W tym samym czasie przedstawiciele ukraińskiego sektora rolnego zarzucają polskim politykom wykorzystywanie tematu importu zbóż w walce politycznej i przekonują, że to nie ukraińskie zboże jest głównym problemem europejskiego rolnictwa.
Ukraińska Rada Rolna: więcej polityki niż ekonomii
Debata o imporcie produktów rolnych z Ukrainy ponownie nabiera tempa. Powodem są zarówno trwające rozmowy Polski z Komisją Europejską dotyczące embarga, jak i negocjacje nowej umowy handlowej między Unią Europejską a Ukrainą.
Do dyskusji włączyła się Ukraińska Rada Rolna (UAC). Jej zastępca przewodniczącego Denys Marchuk (Marczuk) ocenił, że zarzuty kierowane pod adresem ukraińskich rolników są w dużej mierze efektem polityki, a nie analizy sytuacji rynkowej.
– Jeśli przeanalizujemy sytuację wokół ukraińskiego eksportu rolnego do Polski, około 80% tej dyskusji stanowią dziś polityka i emocje, a jedynie 20% to kwestie praktyczne wymagające rzeczywistej debaty – powiedział cytowany przez agencję APK-Inform.
Jak zaznaczył, podobne głosy pojawiają się również na Węgrzech, Słowacji, w Rumunii i Bułgarii, gdzie również trwa dyskusja o wpływie ukraińskiego importu na lokalne rynki rolne.
Zboże z Ukrainy nie odpowiada za spadek cen?
Przedstawiciel UAC odniósł się także do jednego z najczęściej podnoszonych argumentów polskich organizacji rolniczych. Od wielu miesięcy wskazują one, że zwiększony napływ ukraińskiego zboża wywiera presję na ceny skupu i pogarsza opłacalność produkcji w Polsce.
Zdaniem Denysa Marczuka takie stwierdzenia nie uwzględniają rzeczywistych kosztów funkcjonowania ukraińskiego rolnictwa.
– Światowe ceny zbóż spadają od dłuższego czasu, jednak odpowiedzialnością za tę sytuację obarcza się Ukrainę. Tymczasem koszty produkcji w warunkach wojny są bardzo wysokie, podobnie jak koszty logistyki. Transport zboża z centralnej Ukrainy do polskiej granicy jest znacznie droższy niż przewóz zboża wyprodukowanego w Polsce. O tych kwestiach należy rozmawiać w oparciu o dane i rzeczywiste uwarunkowania ekonomiczne – przekonuje przedstawiciel UAC.
Rosyjskie produkty nadal trafiają na unijny rynek
Ukraińska organizacja zwraca uwagę również na inny problem. Według niej europejska debata koncentruje się przede wszystkim na imporcie z Ukrainy, podczas gdy znacznie rzadziej mówi się o rosyjskich produktach rolnych obecnych na rynku UE.
Zdaniem Marczuka rosyjski sektor rolny korzysta z szerokiego wsparcia państwa, dzięki czemu tamtejsi eksporterzy mogą oferować swoje produkty po bardziej konkurencyjnych cenach niż producenci z Ukrainy.
Komisja Europejska chce zniesienia embarga
Wypowiedzi strony ukraińskiej zbiegają się z nasilającymi się rozmowami pomiędzy Warszawą a Komisją Europejską. Bruksela od kilku tygodni wyraźnie sygnalizuje, że oczekuje od Polski wycofania jednostronnego embarga na import ukraińskich produktów rolnych.
W ocenie KE kwestie handlu zagranicznego należą do wyłącznych kompetencji Unii Europejskiej, dlatego krajowe zakazy budzą poważne wątpliwości prawne.
Polska utrzymuje jednak, że embargo pozostaje konieczne dla ochrony krajowego rynku rolnego. Obowiązujące ograniczenia dotyczą m.in. importu pszenicy, kukurydzy, rzepaku i nasion słonecznika oraz części produktów ich przetwórstwa. Towary te mogą być przewożone przez Polskę tranzytem, ale nie mogą trafiać na krajowy rynek.
Nowe zasady handlu mają uspokoić rynek
Równolegle Komisja Europejska i Ukraina prowadzą negocjacje dotyczące nowych zasad handlu produktami rolnymi. Zastąpiły one obowiązujące po wybuchu wojny nadzwyczajne rozwiązania, które otworzyły unijny rynek dla ukraińskiego eksportu.
Nowe porozumienie ma opierać się na kontyngentach taryfowych dla najbardziej wrażliwych produktów oraz mechanizmach ochronnych, które w razie nadmiernego importu pozwolą ograniczyć napływ towarów na rynek UE.
Bruksela przekonuje, że takie rozwiązania mają pogodzić dalsze wsparcie Ukrainy z ochroną interesów europejskich rolników.
Dla polskich rolników stawka jest wysoka
Choć przedstawiciele ukraińskiego sektora rolnego przekonują, że import z Ukrainy nie jest główną przyczyną problemów europejskiego rolnictwa, polskie organizacje producentów zbóż od wielu miesięcy prezentują odmienne stanowisko.
Ich zdaniem zwiększony napływ tańszych produktów może wpływać na ceny skupu, pogarszać rentowność gospodarstw i zaburzać konkurencję na wspólnym rynku.
To właśnie dlatego wynik rozmów pomiędzy Polską, Komisją Europejską i Ukrainą będzie miał istotne znaczenie dla krajowego sektora rolnego.
Jeżeli Brukseli uda się doprowadzić do zniesienia embarga, a nowe limity importowe okażą się wyższe od oczekiwań polskich producentów, spór o ukraińskie zboże z pewnością powróci z jeszcze większą siłą.
Na razie nic nie wskazuje jednak na szybkie zakończenie konfliktu. Przeciwnie – wraz z negocjacjami nowych zasad handlu między UE a Ukrainą dyskusja o ochronie unijnego rynku rolnego może stać się jednym z najważniejszych tematów drugiej połowy roku.
Polska nie może spuścić z tonu
Co na temat ukraińskich argumentów sądzą polscy politycy? Pochodząca z Podkarpacia europosłanka Koalicji Obywatelskiej Elżbieta Łukacijewska w rozmowie z top agrar Polska zaleciła daleko idącą ostrożność.
Zapytana, czy obecne ograniczenia dotyczące importu ukraińskiego ziarna powinny zostać utrzymane, odpowiedziała jednoznacznie: – Uważam, że dalej powinno być przedłużone.
Krzysztof Zacharuk
