Choć spór dotyczy branży cyfrowej, doświadczenia z poprzednich lat pokazują, że skutki takich decyzji bardzo często odczuwają właśnie rolnicy i firmy spożywcze.
Rolnicy mogą słono zapłacić za polityczny konflikt
Donald Trump zapowiedział, że każde państwo nakładające podatek od usług cyfrowych na amerykańskie firmy technologiczne zostanie objęte 100-procentowymi cłami na towary eksportowane do Stanów Zjednoczonych.
Na platformie Truth Social napisał wprost: – Każdy kraj, który nałoży taki podatek, natychmiast zostanie objęty 100-procentowym cłem na wszystkie towary wysyłane do Stanów Zjednoczonych.
Amerykański prezydent zapowiedział również, że nowe taryfy miałyby obowiązywać niezależnie od wcześniej zawartych porozumień handlowych – informuje serwis Euractiv.
Choć deklaracja odnosi się do podatku cyfrowego, jej skutki mogą wykraczać daleko poza sektor nowych technologii. Historia sporów handlowych między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską pokazuje, że rolnictwo bardzo często staje się pierwszym obszarem odczuwającym konsekwencje politycznych decyzji.
USA to jeden z najważniejszych odbiorców unijnej żywności
Obawy producentów nie są bezpodstawne. W 2024 r. eksport produktów rolno-spożywczych z Unii Europejskiej osiągnął rekordową wartość 235,4 mld euro, a Stany Zjednoczone były drugim największym odbiorcą unijnej żywności, ustępując jedynie Wielkiej Brytanii.
Wartość sprzedaży na rynek amerykański wzrosła o około 12% w porównaniu z rokiem wcześniejszym.
Tak duża skala wymiany handlowej oznacza, że nawet częściowe ograniczenie eksportu mogłoby odbić się na całym europejskim sektorze rolno-spożywczym.
Rolnicy już raz odczuli skutki wojny handlowej
Podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa odwetowe cła objęły wiele europejskich produktów, m.in. sery, oliwę z oliwek, wina, whisky oraz inne artykuły spożywcze. Dla części eksporterów oznaczało to utratę konkurencyjności i ograniczenie sprzedaży na rynku amerykańskim.
Jeżeli konflikt ponownie się zaostrzy, dodatkowymi taryfami mogą zostać objęte między innymi: produkty mleczne, mięso i przetwory mięsne, przetwory owocowo-warzywne, alkohole, a także wybrane produkty wysokoprzetworzone.
Przy 100-procentowym cle wiele europejskich produktów mogłoby przestać być konkurencyjnych cenowo w Stanach Zjednoczonych.
Co to oznacza dla polskich rolników?
Choć Polska nie należy do największych eksporterów żywności do USA, również krajowi producenci mogą odczuć skutki ewentualnej eskalacji konfliktu. Na rynek amerykański trafiają m.in. polskie produkty mleczne, wyroby mięsne, słodycze, przetwory owocowo-warzywne oraz inne artykuły spożywcze o wysokiej wartości dodanej.
Jeszcze większe znaczenie mogą mieć jednak skutki pośrednie. Jeżeli eksporterzy z Francji, Włoch, Hiszpanii, Holandii czy Niemiec stracą część sprzedaży za oceanem, będą szukać nowych odbiorców na rynku unijnym.
Większa podaż produktów może zwiększyć konkurencję i wywrzeć presję na ceny, co odczują również polscy producenci mleka, mięsa czy żywności przetworzonej.
To scenariusz, którego sektor rolno-spożywczy chciałby uniknąć, zwłaszcza w czasie, gdy gospodarstwa zmagają się z wysokimi kosztami produkcji i niepewną sytuacją na światowych rynkach.
O co właściwie toczy się spór?
Źródłem napięć nie jest handel żywnością, lecz podatek od usług cyfrowych pobierany przez część państw Unii Europejskiej od największych platform internetowych, takich jak Google, Apple, Meta czy Amazon.
Administracja Donalda Trumpa uważa, że rozwiązania te dyskryminują amerykańskie przedsiębiorstwa i zapowiada zdecydowaną odpowiedź.
Komisja Europejska nie zgadza się z tym stanowiskiem. Bruksela podkreśla, że przepisy mają charakter ogólny i obejmują wszystkie duże firmy spełniające określone kryteria, niezależnie od kraju ich pochodzenia.
Rzecznik Komisji Europejskiej zaznaczył, że Unia ma prawo samodzielnie kształtować swoją politykę podatkową i będzie bronić europejskich interesów w przypadku jednostronnych działań odwetowych ze strony Stanów Zjednoczonych.
Niepewność wraca do handlu z USA
Groźby Trumpa pojawiły się krótko po zaakceptowaniu przez państwa członkowskie UE nowego porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi. Pokazuje to, że relacje gospodarcze między obiema stronami pozostają napięte, a polityka celna nadal jest wykorzystywana jako narzędzie nacisku.
Dla eksporterów oznacza to kolejną falę niepewności dotyczącą jednego z najważniejszych rynków poza Unią Europejską.
Rolnictwo może ponownie stać się zakładnikiem polityki
Ostatnie lata były dla producentów rolnych wyjątkowo trudne. Rosnące koszty produkcji, wysokie ceny energii, skutki wojny w Ukrainie oraz rosnąca konkurencja na rynku europejskim już dziś obciążają opłacalność wielu gospodarstw.
Ewentualna eskalacja konfliktu handlowego między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską mogłaby pogłębić te problemy. Jeżeli eksport europejskiej żywności do USA zostanie ograniczony, większa ilość produktów pozostanie na wspólnym rynku, zwiększając konkurencję i wywierając presję na ceny skupu.
Dla wielu producentów mleka, mięsa czy przetworów owocowo-warzywnych stawką w tym sporze nie jest podatek od usług cyfrowych, lecz utrzymanie stabilnych warunków handlu.
Historia pokazuje, że gdy polityczne napięcia przeradzają się w wojny celne, sektor rolno-spożywczy bardzo często ponosi ich największe koszty.
Krzysztof Zacharuk
