reagować, składaliśmy pisma i zwracaliśmy uwagę na zagrożenia dla gospodarstwa, ale później usłyszeliśmy, że trzeba było złożyć uwagi na konkretnym formularzu i w określonym terminie. Zwykłemu rolnikowi bardzo trudno się w tym odnaleźć – mówi Andrzej Adamski.
Uwagi w ostatniej chwili
Konsultacje społeczne w ramach procedury uchwalania planu ogólnego są dwuetapowe: pierwszy to składanie wniosków na etapie tworzenia planu, drugi to składanie uwag do gotowego projektu. W gminie Doruchów podczas procedury planu ogólnego złożono 220 wniosków, z czego 84 uwzględniono w całości, 117 częściowo, a 19 odrzucono. Na etapie konsultacji projektu planu wpłynęło natomiast 55 uwag – 34 uwzględniono, 11 częściowo, a 10 nie zostało przyjętych. Adamscy niemal w ostatniej chwili, 3 marca 2026 roku, złożyli swoje uwagi do projektu. Na formularzu w pkt 7.1 umieścili dwie uwagi:
"1. Budowa biogazowni rolniczej na działce 925, 926 o mocy 50 kW.
2. Rozbudowa budynków inwentarskich na działkach 925,926, 49 mieszczące się w granicach przyznanego DJP 299,3 przez RDOŚ w Poznaniu z dn. 5.08. 2016".
Nie były to poprawnie sformułowane uwagi, a co najważniejsze, żadna nie dotyczyła sąsiednich działek, na których przewidziano strefę zabudowy jednorodzinnej, czemu rolnicy przecież się sprzeciwiają. Na podstawie tych uwag ta kwestia nie była więc w ogóle rozpatrywana. W kwestii biogazowni wójt wyjaśnia: "[...] biogazownia rolnicza o mocy 50 kW stanowi instalację o charakterze mikroinstalacji" i nie wymaga wyznaczania odrębnego profilu funkcjonalnego.
Domy obok chlewni?
W sprawie państwa Adamskich sporne tereny, na których wyznaczono strefy zabudowy mieszkaniowej, to przede wszystkim działki nr 50/1–16 oraz 927 i 929, położone w sąsiedztwie gospodarstwa. W przypadku działek nr 50/1–16 funkcja mieszkaniowa wynika z obowiązujących od lat MPZP. Jednak na dwóch pozostałych działkach zabudowa mieszkaniowa pojawiła się dopiero w planie ogólnym. Wiadomo, że w odniesieniu do działki nr 929 wnioskował o to właściciel. Z kolei objęcie działki nr 927 strefą zabudowy mieszkaniowej miało służyć uporządkowaniu i uzupełnieniu istniejącej zabudowy wzdłuż drogi. Tak tłumaczy pani wójt i podkreśla, że teren ten został odsunięty od strefy produkcji rolniczej związanej z gospodarstwem Adamskich. Jednak owo "odsunięcie" nie jest duże: wszystkie te działki znajdują się bowiem w odległości ok. 200–300 metrów od gospodarstwa.
Rolnicy boją się skarg nowych sąsiadów
– Produkcja rolna wiąże się z hałasem, zapachami czy ruchem maszyn i tego nie da się całkowicie wyeliminować. Boję się, że kiedy obok powstaną nowe domy, zaczną się skargi i presja na ograniczanie naszej działalności – mówi Andrzej Adamski.
– Szczególnie niezrozumiałe jest dla mnie to, że kiedy planowana jest inwestycja rolnicza, mówi się o konieczności unikania konfliktów społecznych, a kiedy jest takie ryzyko, to się na nią nie zezwala. Ale jednocześnie dopuszcza się zabudowę mieszkaniową tam, gdzie taki konflikt jest praktycznie pewny. To odwrócenie podstawowej logiki planowania przestrzennego. Dlaczego zasada unikania konfliktów obowiązuje wobec rolnictwa, a przestaje mieć znaczenie przy rozwoju zabudowy mieszkaniowej – pyta Olga Adamska.
Adamscy argumentują, że skoro gmina znała skalę oddziaływania gospodarstwa z decyzji środowiskowej wydanej w 2016 roku dla rozbudowy chlewni, powinna unikać dopuszczania zabudowy mieszkaniowej w bezpośrednim sąsiedztwie dużej produkcji trzody chlewnej.
Wójt Urszula Kowalińska tłumaczy, że zabudowa mieszkaniowa w rejonie gospodarstwa Adamskich nie jest nowym pomysłem, ponieważ została przewidziana już lata temu w MPZP.
Spór bez końca
– To fałszywa logika – odpowiadają Adamscy. Podkreślają, że sam fakt, że możliwość zabudowy mieszkaniowej została wpisana do dokumentów planistycznych kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, nie oznacza jeszcze, że taka polityka przestrzenna była racjonalna, ani że dziś nie prowadzi ona do pogłębiania konfliktu pomiędzy funkcją mieszkaniową a dużą produkcją zwierzęcą.
– Zwróciliśmy się do wojewody wielkopolskiego o wszczęcie postępowania nadzorczego wobec uchwały o planie ogólnym, wstrzymanie wykonalności i stwierdzenie jej nieważności w części dotyczącej terenów związanych z naszym gospodarstwem. Czekamy na odpowiedź wojewody – mówi Andrzej Adamski.
Q Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
