Z jednej strony mamy ASF, ekoterroryzm, gąszcz przepisów i planów zagospodarowania, które potrafią zablokować budowę chlewni na lata. Z drugiej – lawinę fake newsów: "wieprzowina to rak", "świnie są faszerowane antybiotykami", "rolnik jest zły".
– Mnóstwo jest fejków, nikt tego nie prostuje i chyba z tych wszystkich branż zwierzęcych, które są u nas na rynku, wypadamy najgorzej. Przyczepiono nam łatkę tych najgorszych, najmniej lubianych – stwierdził Aleksander Dargiewicz, prezes POLPIG.
Pieniądze z Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego zamiast do internetu i mediów społecznościowych płyną w pikniki, a w ogólnopolskich mediach – cisza. Dziennikarze z głównego nurtu nie są zainteresowani tym, by prezentowac prawidziwy wizerunek rolnika – hodowcy. Lepiej sprzedaje się sensacja, to wiele mówi o tym, kto dziś opowiada historię polskiej trzody chlewnej. Na pewno nie rolnicy.
– Fundusz Promocji Mięsa Wieprzowego działa bardzo słabo. Niestety nie rolnicy zarządzają tym funduszem – mówił Bogusław Prałat, prezes Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń.
Wizja branży trzody
W rozmowie padają bardzo mocne słowa o ekoterroryzmie, braku odpowiedzialności organizacji "prozwierzęcych", o prawie planistycznym, które oddaje przyszłość wsi w ręce ludzi, którzy z rolnictwem nie mają nic wspólnego. Ale obok tego jest też gorzka autokrytyka: przyznanie, że branża działa reaktywnie, "goni króliczka" zamiast budować własną narrację. Że sami sobie robimy zły PR ciągłym narzekaniem, zamiast pokazać profesjonalizm, dbałość o dobrostan i to, jak naprawdę wygląda codzienna praca w chlewni.
– Nie ma drugiej takiej branży, jak hodowla trzody chlewnej, która byłaby tak obwarowana przepisami. Pozwólcie nam spokojnie produkować. My naprawdę umiemy to robić dobrze i w godnych dla zwierząt warunkach – apelowała Alina Ojdana, producentka świń z Podlasia.
W styczniowym "top świnie" znajdziesz kulisy tej debaty: konkretne przykłady, jak prawo i propaganda uderzają w producentów świń, dlaczego brak definicji wsi i przestarzałe limity DJP blokują inwestycje, jak wygląda zderzenie z aktywistami na własnym podwórku – i co o tym wszystkim myślą rolnicy, prawnicy, przedstawiciele organizacji branżowych i naukowcy.
Rolnicy kontratakują?
Jest też druga strona: pomysły na kontratak. Od "wieprzowiny z Polski" jako rozpoznawalnej marki, przez wykorzystanie sztucznej inteligencji i studentów zootechniki do budowania przekazu w sieci, po postulaty realnych zmian w prawie.
Jeśli masz wrażenie, że ktoś właśnie pisze historię Twojej branży bez Twojego udziału – ten artykuł jest dla Ciebie. To nie jest tylko kolejna relacja z konferencji, tylko szczera rozmowa o tym, czy będziemy jeszcze producentami świń, czy już tylko odbiorcami cudzych warchlaków i cudzej wieprzowiny.
Ten artykuł pochodzi z wydania 1/2026
czytaj więcej
