Rolnicy nie kryją frustracji i wskazują: przy obecnych kosztach produkcji takie stawki nie mają nic wspólnego z realiami ekonomicznymi.
Biedronka kusiła mlekiem tańszym niż woda
Szerokim echem odbiła się promocja mleka UHT 3,2%, które w jednej z największych sieci dyskontowych można było kupić 7 i 8 kwietnia za 99 groszy przy zakupie sześciu opakowań. Masło kosztowało 99 groszy przy zakupie trzech opakowań. Pisaliśmy o tym tutaj.
Sprawa była szeroko komentowana w branży rolniczej i wywołała oburzenie producentów mleka, którzy wskazywali, że cena detaliczna spadła znacznie poniżej kosztów wytworzenia surowca.
Dziś sytuacja się powtarza – tym razem na półkach Lidla pojawiło się masło w promocji: trzy kostki można kupić łącznie za 2,97 zł, co oznacza cenę 99 groszy za sztukę. Dla konsumentów to atrakcyjna okazja, dla rolników – kolejny sygnał pogłębiającego się kryzysu.
"Minimum 2,50 zł za litr, żeby myśleć o rozwoju"
O realiach produkcji mleka w rozmowie z top agra Polska mówi Tomasz Krysiak, prezes Przedsiębiorstwa Produkcji Rolnej Rol-Pol z powiatu brzeskiego na Opolszczyźnie: – Przy dzisiejszych kosztach produkcji mleko powinno kosztować co najmniej 2,50 zł netto za litr, żeby gospodarstwo mogło się rozwijać i inwestować. Tymczasem w sklepach widzimy ceny o połowę niższe.
Jak podkreśla, różnica między ceną w sklepie a realnymi kosztami produkcji jest dziś drastyczna, a rolnicy nie mają wpływu na politykę promocyjną sieci handlowych.
W internecie opublikował zdjęcia, na których widać promocję mleka za 99 groszy sprzedawanego w Lidlu i... obornik dla działkowców sprzedawany w sieci Netto za 6 zł/l.
Koszty rosną, ceny spadają
Produkcja mleka staje się coraz bardziej wymagająca finansowo. Wzrost cen paliw, nawozów, środków ochrony roślin oraz kosztów pracy powoduje, że każda decyzja produkcyjna wiąże się z dużym ryzykiem.
– Kiszonka, która jest podstawą żywienia bydła, kosztuje dziś bardzo dużo. To bezpośrednio przekłada się na koszt produkcji mleka – mówi Krysiak.
Jednocześnie ceny skupu nie nadążają za rosnącymi kosztami. Wręcz przeciwnie – rolnicy obserwują ich spadek.
– Dostajemy ok. 1,90 zł za litr, ale już zapowiedziano kolejną obniżkę o 10 groszy. To pokazuje, że trend jest jednoznaczny – w dół.
Presja na cięcie kosztów… bez realnych możliwości
Rolnicy ciągle słyszą, że powinni ograniczać wydatki, jednak – jak podkreślają – pole manewru jest coraz mniejsze.
– Każdy mówi: tnijcie koszty. Tylko gdzie? Nie ma już z czego! – oburza się prezes spółki Rol-Pol.
Sytuację dodatkowo komplikuje spadek cen innych produktów rolnych. Przykładem jest jęczmień browarny, którego cena – jak wskazuje rozmówca – spadła z ok. 900 zł do 680 zł za tonę.
Skala produkcji i automatyzacja jako jedyne wyjście
W obliczu rosnących kosztów i problemów z dostępnością pracowników gospodarstwa szukają sposobów na zwiększenie efektywności. Jednym z nich jest rozwój skali produkcji oraz inwestycje w automatyzację.
Rol-Pol gospodaruje na 600 hektarach i utrzymuje blisko 250 krów mlecznych plus drugie tyle młodzieży. Zatrudnia 10 osób przy obsłudze stada.
– Koszty pracy są stałe. Te same osoby mogą obsłużyć większe stado, dlatego zwiększanie pogłowia to jeden ze sposobów na poprawę efektywności – tłumaczy Krysiak.
Rozważane są także inwestycje w roboty udojowe, które mogłyby pracować 7 dni w tygodniu.
Inwestycje pod znakiem zapytania
Rozwój gospodarstw wymaga jednak ogromnych nakładów finansowych. Budowa nowoczesnej obory na 300 krów to dziś koszt rzędu nawet 14 mln zł.
– Bez stabilnej i przewidywalnej ceny mleka nie ma mowy o takich inwestycjach. Potrzebny jest choćby niewielki zysk z każdego litra, żeby odkładać na rozwój – podkreśla rolnik.
Promocje oderwane od realiów?
Zdaniem producentów mleka agresywne promocje w handlu detalicznym mogą zaburzać postrzeganie wartości produktów rolnych przez konsumentów.
– Klienci widzą niską cenę i myślą, że to normalne. A dla nas to sygnał, że coś w tym systemie jest nie tak – mówi Krysiak.
Rolnicy zwracają uwagę, że między producentem a sklepem funkcjonuje jeszcze przetwórstwo i handel, które również muszą generować marże. Tym bardziej niezrozumiałe są – ich zdaniem – tak niskie ceny na półkach.
Czeka nas powtórka scenariusza?
Branża obawia się, że obecna sytuacja to nie jednorazowy incydent, lecz stały element polityki promocyjnej sieci handlowych. Wcześniejsza akcja z mlekiem w cenie 99 groszy już wywołała szeroką dyskusję o relacjach w łańcuchu dostaw.
Dziś, przy kolejnych promocjach – tym razem na masło – pytania wracają ze zdwojoną siłą: kto realnie ponosi koszt takich ofert i jak długo sektor produkcji mleka będzie w stanie funkcjonować w takiej rzeczywistości?
Dla konsumentów promocje oznaczają oszczędności, dla rolników – narastającą presję ekonomiczną.
Bez zmian w relacjach rynkowych i większej stabilizacji cen, coraz więcej gospodarstw może stanąć przed trudnymi decyzjami dotyczącymi swojej przyszłości.
Krzysztof Zacharuk
