StoryEditor

Setki hektarów pól uprawnych zalane: zrzucali więcej wody niż myśleli?

Powódź z września 2024 roku pozostawiła po sobie ogromne straty i wiele pytań bez odpowiedzi. Nowa ekspertyza naukowców wskazuje na możliwe błędy pomiarowe i nieprawidłowości w funkcjonowaniu zbiornika, które mogły mieć wpływ na skalę katastrofy.

Arkadiusz Jakubowski
18.02.2026., 11:00h

Skala zniszczeń po powodzi 2024

Powódź z września 2024 roku wciąż budzi żywe wspomnienia szczególnie na terenach, które dotknął kataklizm. Tym bardziej, że wciąż jeszcze nie są wyjaśnione wszystkie okoliczności, np. wpływ pracy zbiorników retencyjnych, szczególnie zbiornika Nysa, na skalę szkód. Dotarliśmy do ekspertyzy naukowców, którzy badali m.in. urządzenia pomiarowe na tym zbiorniku. Wnioski są przerażające.

Powódź z września 2024 wyrządziła szkody w setkach gospodarstw i straty liczone w miliardach złotych. W rządowym raporcie „Powódź we wrześniu 2024” wskazano, że w samym Opolskiem poszkodowanych było 1313 gospodarstw rolnych, a powodziowa woda zalała ponad 10,5 tysiąca ha pól. Straty w samych uprawach przekroczyły 41,5 mln zł. Szczególnie dotkliwie ucierpiał powiat nyski położony w zlewni Nysy Kłodzkiej, w tym gminy bezpośrednio wokół Nysa i na wschód od miasta. Tygodnik Poradnik Rolniczy w relacjach z powodzi pisał o „wodzie sięgającej około 2 metrów w kukurydzy”.

image
Zbiornik w Nysie
FOTO: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej We Wrocławiu Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie

Przyczyny: niż genueński i pełne zbiorniki

Powódź była efektem ekstremalnych i długotrwałych opadów związanych z niżem genueńskim. To one doprowadziły do gwałtownego wzrostu poziomu wody w dorzeczu Odry i powstania fali powodziowej, między innymi na Nysie Kłodzkiej. Jej kumulacja zbiegła się jednak z wysokim napełnieniem zbiorników retencyjnych.

Spór o działanie zbiornika

To między innymi dlatego w zasadzie do samego początku powodzi szeroko dyskutowana stała się kwestia pracy zbiornika Nysa. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, które odpowiada za ten obiekt i jego zarządzanie twierdziło, że zbiornik Nysa funkcjonował zgodnie z obowiązującą tzw. Instrukcją Gospodarowania Wodą. To bardzo ważny dokument, który m.in. wskazuje dopuszczalne parametry zrzutów wody ze zbiornika. A te, zgodnie ze stanowiskiem Wód Polskich, we wrześniu 2024 nie zostały przekroczone.

Czy wały zostały przelane?

W przestrzeni publicznej padały jednak pytania, skąd w takim razie wzięła taka duża skala powodzi w rejonie zbiornika, który przed falą powodziową miał przecież chronić. Zwracano uwagę, że bezpośrednim momentem, który przesądził o skali zniszczeń poniżej zbiornika, było rozległe przelanie się wody przez wały przeciwpowodziowe. W czasie kulminacji fali poziom rzeki osiągnął i miejscami przekroczył koronę obwałowań na kilku odcinkach dolnego biegu Nysy Kłodzkiej poniżej zbiornika. I nie były to jedynie przesiąki – woda zaczęła przechodzić przez wały górą. Gdy dochodzi do przelewu wody przez wał, nurt eroduje jego koronę i skarpy, co dodatkowo pogłębia zasięg zalania. I właśnie taki mechanizm miał wystąpić w rejonie Nysy. W efekcie fala rozlała się szeroko, obejmując setki hektarów pól uprawnych, drogi dojazdowe i zabudowania gospodarcze.

image
Zbiornik w Nysie
FOTO: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej We Wrocławiu Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie

Oficjalne stanowisko zarządu gospodarki wodnej

Wrocławski Zarząd Regionalny Gospodarki Wodnej PGW Wody Polskie przyczyny podtopienia miasta Nysa i zalania okolicznych obszarów tłumaczył nieco inaczej w komunikacie, który na rządowym portalu www.gov.pl ukazał się 25 września 2024:

„(...)Powódź w mieście Nysa nie nastąpiła od strony rzeki Nysa Kłodzka i zbiornika Nysa (w wyniku przerwania wału lub przelania się wody przez jego koronę), a od strony systemu kanałów zlokalizowanych w mieście m.in. Kanał Bielawski. W wyniku przerwania wałów przeciwpowodziowych na rzece Biała Głuchołaska w okolicach miejscowości Przełęk doszło do zalania w miejscowości Biała Nyska, znajdującej się przed zbiornikiem Nysa. Do zalania ww. miejscowości nie przyczyniło się, w opinii PGW Wody Polskie, gospodarowanie wodami na zbiorniku Nysa. Wały zbiornika Nysa pozostały nieuszkodzone”.

Śledztwo prokuratury i ekspertyza naukowców

Kto miał rację, póki co, nie rozstrzygnięto, co nie znaczy, że się tego nie dowiemy. Grupa poszkodowanych mieszkańców zgłosiła sprawę do Prokuratura Okręgowa w Opolu, która ma wyjaśnić czy do ewentualnych nieprawidłowości w obsłudze zbiorników retencyjnych doszło. Z kolei wrocławski Regionalny Zarząd PGW Wody Polskie zlecił naukowcom z Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu ekspertyzę funkcjonowania zbiornika Nysa. Miałem okazję się z nim zapoznać.

Modernizacja zbiornika i brak kanału ulgi

Zbiornik Nysa w 2016 roku został gruntownie zmodernizowany. W dyskusji po powodzi w 2024 roku pojawiły się sugestie, że być może popełniono jakieś błędy na etapie prac modernizacyjnych, które skutkowały nieprawidłowym działaniem zbiornika. Autorzy zleconej ekspertyzy, którzy w jej ramach m.in. porównali dokumentację projektową i wykonawczą stwierdzają, że prace zostały zrealizowane zgodnie z projektem, z jednym jednak wyjątkiem. Do dzisiaj nie wyposażono zbiornika Nysa w tzw. kanał ulgi. Kanały ulgi w zbiornikach retencyjnych to swoiste bezpieczniki, których rola polega na odprowadzaniu nadmiaru wody w sytuacjach zagrożenia i odciążaniu samej zapory. W zbiorniku Nysa kanał ulgi miał zostać wybudowany w 2020 roku, ale nie ma go do dzisiaj. Jednak autorzy ekspertyzy nie zastanawiają się czy i jaki wpływ miało to na przebieg powodzi w 2024 roku w rejonie Nysy.

Wyniki pomiarów urządzeń zrzutowych

Wrocławscy naukowcy przeprowadzili natomiast między innymi tzw. modelowanie numeryczne urządzeń zrzutowych. Pomiary wykonano 15 września 2025 roku, czyli dokładnie rok po powodzi. Badano tzw. wydatek urządzeń zrzutowych, czyli ilość wody jaka przepływa przez np. spusty. Co odkryto?

„(...) Wydatek urządzeń zrzutowych zbiornika Nysa (…) znacząco odbiega od zakładanej wartości 1000 m³/sekundę. Szacowany wydatek wyniósł około 1300 m³/sekundę. Jednakże podana wartość wymaga zweryfikowania, ponieważ pomiar otwarcia segmentu S2 jest wykonywany z dużym, nieakceptowalnym błędem i należy domniemywać, że otwarcie segmentów S1 oraz S3 również obarczone jest błędami grubymi, których bez geodezyjnej weryfikacji nie można oszacować.”

image
Zbiornik w Nysie
FOTO: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej We Wrocławiu Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie

Błędy pomiarowe mogły zaniżać dane

To oznacza, że urządzenia pomiarowe zamontowane na zbiorniku wskazywały na wydatek wody na poziomie 1000 m³/sekundę, a rzeczywisty przepływ był o... 30% większy. Tak naprawdę jednak autorzy ekspertyzy podejrzewają, że przekroczenie może być jeszcze większe. Zdaniem autorów ekspertyzy rozbieżności to efekt błędów np. w lokalizacji urządzeń pomiarowych. Zastrzeżenia wzbudziła też na przykład lokalizacja jednej z sond pomiarowych: „Ze względu na wybraną lokalizację pomiar będzie zawsze obarczony błędem, ponieważ zwierciadło wody w tym miejscu będzie w strefie depresji wywołanej przepływem wody przez przelewy głównej budowli zrzutowej zbiornika.”

Stwierdzono też m.in. błędny odczyt wysuwu tłoka segmentu S2 na poziomie 3,8%. Z kolei wodowskaz radarowy zainstalowany w rejonie trzeciego filaru zaniżał poziom piętrzenia o 0,18 m (cytat: „Korzystanie z odczytu wodowskazu do wyznaczania wydatku urządzeń zrzutowych i poziomu piętrzenia jest niedopuszczalne.”). Generalnie: „Wyniki modelowania numerycznego odnoszące się do budowli zrzutowej budzą zastrzeżenia w zakresie poprawności interpretacji wielkości zrzutów wody określonych w programie sterowania a rzeczywistą wielkością zrzutu.”

Czy faktyczny zrzut był większy niż dopuszczalny?

Krótko mówiąc ze zbiornika Nysa spuszczano więcej wody niż to pokazywał system komputerowy wprowadzany w błąd przez urządzenia pomiarowe. Instrukcja Gospodarowania Wodą (IGW) zbiornika Nysa przewiduje dopuszczalny maksymalny wydatek wody właśnie na poziomie 1000 m³/sekundę. Zapisy w raportach z dni powodzi w 2024 roku pokazują, że ten poziom nie był przekraczany, że załoga trzymała się ściśle IGW. Tyle tylko, że ze zbiornika wypuszczano nie 1000 m³/sekundę, a jak podają autorzy ekspertyzy – 1300 m³/s. Nie wykluczają, że jeszcze więcej. I być może tak właśnie było w rzeczywistości. We wspomnianym już komunikacie wrocławskiego regionalnego zarządu PGW Wody Polskie z września 2024 czytamy, że „(...)dzięki zrealizowanym w latach 2009–2015 inwestycjom, rzeka Nysa Kłodzka na odcinku miejskim może przeprowadzić w bezpieczny sposób maksymalny przepływ powodziowy na poziomie 1400 m3/s”. To oznacza, że nawet jeśli zrzuty wody ze zbiornika osiągnęłyby ten poziom, nie powinno dojść do przelewania wałów poniżej zbiornika. Ale doszło. A to z kolei może potwierdzać, że szacowane na 30% różnice między pomiarem zrzutu a zrzutem faktycznym są... niedoszacowane i faktycznie wynoszą jeszcze więcej.

Zawiadomienie o możliwości przestępstwa

Ekspertyza stała się podstawą do złożenia przez wrocławski regionalny zarząd PGW Wody Polskie zawiadomienia do Prokuratury Okręgowej w Opolu o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników podmiotów odpowiedzialnych za projektowanie, wykonanie lub nadzór inwestorski nad modernizacją zbiornika Nysa.

– To zawiadomienie zostało dołączone do prowadzonego już postępowania, w którym zawiadamiającymi były osoby fizyczne – powiedział nam prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu. – Trwają czynności.

Rekomendacje wciąż czekają na wdrożenie

Od prokuratorskich ustaleń pilniejsze wydaje się natomiast wdrożenie kilkunastu rekomendacji, które znalazły się w ekspertyzie, by wyeliminować błędy. O to, czy zostały one wykonane, spytaliśmy Patryk Bałajewicz, rzecznika prasowego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Odpowiedział:

„(...)Część wskazanych w ekspertyzie rekomendacji dotyczy zagadnień objętych prowadzonym postępowaniem przygotowawczym. Dotyczy to również najpilniejszego zalecenia, tj. przeprogramowania sterowania urządzeniami zrzutowymi głównej budowli zrzutowej na zbiorniku Nysa. Dyrektor RZGW we Wrocławiu dwukrotnie występował do Prokuratury z wnioskiem o wyrażenie zgody na przeprowadzenie tych prac, jednak do dnia udzielenia niniejszej odpowiedzi zgoda nie została wydana. Kwestie związane z realizacją pozostałych rekomendacji wymagają dalszych analiz przed podjęciem decyzji o ich wdrożeniu.”

Oby aura w tym roku nam sprzyjała.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Arkadiusz JakubowskiArkadiusz Jakubowski
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
18. luty 2026 12:02