Nastroje wśród rolników zajmujących się produkcją zwierzęcą nie należą w ostatnich miesiącach do optymistycznych. Presja cenowa, coraz wyższe wymogi i krytyka społeczna oraz choroby zakaźne – to tylko niektóre z wyzwań stawianych na ich drodze. Tymczasem Komisja Europejska przedstawia pierwszą w historii strategię, w której hodowla zwierząt gospodarskich jest jednym z filarów bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarki wiejskiej i strategicznej autonomii Unii. W opublikowanym dokumencie zapowiada wsparcie dla sektora, ale jednocześnie wyraźnie wskazuje, że jego przyszłość będzie zależała od zdolności do ograniczania emisji, poprawy dobrostanu zwierząt, zwiększenia odporności na kryzysy oraz utrzymania konkurencyjności. Szerzej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. Co na ten temat myślą eksperci?
Polityczny przełom, bez gwarancji
– Opublikowanie przez Komisję Europejską dokumentu EU Strategy on Livestock stanowi sygnał polityczny sektora produkcji zwierzęcej, że po okresie dominacji debat, dotyczących ograniczania emisji i redukcji pogłowia, Komisja uznała hodowlę zwierząt za sektor strategiczny dla Unii Europejskiej – podkreśla Aleksander Dargiewicz z POLPIG.
Wskazuje, że strategię należy oceniać z umiarkowanym optymizmem, bo choć Komisja wskazuje na lukę inwestycyjną sektora, przekraczającą 18 mld euro, ale nie określa konkretnych źródeł finansowania ani poziomu wsparcia dla producentów. Szczególne znaczenie będzie miała planowana reforma dobrostanu świń, wymagająca kosztownej przebudowy budynków i systemów utrzymania. Ważnym elementem strategii jest również Europejski Plan Białkowy, którego celem jest zwiększenie samowystarczalności UE w zakresie produkcji pasz białkowych. Obecnie europejska produkcja zwierzęca pozostaje silnie uzależniona od importowanej śruty sojowej z obu Ameryk.
– Z perspektywy producentów drobiu i świń najkorzystniejszy byłby model, w którym Ukraina pomaga zmniejszyć deficyt unijnego białka paszowego i obniżyć koszty żywienia zwierząt, ale jednocześnie UE utrzymuje skuteczne mechanizmy chroniące rynek zbóż przed nadmiernym napływem tańszego surowca – zaznacza Dargiewicz.
Hodowla nie jest problemem
– Pozytywne jest to, że po raz pierwszy od wielu lat produkcja zwierzęca została jednoznacznie uznana za element bezpieczeństwa żywnościowego, odporności gospodarczej, bezpieczeństwa strategicznego i rozwoju obszarów wiejskich. To dobra wiadomość dla producentów, bo kończy okres, w którym hodowla była przedstawiana głównie jako problem klimatyczny – powiedział Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. Wskazuje, że jednocześnie za tą pozytywną narracją kryją się propozycje, które mogą w najbliższych latach zwiększyć koszty prowadzenia gospodarstw.
Jego zdaniem największym testem tej strategii nie będą ambitne deklaracje, lecz sposób ich wdrożenia. Jeżeli KE zapewni zasadę pełnej wzajemności w handlu, odpowiednie środki finansowe oraz ograniczy biurokrację, strategia może stać się impulsem do utrzymania, a może i rozwoju europejskiej hodowli. Jeżeli jednak nowe obowiązki zostaną nałożone bez odpowiedniej rekompensaty i bez skutecznego egzekwowania równych zasad wobec importu, dokument pozostanie kolejną dobrze brzmiącą strategią, której koszty poniosą przede wszystkim europejscy rolnicy.
Plan białkowy
Warto podkreślić, że razem ze strategią Komisja przedstawiła plan działania na rzecz białka. Ma on zwiększyć udział roślin oleistych i wysokobiałkowych uprawianych w UE do pasz dla zwierząt. Obecnie wynosi on 25%, a do 2035 r. ma wzrosnąć do 35%. Dotyczy on głównie pasz wysokobiałkowych, zwłaszcza soi i śruty sojowej. Według dokumentów KE import pokrywa ok. 25% białka wykorzystywanego w żywieniu zwierząt gospodarskich w UE. Aż 94% białka sojowego wykorzystywanego w paszach dla zwierząt w UE pochodzi z importu. Dla hodowców oznacza to narażenie na wahania cen i zaburzenia w światowym handlu paszami. Dla uprawiających rośliny białkowe może to być szansa, ale tylko wtedy, gdy pojawią się realne łańcuchy odbioru, przetwórstwo i umowy handlowe.
Dla polskich hodowców strategia jest szansą, bo KE wyraźniej mówi, że produkcja zwierzęca jest potrzebna Europie – dla żywności, gospodarki, obszarów wiejskich i bezpieczeństwa strategicznego. Jest też ostrzeżeniem, bo za nią pójdą nowe obowiązki, inwestycje i koszty.
Ten artykuł pochodzi z wydania top agrar Polska 8/2026
czytaj więcej
