Mocne komentarze padły podczas piątkowej konferencji prasowej w Sejmie (31 lipca), która była poświęcona trudnej sytuacji w rolnictwie.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonywali, że gospodarstwa znajdują się pod coraz większą presją z powodu niskich cen zbóż, rosnących kosztów nawozów i paliwa oraz – jak twierdził były minister rolnictwa Robert Telus – ponownego napływu ukraińskiego zboża do Polski.
Żniwa pod presją. "Zbiór z hektara nie pokryje kosztów"
Zdaniem PiS tegoroczne żniwa przebiegają w jednych z najtrudniejszych warunków ekonomicznych od kilku lat. Ceny zbóż – jak podkreślali – od wielu miesięcy utrzymują się na poziomie, który nie pozwala pokryć kosztów produkcji, podczas gdy wydatki na prowadzenie gospodarstw ponownie rosną.
Najwięcej uwagi poświęcono nawozom mineralnym. Poseł Zbigniew Kuźmiuk przypomniał, że po wzroście cen gazu nawozy znów podrożały. Jak wskazywał, kilka państw Unii Europejskiej, m.in. Francja i Hiszpania, uruchomiło już programy pomocy dla rolników, natomiast Polska – jego zdaniem – nadal tego nie zrobiła.
– Pięć krajów już uruchomiło pomoc nawozową, w tym Francja czy Hiszpania. Polska do tej pory na to się nie zdecydowała – mówił.
Kuźmiuk przypomniał, że Polska otrzymała z unijnej rezerwy rolnej 66 mln euro, a przepisy pozwalają zwiększyć tę kwotę środkami krajowymi nawet do około 200 mln euro. Zwracał również uwagę, że po wybuchu wojny w Ukrainie na pomoc nawozową przeznaczono blisko 4 mld zł.
Według posła obecnie wielu producentów sprzedaje zboże poniżej kosztów jego wytworzenia.
– Zbiór z hektara nie pokryje nawet kosztów wytworzenia – podkreślił.
Chwilę później padły słowa, które zdominowały całą konferencję. – Polski rząd siedzi cicho i uważa, że to się rozejdzie po kościach. Otóż po kościach się nie rozejdzie. Jeżeli w tym roku pojadą na dożynki i będą chcieli z rolnikami świętować zbiory, to najprawdopodobniej zostaną pogonieni kijami – powiedział Kuźmiuk.
"Po cichu ukraińskie zboże płynie do Polski"
Drugim dominującym tematem konferencji był import produktów rolnych z Ukrainy.
Były minister rolnictwa Robert Telus ocenił, że obecny rząd zrezygnował z rozwiązań wprowadzonych po kryzysie zbożowym z 2023 roku, takich jak konwojowanie transportów i monitoring przewozów w systemie SEND.
– Za naszych czasów zatrzymaliśmy zboże 15 kwietnia 2023 roku. Wprowadziliśmy tranzyt z konwojem i system SEND. Oni to wszystko już zlikwidowali – mówił polityk.
Najmocniejsze oskarżenie padło jednak chwilę później. – Po cichu ukraińskie zboże płynie do Polski – stwierdził Telus.
Według byłego ministra dodatkowym zagrożeniem dla krajowych producentów mogą być także planowane porozumienia handlowe Unii Europejskiej z państwami Mercosur, które – jego zdaniem – zwiększą presję konkurencyjną na europejskim rynku żywności.
"Nie można pracować poniżej kosztów"
O opłacalności produkcji mówił również poseł Kazimierz Choma. Jego zdaniem problem wykracza poza sam rynek zbóż i dotyczy bezpieczeństwa żywnościowego kraju.
– Jak można ciężko pracować i nie pokryć kosztów produkcji? – pytał.
– To nie jest tylko problem rolników. To jest problem nas wszystkich – dodał, przekonując, że osłabienie krajowej produkcji rolnej może mieć konsekwencje dla całego rynku żywności.
Poseł Kazimierz Gwiazdowski zwrócił natomiast uwagę, że preferencyjne kredyty obrotowe nie objęły większości gospodarstw.
– Z tych kredytów skorzystało około 6 tysięcy rolników, a czynnych rolników mamy ponad 300 tysięcy – przypomniał, oceniając, że skala pomocy była niewystarczająca – zaznaczył.
Dopłaty do zbóż były tłem konferencji
Choć impulsem do zwołania konferencji było odrzucenie przez Sejm projektu ustawy o dopłatach do zbóż, temat ten nie zdominował wystąpień.
Projekt przygotowany przez klub PiS zakładał dopłaty w wysokości 2200 zł do hektara, co – według autorów – odpowiada około 400 zł do tony pszenicy. Robert Telus argumentował, że takie wsparcie miałoby charakter interwencyjny i pomogłoby producentom przetrwać okres wyjątkowo niskich cen.
– Taka interwencja nie rozwiązuje problemu, ale jest pomocą dla polskiego rolnika – przekonywał były minister.
Projekt został odrzucony już podczas pierwszego czytania. Politycy PiS ocenili tę decyzję jako dowód braku reakcji rządu na pogarszającą się sytuację producentów zbóż.
W trakcie konferencji przypominali również, że podczas sejmowej debaty przeciwnicy projektu wskazywali, iż dopłaty nie są rozwiązaniem systemowym problemów rynku zbóż.
Krzysztof Zacharuk
