StoryEditor

Rolnicy wjechali do Warszawy. Policjanci byli totalnie zaskoczeni

To, co nie udało się 9 stycznia podczas protestu rolników z całego kraju, udało się dziś. Ciągniki wjechały do stolicy, czym całkowicie zaskoczono służby mundurowe.

15.01.2026., 18:15h

Do niecodziennej sytuacji doszło w czwartek po godz. 13, gdy trzy traktory przekroczyły granice administracyjne stolicy wjeźdżając do miasta od strony Pruszkowa.

Na pierwszym skrzyżowaniu rolnicy skręcili w lewo i zaparkowali na Rondzie Wallów w stołecznej dzielnicy Ursus.

image
Policjanci sprawdzili dokumenty i dane rolników
FOTO: Krzysztof Zacharuk

– Tak nas pokierowali policjanci, których przypadkiem spotkaliśmy po drodze – mówił Krzysztof Olejnik, rolnik z woj. łódzkiego i członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Wyjaśnił, że dalej nie mogli jechać ze względu na znaki ograniczające prawo wjazdu ciągników rolniczych i pojazdów wolnobieżnych. – Nie chcieliśmy ryzykować mandatu – zaznaczył.

Na terenie Warszawy, a konkretnie na wjazdach do miasta umieszczone są znaki zakazu wjazdu ciągników rolniczych i pojazdów wolnobieżnych. Stołeczne ulice są oznaczone, chociażby znakiem B-6 czy B-5. 

W przypadku złamania tego zakazu należy spodziewać się kontroli drogowej, która może zakończyć się wysokim mandatem karnym i punktami.

Rolnicy oczekują konkretnych działań

Do stolicy ciągniki przyjechały z pobliskiego Parzniewa, gdzie parkują od 9 stycznia na terenie należącym do Krajowej Rady Izb Rolniczych.

image
Protest rolników w Warszawie 
FOTO: Krzysztof Zacharuk

– Jesteśmy tam obecni, ponieważ chcemy pokazać, że nie zgadzamy się na forsowaną przez Komisję Europejską umowę UE–Mercosur – podkreślał Olejnik.

Zapewniał, że rolnicy nadal protestują i będą protestować. – Nie poddamy się! Ursula von der Leyen 17 stycznia, gdy ma zamiar polecieć do Paragwaju, aby podpisać tę umowę, musi wiedzieć, że my, jako europejscy rolnicy, sprzeciwiamy się tym działaniom – tłumaczył członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

– Oczekujemy od naszego rządu konkretnych działań, których celem będzie przede wszystkim złożenie wniosku o wydanie opinii przez TSUE,  o zgodności umowy Mercosur z traktatami unijnymi – wyjaśnił Krzysztof Olejnik.

image
Trzy ciągniki i blisko 20 policjantów na miejscu
FOTO: Krzysztof Zacharuk

"Policji jest dużo, zdecydowanie więcej niż nas"

Na miejscu protestu pojawiło się kilkanaście radiowozów, w tym funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, a także prewencji. Ich działania były początkowo chaotyczne, co potwierdzało, że zostali zaskoczeni całą sytuacją.

– Policji jest dużo, zdecydowanie więcej niż nas. W jakimś stopniu po raz kolejny siły są ponadnormatywne w stosunku do tego, ilu nas jest – komentował na gorąco Olejnik. – W pewien sposób udało nam się przechytrzyć funkcjonariuszy, ponieważ wyjeżdżając z Parzniewa, nikt nas nie niepokoił – dodał.

image
Rolnicy zdążyli zorganizować konferencję prasową
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Zbigniew Gołda, rolnik z gminy Kobylnica w powiecie słupskim, który jadąc do Warszawy, pokonał niemal 500 km nie ukrywał swojej irytacji tym, że ciągniki nie mogły 9 stycznia towarzyszyć protestującym rolmnikom. 

– Tak nie powinno być, dlatego dziś pojawiliśmy się w stolicy, żeby przypomnieć o naszych postulatach – podkreślał.

image
Funkcjonariusze policji spisywali dane rolników
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Pouczenie zamiast mandatu...

Obecni na miejscu funkcjonariusze, którzy początkowo byli uprzejmi wobec protestujących rolników, po przyjeździe na miejsce swoich przełożonych zaczęli naciskać na jak najszybsze opuszczenie Warszawy przez ciągniki.

W pewnym momencie rolnicy otrzymali propozycję nie do odrzucenia, a więc: pouczenie zamiast mandatu.

Policjant wyjaśnił, że jeżeli rolnicy dobrowolnie opuszczą miejsce, gdzie przebywają, mogą liczyć na pobłażliwość i pouczenie (ciągniki stały za znakiem B-1, czyli zakaz ruchu).

Ostatecznie po przybyciu na miejsce dodatkowych radiowozów ciągniki ruszyły w kolumnie do Parzniewa.

image
Policjanci stanowczo zażądali od rolników opuszczenia stolicy 
FOTO: Krzysztof Zacharuk

– Na razie nie mogę mówić zbyt wiele, ale to na pewno nie koniec naszego sprzeciwu – wyjaśnił tajemniczo Krzysztof Olejnik.

To może oznaczać, że dzisiejszy "szturm" na Warszawę nie był jedynym, jaki może nas niebawem czekać.

Wydaje się, że wiedzą o tym również policjanci, którzy po incydencie z rolnikami ustawili dwa radiowozy przy wjeździe do stolicy od strony Pruszkowa.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
15. styczeń 2026 20:00