To właśnie ten wątek najlepiej pokazuje szerszy problem, z jakim mierzy się dziś sektor: unijne narzędzia wsparcia dla hodowli nie nadążają za zmianami kosztów produkcji, handlu i przechowywania zapasów. W efekcie branża oczekuje nie kosmetycznych korekt, ale głębszej rewizji zasad.
Posiedzenie grupy roboczej było jednak znacznie szersze niż tylko debata o cenach. W centrum rozmów znalazły się także przyszłość strategii UE dla produkcji zwierzęcej, rola rolnictwa w nowym Europejskim Funduszu Konkurencyjności oraz kierunki zmian we Wspólnej Polityce Rolnej.
Strategia dla hodowli: mniej uproszczeń, więcej równowagi
Copa-Cogeca przygotowuje odpowiedź na konsultacje Komisji Europejskiej dotyczące EU Livestock Strategy. Organizacje rolnicze chcą, by przyszła strategia wzmacniała konkurencyjność sektora, a nie prowadziła do jego ograniczania.
W ich ocenie produkcja zwierzęca powinna być traktowana jako ważny filar bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarki obszarów wiejskich i całego unijnego systemu żywnościowego. To podejście wybrzmiało także w wystąpieniu Jerzego Wierzbickiego, prezesa Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, który reprezentował Federację Branżowych Związków Producentów Rolnych:
- Podkreślam, że w wielu unijnych dokumentach – jak chociażby w europejskiej strategii walki z rakiem – mięso bywa stygmatyzowane jako produkt kancerogenny, a konsumpcja mięsa jest pokazywana jako równie szkodliwa jak palenie tytoniu. Ignorowany jest fakt, że w odpowiednio zbilansowanej diecie mięso odgrywa znaczącą rolę i dla wielu osób jest niezbędne – zaznaczył.
Jak dodał, nie można stosować jednego prostego przekazu wobec wszystkich konsumentów.
- Apelowanie do wszystkich o redukcję konsumpcji mięsa może być niebezpieczne, na przykład dla kobiet w ciąży czy dzieci w wieku rozwojowym. Nie oznacza to zachęcania do nadmiernego spożycia, bo nawet woda w nadmiarze szkodzi – te kwestie trzeba wyważyć – mówił Jerzy Wierzbicki.
To ważny sygnał, bo dyskusja o przyszłości hodowli coraz częściej wychodzi poza samą produkcję i dotyka także polityki zdrowotnej, żywieniowej oraz klimatycznej. Według uczestników posiedzenia właśnie dlatego przyszła strategia nie powinna opierać się na uproszczeniach.
Zobacz też: To aberracja. Jacek Zarzecki o raporcie Europejskiej Rady Doradczej ds. Klimatu
Hodowla w gospodarce obiegu zamkniętego
W rozmowach wyraźnie wybrzmiał też drugi istotny temat: rola hodowli zwierząt w gospodarce obiegu zamkniętego. Uczestnicy spotkania podkreślali, że produkcja zwierzęca ma znaczenie nie tylko dla dostarczania żywności, lecz także dla obiegu składników odżywczych.
Naturalne nawożenie, związane z hodowlą, pozwala ograniczać zużycie nawozów sztucznych. Z kolei rozwój biogazowni i energetyki rozproszonej wzmacnia odporność gospodarczą oraz energetyczną wsi. Dla branży to argument, że hodowli nie należy postrzegać wyłącznie przez pryzmat emisji i ograniczeń. Copa-Cogeca zwraca uwagę, że sektor może być częścią rozwiązań, a nie jedynie problemu.
Jednocześnie organizacja apeluje o odejście od podejścia „jednego modelu dla wszystkich”. Jej zdaniem nadmierne obciążenia regulacyjne hamują inwestycje, utrudniają modernizację gospodarstw i osłabiają konkurencyjność unijnej produkcji.
Europejski Fundusz Konkurencyjności: rolnictwo ma być sektorem strategicznym
Drugim dużym blokiem rozmów była koncepcja Europejskiego Funduszu Konkurencyjności. Copa-Cogeca postuluje, by rolnictwo zostało w nim jednoznacznie uznane za sektor strategiczny, a więc taki, który wymaga dedykowanych środków finansowych.
Organizacja przekonuje, że obecne instrumenty WPR nie wystarczą, by pokryć rosnące potrzeby inwestycyjne sektora. Chodzi m.in. o infrastrukturę, cyfryzację, innowacje i wdrażanie nowych technologii wspierających zrównoważoną transformację.
W praktyce oznacza to, że ECF nie powinien zastępować finansowania z WPR, ale je uzupełniać. Ważne ma być również uproszczenie dostępu do środków dla rolników i spółdzielni.
Copa-Cogeca podkreśla też potrzebę minimalnych alokacji finansowych dla rolnictwa. Bez tego sektor mógłby przegrać konkurencję o środki z dużymi branżami przemysłowymi. Wśród priorytetów znalazły się również inwestycje w odporność klimatyczną, zdrowie zwierząt, bezpieczeństwo żywnościowe oraz ograniczanie zależności od importu kluczowych surowców.
Jerzy Wierzbicki zwrócił uwagę, że także strategiczne zapasy UE powinny być finansowane z osobnego źródła, a nie z budżetu WPR.
- Zapasy strategiczne UE powinny być finansowane z tego właśnie źródła, a nie funduszy WPR, gdyż jest to element polityki bezpieczeństwa, a nie polityki rolnej – powiedział.
Jednocześnie zaznaczył, że samo zarządzanie zapasami powinno pozostać w kompetencjach DG AGRI, ponieważ rotacja zapasów musi być prowadzona tak, by nie zaburzać rynków.
WPR i rynek wołowiny: obecne mechanizmy są zbyt stare
Najbardziej konkretny i zarazem najbardziej praktyczny wniosek z posiedzenia dotyczył jednak Wspólnej Polityki Rolnej i rynku wołowiny. Tu uczestnicy nie mieli wątpliwości: obecne rozwiązania wymagają zmian.
Najpierw wskazano na ceny referencyjne. Według grupy roboczej są one przestarzałe i nie odzwierciedlają sytuacji na rynku. To oznacza, że nie spełniają już swojej funkcji jako punkt odniesienia dla mechanizmów wsparcia. Sprawdź również, jakie były ceny bydła w połowie kwietnia:
Kolejny problem dotyczy interwencyjnych zakupów. Uczestnicy spotkania ocenili obecny model jako archaiczny i niedostosowany do współczesnych warunków. W praktyce chodzi o odejście od skupu ćwierci na rzecz wybranych elementów tuszy objętych wsparciem. Takie rozwiązanie lepiej odpowiadałoby realiom produkcji i handlu, a przy okazji ułatwiłoby rotację zapasów oraz obniżyło koszty ich przechowywania.
To właśnie ten fragment dyskusji był szczególnie ważny dla producentów wołowiny, bo pokazuje, że branża nie oczekuje ogólnych deklaracji, lecz konkretnych narzędzi, które będą działać w praktyce.
Wnioski: UE musi lepiej łączyć cele gospodarcze, środowiskowe i zdrowotne
Posiedzenie grupy roboczej „Wołowina” pokazało, że sektor oczekuje od Unii bardziej realistycznego podejścia do hodowli i rynku mięsa. Z jednej strony mowa o strategii, która nie będzie stygmatyzować produktów zwierzęcych. Z drugiej – o narzędziach finansowych i rynkowych, które faktycznie pomogą gospodarstwom inwestować i utrzymać konkurencyjność.
Wspólny mianownik jest wyraźny: przyszłe polityki UE muszą lepiej równoważyć cele środowiskowe, zdrowotne i gospodarcze. Branża wołowiny chce, by Unia uznała jej znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego, rozwoju wsi i odporności całego systemu żywnościowego.
Najpilniejszy wniosek? Ceny referencyjne dla wołowiny trzeba wreszcie dostosować do rzeczywistości.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. inf. pras. Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych
